fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Biskupi bronią stoczniowców

Abp Leszek Sławoj Głódź twardo stanął po stronie stoczniowców podczas rozmowy z prezydentem RP
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ewa K. Czaczkowska
Lech Kaczyński rozmawiał ze stoczniowcami w siedzibie abp. Leszka Sławoja Głódzia. Sprawą Stoczni Szczecińskiej zajął się abp Andrzej Dzięga
Szefowie „Solidarności” Stoczni Gdańsk poprosili o pomoc prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Są pełni obaw, bo unijna komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes w liście do ministra skarbu Aleksandra Grada negatywnie oceniła plan restrukturyzacji ich zakładu zaproponowany przez ministerstwo i spółkę ISD Polska.
Stoczniowcy spotkali się z prezydentem w sobotę w gdańskiej kurii. Dlaczego tam? – Można powiedzieć, że chcieliśmy mieć świadków takiej rozmowy. Biskup Głódź od dawna jest ze stoczniowcami – mówi „Rz” jeden z uczestników spotkania.
Według naszych informacji metropolita gdański wspierał stoczniowców w rozmowach z Lechem Kaczyńskim. Zadowolenia z twardej postawy arcybiskupa nie kryje Roman Gałęzewski, szef „S” w Stoczni Gdańsk. – Biskup Głódź powiedział, że nie wyobraża sobie tego, że rządzący nie zrobią wszystkiego, co można, by ratować wszystkie polskie stocznie – relacjonuje Gałęzewski.
Prezydent po spotkaniu zapewniał: – Będę robił wszystko, żeby stocznie, nie tylko gdańską, ale wszystkie polskie stocznie, obronić. I dodawał: – Zrobię wszystko, co tylko w mojej mocy, bo stocznie w Polsce to symbol III Rzeczypospolitej w tym sensie, że to symbol naszej niezawisłości.
Prezydent czeka teraz na informacje o stanie polskiego przemysłu okrętowego, które przygotowuje Andrzej Jaworski, były prezes Stoczni Gdańsk i były doradca prezydenta do spraw stoczniowych. Wspomaga go europosłanka Hanna Foltyn-Kubicka.
Po zapoznaniu się z tym materiałem Lech Kaczyński ma rozmawiać o ratowaniu polskich zakładów z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, a także z premierem Włoch i prezydentem Francji.
Arcybiskup Głódź nie jest jedynym hierarchą, który zajął się sprawą stoczni. Tydzień temu list w sprawie Stoczni Szczecińskiej ogłosił metropolita szczeciński abp Andrzej Dzięga. „Tej stoczni ludzie wyrządzili już w historii określone krzywdy. Wszyscy czujemy, że nikomu nie wolno pomnażać tych krzywd” – napisał metropolita. Abp Dzięga przestrzegł, że upadek stoczni może przesądzić o rozwoju regionu na dwa – trzy pokolenia. Do polityków zaapelował: „Niech w tej sprawie zamilkną wreszcie interesy partykularne, a niech powróci racjonalna i odważna troska o polską rację stanu”.
– Główną intencją arcybiskupa było zaproszenie do modlitwy w sprawie stoczni i innych zakładów w regionie w związku z trudną sytuacją gospodarczą – mówi ks. Andrzej Maćkowski z kurii szczecińskiej. Modlitwy mają trwać do końca maja, gdy zgodnie z ustaleniami między Polską a Komisją Europejską ma się zakończyć proces likwidacji Stoczni Szczecińskiej Nowej.
– Kościół nie rozwiąże problemu, ale może zwrócić rządowi uwagę na to, co się dzieje w regionie, na likwidację miejsc pracy – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Stoczni Szczecińskiej Nowej Krzysztof Fidura.
Abp Dzięga twierdzi w liście, że rządzący nie mogą się zasłaniać przymusem wykonywania unijnych dyrektyw. Twierdzi, że przede wszystkim powinni dbać o polską gospodarkę. – Nie sądzę, by arcybiskup sugerował anarchizację stosunków między Polską a UE, wzywał do nieprzestrzegania prawa – komentuje Sławomir Nitras, szef zachodniopomorskiej PO. – Jestem daleki też od tego, by doszukiwać się w liście intencji politycznych. Wierzę, że wynika on z troski o sprawy społeczne. Ale również naszym celem jest ratowanie miejsc pracy. Chodzi nam o mądre zagospodarowanie tego terenu, aby po sprzedaży stoczni produkowano tam statki.
[ramka][srodtytul]Gdańsk jak Szczecin i Gdynia?[/srodtytul]
W Gdyni i w Szczecinie stocznie są już likwidowane. Zgodnie z tzw. specustawą stoczniową do końca maja wszyscy pracownicy mają zostać zwolnieni, a stocznie sprzedane. Już w połowie maja rozstrzygnięte zostaną pierwsze przetargi na sprzedaż nieruchomości obu zakładów. Komisji Europejskiej, która uznała, że pomoc publiczna udzielona stoczniom w Gdyni i Szczecinie jest nielegalna, i zażądała, by ją zwróciły. Także w Gdańsku stoczniowcy drżą o los zakładu. KE nieoficjalnie przyznaje, że jest rozczarowana planami dotyczącymi restrukturyzacji zakładu. Resort skarbu zapewnia, że prace nad przygotowaniem suplementu do planu restrukturyzacji trwają. Jeśli Bruksela odrzuci program restrukturyzacji, Stoczni Gdańsk grozi bankructwo.
[link=http://www.nszz-stocznia.pl]www.nszz-stocznia.pl[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA