Służba zdrowia

Gruźlicy zależni od koncernów

Prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż tłumaczy, dlaczego chorzy na gruźlicę nie mogą dostać antybiotyku za darmo
W styczniu Jelfa wstrzymała produkcję izoniazydu, antybiotyku na gruźlicę. Chorzy stracili dostęp do leku, co groziło lekoopornością.
[b]Rz: Czy minęła już groźba, że chorzy na gruźlicę przerwą leczenie? [/b] prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, konsultant krajowy ds. gruźlicy: Problem jest poważny, ale nie aż tak dramatyczny jak kilka tygodni temu. Do Polski na
indywidualne zamówienia sprowadzany jest izoniazyd z zagranicy. Spadła też jego cena: chorzy nie płacą już 60 zł, ale 3,20 zł. Ale nim producent przerwał wytwarzanie, lek był bezpłatny. Tak powinno zostać, bo leczenie gruźlicy jest obowiązkowe. [b]Według procedury resortu zdrowia chory musi się udać przynajmniej do pięciu instytucji, nim dostanie lek po niższej cenie.[/b] Procedura i tak jest uproszczona! Umówiliśmy się z ministerstwem, że przesyłaniem dokumentów zajmie się lekarz. Gdyby ten obowiązek przerzucić na pacjentów, część zrezygnowałaby z leczenia. Wielu z nich to np. bezdomni. [b]Nie łatwiej wpisać lek na listę refundacyjną? Byłby dostępny w aptece bezpłatnie.[/b] Urzędnikom nie wolno wpisać leku na listę. Musi zwrócić się do nich o to producent. Firmie na tym nie zależy, bo produkcja leku na gruźlicę jest nieopłacalna. Farmaceutyk jest tani, chorych niewielu. W Polsce na gruźlicę choruje około 8 tysięcy osób. [b]Polska wydaje na refundację leków 7 mld rocznie. I państwo nie ma wpływu na to, jakie farmaceutyki są u nas sprzedawane?[/b] Ano nie. Nasze prawo farmaceutyczne jest zgodne z unijnym, a ono jasno mówi, że to producent ubiega się o refundację. Nie musi też uprzedzać, że wycofuje się z wytwarzania jakiegoś leku. Może wysłać informację do urzędu dwa miesiące po przerwaniu produkcji! Prawo farmaceutyczne w Unii było tworzone pod dużym naciskiem firm. Najlepszy dowód, że nawet w sytuacji kryzysowej nie wolno nam sprowadzić leku spoza UE. [b]Jako środowisko naukowe nie mogą państwo walczyć o zmianę tego prawa w Komisji Europejskiej?[/b] Nasza pozycja jest o wiele słabsza niż koncernów farmaceutycznych. Na świecie zdarzało się, że państwo wymuszało coś na firmach: w USA rząd zagroził, że naruszy ochronę patentową, jeśli firma nie obniży ceny leku na wąglika. Lepsze ceny leku na AIDS udało się wynegocjować w RPA. Ale tam sytuacja była trochę inna: lek był na rynku, tylko drogi. W takiej sytuacji jak nasza, gdy leku nie ma, a jego produkcja jest mało opłacalna, państwo jest właściwie bezsilne i może tylko odwoływać się do etyki firm.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL