fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Bez adwokata nie idź po europejski rozwód

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Przybywa transgranicznych rozwodów i spraw o dzieci. Chociaż Unia wprowadza kolejne regulacje, spory są coraz dłuższe. Rośnie więc rola prawników
Temu zjawisku poświęcono piątkową konferencję „Stosowanie europejskiego prawa rodzinnego w Polsce”, którą zorganizowała Naczelna Rada Adwokacka.
[srodtytul]Różnie w krajach UE[/srodtytul]
– Przyszła do mnie mieszkająca w Polsce Hiszpanka, by się rozwieść, ale gdy jej powiedziałam, że polska procedura rozwodowa jest dla niej niebezpieczna, natychmiast zmieniła miejsce zamieszkania na Hiszpanię, gdzie od 2005 r. rozwód jest formalnością – tak obrazowała problem wyboru odpowiedniego prawa i sądu adwokatka Małgorzata Supera.
W Europie jest w tym zakresie tyle porządków prawnych, ile państw. I dzieli je cały kosmos. Na Malcie np. w ogóle nie ma rozwodów, w Szwecji jest on w zasadzie formalnością.
Jak obliczył Eurostat, obecnie w Europie rozwodzi się rocznie ok. 170 tys. par mieszanych, co stanowi 16 proc. wszystkich rozwodów.
Francuska adwokatka Béatrice Weiss-Gout mówiła o stosowaniu unijnych regulacji we Francji i podała przykład na istnienie swego rodzaju konkurencji między systemami i sądami rozwodowymi. O tym, czy dla rozwodu jej klientów zastosować prawo francuskie czy anglosaskie, zadecydowały godziny: który z dwóch pozwów – złożony w Londynie czy w Paryżu, miał wcześniejszy stempel.
Rozwody to oczywiście pieniądze dla adwokatów: w Polsce od 2 tys. zł w mieście powiatowym do ponoć nawet 50 tys. zł przy rozwodzie znanych czy bogatych par.
Ale też dla rozwodzących się. W Niemczech małżonka dostaje określony procent dochodów męża, logiczne więc, że prawnik doradzi Angielce związanej z Niemcem rozwód w Niemczech, a nie na Wyspach, gdzie sąd waży alimenty.
[srodtytul]Najgorzej z dziećmi[/srodtytul]
– Jeśli nawet porady prawników nie zmniejszą liczby rozwodów, to przynajmniej mogą zmniejszyć cierpienia i stres dzieci – napisała do ponad 300 uczestników konferencji prezydentowa Maria Kaczyńska, która objęła nad nią patronat honorowy. – To one pierwsze padają ofiarą rozwodów, stają się kartą przetargową rodziców.
O praktyce polskich sądów (w szczególności stosowaniu konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę) mówiła adwokatka Ewa Milewska-Celińska. Zauważa niestety przedłużanie się postępowań. Skutkuje to potem argumentem: dziecko już się zżyło z rodzicem, który je wbrew prawu przetrzymuje. W polskich warunkach dziecko zwykle jest z matką, w sądach rodzinnych są też zwykle kobiety i to działa na korzyść matek, a niekoniecznie dzieci, nie mówiąc o ojcach. Przy rozwodach „międzynarodowych” pokutuje zaś stanowisko: brońmy polskich rodziców. A przecież dobro drugiego rodzica też się liczy. Mała pociecha, że podobnie postępują często obce sądy.
Transgraniczne związki i spory rodzą dodatkowe problemy. Oto przykład dr Kerstin Niethammer-Jürgens, która mówiła o praktyce sądów niemieckich oraz właściwości organów pomocniczych, tzw. jugendamtów. Polka daje mężowi Niemcowi rozwód i zabiera do Polski dzieci, a w zamian za wysokie alimenty zapewnia łatwe i szerokie kontakty z dziećmi. Później jednak je ogranicza. Czy ojciec może sięgać po argument, że dużo jej zapłacił? Czy można te prawa przeliczać na pieniądze?
Wszyscy występujący byli zgodni, że trudne rodzinne spory regulują nie mniej trudne przepisy. Pewnym ułatwieniem może być mediacja.
[ramka][b]Komentuje Robert Zegadło, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego[/b]
Mówiąc nieco żartobliwie, dwa razy powinniśmy się zastanowić przed zawarciem związku małżeńskiego z cudzoziemcem, a jeszcze bardziej – przenosząc rodzinę za granicę. Większość osób nie zdaje sobie sprawy z kosztów takich transgranicznych migracji. Wtedy bowiem zwykle do spraw i sporów rodzinnych będzie miało zastosowanie prawo nowego kraju, które z reguły znacznie się różni od polskiego.
To zupełnie naturalne i nikt właściwie nie oczekuje, że nastąpi tu pełna unifikacja. Był zresztą w Unii plan ujednolicenia przepisów kolizyjnych, które określałyby prawo właściwe dla rozwodów, ale prace nad nim zawieszono właśnie z powodu zbyt dużych różnic między państwami.[/ramka]
[i]„Rzeczpospolita” miała patronat medialny nad konferencją. [/i]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA