Tenis

Dulgheru, czyli sensacja po rumuńsku

Turniej WTA w Warszawie wygrywały Justine Henin, Kim Clijsters i Venus Williams. Dołączyła do nich w tym roku nieznana światu Rumunka, która pokonała w finale Alionę Bondarenko 7:6 (7-3), 3:6, 6:0
Z turnieju ITF w Saint-Gaudens do Warszawy Alexandra Dulgheru przyjechała jako 201. na świecie. Szczęśliwie zdążyła na kwalifikacje. Miała opóźniony samolot, ale jej pierwszy mecz też się opóźnił, przez deszcz.
Męczyła się z rakietą nr 4 w Polsce, Anną Korzeniak. Po trzech zwycięstwach awansowała jednak do turnieju głównego. Wygrała pięć kolejnych spotkań, w tym trzy z tenisistkami z pierwszej pięćdziesiątki świata. W tej tenisowej baśni był jeszcze przerywany dwa razy finał. W nim zamiast spodziewanego zwycięstwa Bondarenko zobaczyliśmy rumuński spryt, który kazał Dulgheru przedłużać wymiany i rozbijać rytm ataków rywalki. Wszystko się udało, 20-letnia tenisistka zarobiła 98,5 tys. dolarów, dwa razy więcej niż podczas całej wcześniejszej kariery. Awansowała na 83. miejsce rankingu WTA.
Sukces przyszedł za późno, by Alexandra mogła zagrać w Paryżu, ale na Wimbledon pojedzie grać w turnieju głównym. Dziewczyna z Bukaresztu przypomniała światu, że tenis rumuński miał gwiazdy: Ilie Nastase, Iona Tiriaca oraz Virginię Ruzizci (14 tytułów WTA), Ruxandrę Dragomir i Irinę Spirleę. Szczęściu pomógł przypadek, fakt, że warszawski turniej nie mógł mieć mocnej obsady ze względu na szczupłe fundusze, bliskość Roland Garros i konflikt organizatora z rodziną Radwańskich, ale Dulgheru znakomicie wykorzystała szansę. To może być także jej awans na właściwe miejsce. Aleksandra w 2005 roku była szóstą juniorką świata, Agnieszka Radwańska była wówczas trzecia. [ramka]>Finał: A. Dulgheru (Rumunia) – A. Bondarenko (Ukraina, 8) 7:6 (7-3), 3:6, 6:0. >Gra podwójna – finał: R. Kops-Jones, B. Mattek-Sands (USA, 3) – Zi Yan, Jie Zheng (Chiny, 2) 6:1, 6:1.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL