Biznes

Dotacje z przeszkodami

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Nie ma chętnych na miliard złotych na tworzenie miejsc pracy na wsi. Zbyt wyśrubowane kryteria skutecznie odstraszyły zarówno rolników, jak i przedsiębiorców
W latach 2007 – 2013 na rozwój mikrofirm na wsi przeznaczono w sumie
1 mld euro, co miało umożliwić stworzenie prawie 29 tys. miejsc pracy. Wiadomo już, że efekty będą dużo gorsze. Dziś mija termin składania wniosków w pierwszym konkursie, w którym do wzięcia było ponad 1,2 mld zł. Złożone dotychczas wnioski opiewają jednak na niespełna 200 mln zł. – Spodziewaliśmy się większej liczby chętnych – przyznaje Marek Kassa, rzecznik Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Na stworzenie firmy na wsi, w której zatrudnienie znajdzie 1 – 2 osoby, można było otrzymać do 100 tys. zł dotacji. Przy większej liczbie miejsc pracy wartość dotacji wzrastała do 300 tys. zł. Pieniądze są wypłacane jako refundacja połowy kosztów. Mogą sięgnąć po nie osoby, które mieszkają na wsi, ale nie są ubezpieczone w KRUS. Szacowano, że takich osób jest nawet 5 mln. Tymczasem do ARiMR wpłynęło tylko 1,2 tys. wniosków. W województwie lubuskim o dofinansowanie stara się np. tylko dziewięć osób, najwięcej – 133 chętnych – jest w Małopolsce.
Przedsiębiorcy nie kryją rozczarowania, ponieważ kryteria dostępu do pomocy zostały tak ułożone, że tylko nieliczni mogą starać się o dotacje. – Interesowałem się tym programem, ale nie spełniam jego warunków. Firma może prowadzić działalność maksimum trzy lata, a moja jest na rynku dłużej i dlatego nie mam szansy na dotację – żali się Marek Kunce, diler maszyn rolniczych z Pomorza. Na zainteresowanych programem czekają też pułapki. Przedsiębiorstwo transportowe może np. wydać na zakup pojazdów maksymalnie trzykrotność pozostałych kosztów. Firma, której przyznano dotację, musi także zapewnić zatrudnienie dla pracowników przez co najmniej trzy lata. – W czasach kryzysu nikt nie chce podejmować ryzyka utrzymania zatrudnienia – ocenia Wiktor Szmulewicz, szef Krajowej Rady Izb Rolniczych. Poza tym rolnicy nie chcą rezygnować z działalności rolniczej i ubezpieczenia w KRUS, więc nieliczni tylko zgłaszają się po pieniądze na tworzenie mikroprzedsiębiorstw. Wolą sięgnąć po inne dotacje z programu na modernizację gospodarstw, gdzie każdy rolnik może dostać do 300 tys. zł. Firmy wolą zaś starać się o dotacje w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która wypłaca zaliczki dla korzystających z unijnej pomocy. Ministerstwo Rolnictwa też rozważa zastosowanie takiego schematu wypłacania unijnej pomocy, ale nie stanie się to szybciej niż po wakacjach. W lipcu resort przedstawi Komisji Europejskiej odpowiednią propozycję zmian w „programie rozwoju obszarów wiejskich na lata 2007 – 2013”. Nikłe zainteresowanie tworzeniem mikroprzedsiębiorstw może dać ministerstwu argument, by zabrać część pieniędzy z tego działania i skierować je na inne cele, np. renty strukturalne dla rolników czy właśnie dofinansowanie modernizacji gospodarstw rolnych. Takie plany resort przedstawił już w ubiegłym roku, ale wtedy nie miał przed KE argumentów, by je zrealizować. Teraz będzie mógł swój plan podeprzeć fatalnymi wynikami naboru wniosków.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL