Plus Minus

Przewrót majowy w rachubach Kremla

Muzeum Wojska Polskiego
Józef Piłsudski zniweczył w 1926 r. nadzieje międzynarodowego i sowieckiego komunizmu na rozpad Polski
Przewrót majowy 1926 roku do dziś budzi ogromne emocje i stanowi jedną z najważniejszych cezur w dziejach II Rzeczypospolitej. Dotychczasowe dyskusje koncentrowały się jednak przede wszystkim na wewnętrznych aspektach przewrotu, jego ofiarach oraz na samym fakcie zamachu na legalny rząd. Wątek ten podnoszą do dzisiaj krytycy Piłsudskiego, oskarżając go wręcz o zbrodnię.
Sytuacja II Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, a przede wszystkim reakcje na przewrót majowy Niemiec i Związku Sowieckiego – nie są zwykle brane pod uwagę. Wiadomo jednak, że celem obu tych państw, a także kierowanego z Moskwy międzynarodowego (w jego ramach także i „polskiego”) ruchu komunistycznego, było zniszczenie odrodzonej po 120 latach niepodległej Polski. Najważniejszym skutkiem przewrotu majowego było przekreślenie tych kalkulacji, odsunięcie w bliżej nieokreśloną przyszłość oczekiwanego wewnętrznego rozkładu państwa polskiego. Polacy i ich państwo, polski nacjonalizm i patriotyzm okazały się daleko stabilniejsze, aniżeli sądzono w Moskwie i Berlinie. Dopiero wspólna agresja we wrześniu 1939 r., brutalna okupacja i masowy terror obu okupantów doprowadziły do zagłady II Rzeczypospolitej oraz znacznej części jej przywódczych elit.
Dla reżimu bolszewickiego przewrót majowy był natomiast nie tylko ważną cezurą w dotychczasowej polityce wobec Polski. Odegrał także istotną rolę w rozgrywkach w kierownictwie sowieckim, miał również wpływ na zmianę strategii światowej rewolucji. Te kwestie nie były dotychczas znane, ale dzisiaj dostępne dokumenty z moskiewskich archiwów nie pozostawiają najmniejszej wątpliwości co do doniosłości wydarzeń majowych 1926 r. [srodtytul]Narodziny „kompleksu polskiego”[/srodtytul] Wojna z Polską w 1920 r. była pierwszą podjętą przez młode państwo bolszewickie próbą rozszerzenia swego panowania na Zachód. Jednak ta próba „przedarcia się do Europy poprzez Warszawę”, jak w 1923 r. sformułował to Stalin, zakończyła się fatalnie. Wojskowe następstwa klęski w sierpniu 1920 r. były z bolszewickiego punktu widzenia zgubne, a konsekwencje polityczne – wręcz katastrofalne. Po przegranej wojnie w Moskwie ukształtował się „polski kompleks”, który przez lata prześladował bolszewickie kręgi przywódcze. Jego podstawowym składnikiem było przekonanie, że Polska stanowi bastion oporu przeciwko komunizmowi. Przypisano jej także rolę ostoi światowego imperializmu, jedynym zaś sposobem realizacji bolszewickich zamysłów otworzenia drogi do Niemiec było jej zniszczenie. Lenin i inni przywódcy bolszewiccy wypowiadali się w tym duchu wielokrotnie. Prewencyjne uderzenie polskie z kwietnia 1920 r. oraz późniejsza klęska Armii Czerwonej sprawiły też, że bolszewicy zaczęli odczuwać respekt zarówno przed polską armią, jak i przed jej twórcą i zwycięzcą spod Warszawy Józefem Piłsudskim. Wyniesione z roku 1920 doświadczenia uświadomiły im, że Polacy, szczególnie zaś Piłsudski, gotowi są w każdej chwili uderzyć i walczyć „ze straceńczą odwagą”, jeśli tylko poczują się zagrożeni, jak to sformułował we wrześniu 1923 r. Grigorij Zinowiew, jeden z czołowych przywódców bolszewickich. [srodtytul]Testowanie irredenty[/srodtytul] Głównym celem wojny przeciwko Polsce z 1920 r. było ustanowienie wspólnej granicy z Niemcami. W bolszewickich planach rewolucji kraj ten odgrywał zawsze strategiczną rolę ze względu na rozwinięty przemysł oraz liczną klasę robotniczą. Nawet po klęsce pod Warszawą bolszewicy nadal się łudzili, że rewolucja komunistyczna w Niemczech jest kwestią czasu. Wspierali więc Komunistyczną Partię Niemiec, a nawet sterowali z Moskwy jej rewolucyjnymi działaniami. W lecie 1923 r. opracowali w Moskwie plan przewrotu komunistycznego, jednakże próba jego realizacji w październiku 1923 r. zakończyła się fiaskem. W roku 1924, po sromotnej porażce niedoszłej niemieckiej rewolucji, bolszewiccy przywódcy zmienili metody i obszar działalności. Nadal zmierzali do rozpętania wojny o jak największym zasięgu, ale wobec klęski, jaką ponieśli w Niemczech, musieli ograniczyć swe zapędy i skupić się na bliższym geograficznie celu – Polsce. Główną rolę w tych działaniach miała odegrać założona w 1918 r. Komunistyczna Partia Polski (KPP), finansowana i sterowana z Moskwy, a przy tym przesycona agentami OGPU i wywiadu wojskowego. 11 sierpnia 1924 r. bolszewicki działacz Paweł Łapiński zwrócił się do Feliksa Dzierżyńskiego z pismem, w którym wskazywał na trudności, z jakimi w Polsce zmagać się musi KPP. Wynikały one z powodu obecności w partyjnych szeregach sowieckich agentów nie tylko zajmujących się szpiegostwem, lecz także dokonujących w Polsce zamachów terrorystycznych, w które angażowali struktury organizacyjne KPP: „W wielu wypadkach po prostu odróżnić nie sposób, gdzie kończy się partia, a gdzie zaczyna nasza Kontrrazwiedka [sowiecki wywiad]. [...] Cała bez mała nasza ukraińska organizacja jest literalnie od dołu do góry nierozerwalnie dzisiaj spleciona z Kontrrazwiedką”. W styczniu 1925 roku podczas zjazdu w Moskwie przywódcy KPP otrzymali wytyczne i dokładne wskazówki co do swej działalności w Polsce. Ich wypracowaniem zajął się Dmitrij Manuilski, bliski współpracownik Stalina, na jego zlecenie odpowiadający w partii i aparacie Kominternu za problematykę narodowościową. Sporządził on tezy o zadaniach KPP i 30 stycznia 1925 r. wyłożył je zebranym polskim towarzyszom w Moskwie: „Obecna imperialistyczna Polska to ropiejący wrzód na Wschodzie, państwo, którego przeznaczenie polega na odizolowaniu rosyjskiego proletariatu od niemieckiego oraz na powstrzymaniu rozwoju ruchu rewolucyjnego nad Berezyną. Właśnie dlatego likwidacja kapitalistycznej burżuazyjnej Polski, przekształcenie jej na robotniczo-chłopską i sowiecką, stanowi obecne zadanie całego proletariatu międzynarodowego. [...] Mamy do rozwiązania w Polsce dwa podstawowe zadania w kwestii narodowościowej: po pierwsze, powinniśmy dążyć do rozerwania państwa polskiego wzdłuż szwów narodowościowych, nie dając mu czasu na umocnienie i ustabilizowanie się. Jednocześnie musimy realizować to zadanie w taki sposób, aby nie odpychać od siebie szerokich warstw pracującej rdzennej polskiej ludności. [...] Tylko właściwa polityka narodowościowa stanowi podstawę dla rewolucyjnej irredenty”. Pomysł, by za pomocą konfliktów etnicznych zdestabilizować, a w dalszej perspektywie rozbić Polskę, nie był niczym nowym; już w latach 1923 – 1924 uznano go za główny oręż w walce z Polską. Katastrofalny stan Armii Czerwonej i sowieckiego przemysłu zbrojeniowego nie pozwalały bowiem na przeprowadzenie zwycięskiej kampanii. Wyniesione z Polski praktyczne doświadczenia miały znaleźć później zastosowanie w innych krajach wschodniej oraz południowej Europy. [srodtytul]„Wysypać Piłsudskiego”[/srodtytul] Po pierwszych, niespokojnych powojennych latach w Europie nastąpiło ożywienie gospodarcze. W zapomnienie odchodziły powoli kryzysy polityczne i niepokoje społeczne, chociaż w Niemczech nastąpiło to dopiero po 1924 r. Jednym z niewielu wyjątków była Polska, wciąż wstrząsana konfliktami politycznymi oraz ogarnięta długotrwałym kryzysem gospodarczym, społecznym i etnicznym. W latach 1925 – 1926 Polska przeżywała najcięższy kryzys od czasów wojny polsko-sowieckiej. Rozpętana przez Niemcy wojna handlowa pociągnęła za sobą ogromny spadek eksportu i produkcji, co przełożyło się na raptowny wzrost bezrobocia. Skutkiem tych zjawisk był kryzys finansowy. Na przełomie lat 1925 i 1926 kryzys się zaostrzał. W pierwszych miesiącach 1926 r. doszło do wielu demonstracji, zamieszek i strajków. Kryzys wydawał się zagrażać samemu istnieniu państwa polskiego, rządzące partie były zaś wobec niego bezradne. Józef Piłsudski, twórca niepodległej państwowości polskiej, który w 1922 r. rozczarowany wycofał się z działalności publicznej, pod koniec 1925 r. zdecydował się powrócić do polityki. Na początku 1926 r. wydawało się wręcz, że w Polsce dojdzie do wojny domowej pomiędzy Piłsudskim i jego zwolennikami a rządzącymi partiami politycznymi. W Moskwie z uwagą i dużymi nadziejami śledzono rozwój wypadków w Polsce. Ewentualna wojna domowa mogła się zakończyć nowym rozbiorem kraju, w którym Sowieci chętnie wzięliby udział, by uzyskać upragnioną wspólną granicę z Niemcami. Z inicjatywy przedstawicieli KPP w Moskwie 25 marca 1926 r. Biuro Polityczne Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików [WKP (b)] powołało komisję do spraw polskich składającą się z Zinowiewa jako przewodniczącego, Dzierżyńskiego, Cziczerina, Woroszyłowa oraz Boguckiego (ten ostatni z KPP). Na posiedzeniu 30 marca 1926 r. komisja poleciła Cziczerinowi, ówczesnemu ludowemu komisarzowi spraw zagranicznych, zintensyfikowanie sondowania nastrojów panujących w obozie Piłsudskiego oraz w innych ugrupowaniach politycznych w Polsce. W Moskwie początkowo panowała niepewność co do tego, jaką postawę winna zająć KPP. Na posiedzeniu komisji 4 kwietnia przeważyła jednak opinia, iż Piłsudski jest mniejszym złem. Liczono bowiem, że w przypadku przejęcia przez niego władzy dojdzie do wojny domowej. 30 marca Adolf Warski, jeden z czołowych przywódców KPP, napisał memorandum o konieczności zawarcia sojuszu pomiędzy KPP a Piłsudskim. Pakt taki zamierzano potraktować wybitnie instrumentalnie – Piłsudski, jako osoba ciesząca się wśród polskiej ludności niekwestionowanym autorytetem, odegrać mógł, jak twierdził autor memorandum, rolę katalizatora przyszłej „chłopskiej” rewolucji oraz mającej nastąpić po niej sowietyzacji Polski. Memorandum to Bogucki dostarczył 17 kwietnia Dzierżyńskiemu, który odpowiedział na nie niezwłocznie. Krytykował zawarte w nim tezy, nawoływał do ostrożności, jednakże w zasadzie zatwierdził zaproponowaną tam strategię: „Ja jestem za tem, by w walce, która obecnie się toczy między endecją a Piłsudskim, nasza partia całym frontem zwróciła się przeciwko endecji i PPS i popierała Piłsudskiego, pchając go na lewo, rozpętując rewolucję chłopską, lecz nigdy nie tracąc swej własnej fizjonomii”. W zaleceniach Biura Politycznego dotyczących podjęcia rozmów między KPP a Piłsudskim chodziło również o to, by w odpowiednim momencie – przez ich ujawnienie – można było zdyskredytować marszałka w oczach opinii publicznej. Henryk Walecki, jeden z czołowych przywódców KPP, pisał 15 marca 1926 r.: „Należy wziąć pod uwagę ewentualność, że w pewnym momencie opłaci się wysypać Piłsudskiego, wykorzystując jego związki z nami, i mieć na niego materiał kompromitujący go w oczach zwolenników lub opiekunów”. Piłsudski nie przystał jednak na bezpośrednie rozmowy z KPP. Działał zdecydowanie, samodzielnie i nie pozwalał się wykorzystać komunistom, co wynika z dostępnych dzisiaj dokumentów w moskiewskich archiwach, które zostaną wkrótce opublikowane. KPP nie udało się w żadnym momencie wywrzeć wpływu na bieg wydarzeń w Polsce, nie mówiąc już o wywołaniu w kraju wojny domowej. [wyimek]KPP nie udało się w żadnym momencie wywrzeć wpływu na bieg wydarzeń w Polsce, nie mówiąc już o wywołaniu w kraju wojny domowej[/wyimek] W maju 1926 r. doszło do zamachu stanu. Piłsudski na czele wiernych sobie oddziałów pomaszerował na Warszawę. Stosownie do otrzymanych z Moskwy instrukcji zamach poparła również KPP. Po krótkich, lecz krwawych walkach (379 zabitych) prezydent Wojciechowski 14 maja 1926 r. zrezygnował ze sprawowania urzędu. Jeszcze 19 maja w Moskwie żywiono nadzieję, że przewrót majowy przekształci się jednak w wojnę domową. W tym dniu Zinowiew opracował wytyczne dla KPP na wypadek zaostrzenia się wojny domowej między zwolennikami Piłsudskiego a jego przeciwnikami. Ustąpienie Wojciechowskiego oznaczało jednak zarówno koniec walk w Warszawie, jak i zakończenie kryzysu politycznego w kraju. Wybrano nowy rząd, na którego działalność decydujący wpływ wywierał teraz Piłsudski. On sam formalnie objął tylko tekę ministra spraw wojskowych oraz stanowisko generalnego inspektora sił zbrojnych, w rzeczywistości jednak sprawował w kraju faktyczną władzę. Istniejąca konstytucja została wprawdzie utrzymana, jednak Piłsudski ograniczył władzę parlamentu. [srodtytul]Wypatrywanie rozkładu[/srodtytul] Zaledwie kilka dni po przewrocie, 20 maja 1926 r., Biuro Polityczne WKP (b) stwierdziło, że poparcie udzielone Piłsudskiemu przez partię było „poważnym politycznym błędem”. Odpowiedzialnością za ten błąd Stalin obarczył Zinowiewa, wykorzystując to w toczonych przeciwko niemu rozgrywkach wewnątrzpartyjnych. W tym samym dniu zatwierdzono nową politykę wobec Piłsudskiego, której założenia wypracowała komisja ds. polskich: „c) Rozpocząć bezpośrednią kampanię demaskującą Piłsudskiego wraz z jego rządem, zaznaczając, że Piłsudski w rzeczywistości utworzył jednolity front z faszystami dla walki z robotnikami i chłopami. [...] e) Należy w szerokim zakresie coraz bardziej stanowczo prowadzić krytykę, demaskowanie oraz walkę z rządem Piłsudskiego, podkreślając przy tym w szczególności postulat pokoju ze wszystkimi sąsiadami”. Po przełożeniu tej nowomowy na normalny język dowiadujemy się, że Biuro Polityczne zarządziło wszczęcie szeroko zakrojonej propagandowej kampanii oszczerstw przeciwko Piłsudskiemu i jego rządowi, określając autora przewrotu majowego jako „faszystę” i „podżegacza wojennego”. Ślady tej kampanii dziś jeszcze można odnaleźć w licznych publikacjach, także tych ukazujących się na Zachodzie. Takim akcjami zajmowało się między innymi biuro dezinformacyjne działające w strukturach OGPU. W czerwcu 1926 r. w Moskwie nie żywiono już jakichkolwiek złudzeń co do istoty działań Piłsudskiego. Przemawiając 8 czerwca 1926 r., Stalin oznajmił: „Celem walki [Piłsudskiego] jest wzmocnienie, stabilizacja państwa burżuazyjnego. [...] Chodzi o to, że państwo polskie wkroczyło w fazę zupełnego rozkładu. Finanse lecą na łeb, na szyję. Złoty spada. Przemysł jest sparaliżowany. Narodowości niepolskie są uciskane. A na górze, w kołach zbliżonych do warstw rządzących, panuje orgia nadużyć, [...] Polska w chwili obecnej jest splotem szeregu zasadniczych sprzeczności, które w dalszym swym rozwoju w sposób nieunikniony doprowadzić muszą w Polsce do sytuacji bezpośrednio rewolucyjnej”. Stalin i jego partyjni towarzysze daremnie jednak wypatrywali owego wewnętrznego rozpadu „burżuazyjnej” Polski, ponieważ właśnie przejęcie władzy przez Piłsudskiego, cieszącego się poważaniem w szerokich kręgach społeczeństwa, zainicjowało proces politycznej i gospodarczej stabilizacji kraju. Natomiast wśród samych bolszewików przewrót majowy zaostrzył spory wewnątrzpartyjne i ideologiczny kryzys. Akcja Piłsudskiego odsunęła bowiem na czas nieokreślony perspektywę wybuchu „rewolucji agrarnej” oraz „rewolucyjnej irredenty” w Polsce, którą uważano za najsłabsze ogniwo wśród europejskich państw kapitalistycznych. Jednocześnie sami bolszewicy stanęli w obliczu zaostrzającego się kryzysu gospodarczego i społecznego w rządzonym przez nich terrorem imperium; kryzysu o daleko większym rozmiarze i natężeniu, aniżeli kiedykolwiek miało to miejsce w Polsce przed majem 1926 r. Wobec tego zmuszeni zostali, i to zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej, do poszukiwania wyjścia z sytuacji. Do roku 1927 ostatecznie umocniła się koncepcja budowy socjalizmu w jednym kraju, czyli takiego wzmocnienia Związku Sowieckiego, by w przyszłości był on w stanie – nawet samodzielnie i przemocą zbrojną – rozszerzyć komunistyczną rewolucję na inne kraje. Ta nowa strategia światowej rewolucji jest nierozerwalnie złączona z osobą Stalina stającego się stopniowo jedynowładcą Związku Sowieckiego. Swoją interwencją Józef Piłsudski już po raz drugi przekreślił rachuby bolszewickiego i międzynarodowego komunizmu, co tłumaczy czarną propagandę stosowaną do dzisiaj wobec niego oraz Polski okresu międzywojennego w kręgach lewicowo-postkomunistycznych na Zachodzie, w Rosji, a także w Polsce. Pozostaje istotne pytanie, czy w maju 1926 r. marszałek był świadom, że zniweczył nadzieje międzynarodowego i sowieckiego komunizmu na rozpad państwa polskiego? Jeśli tak, to mamy jeszcze jeden dowód na to, iż był on dalekowzrocznym mężem stanu o historycznym wręcz formacie, postacią, która nie była biernym uczestnikiem historii, lecz sama ją kształtowała. Dopiero na tak szerokim tle należy oceniać przewrót majowy – nie jako zamach na młodą demokrację, lecz próbę uratowania Polski przed wewnętrznym rozpadem i mającym po nim bez wątpienia nastąpić nowym rozbiorem. [ramka]dr hab. Bogdan Musiał, pracownik naukowy IPN[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL