fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Pęk: Kaczyński dał mi słowo honoru

Bogdan Pęk
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
- Nie mam żadnych oficjalnych informacji, jakobym nie miał reprezentować PiS - mówi "Rz" eurodeputowany Bogdan Pęk
Dzisiaj ma zapaść decyzja, czy Pęk wystartuje z list PiS.
Jeszcze wczoraj miał startować do Parlamentu Europejskiego z dziesiątego miejsca na małopolskiej liście Prawa i Sprawiedliwości, a władze PiS przekonywały, że będzie rolniczą twarzą tej partii. Jak ujawniła TVN 24 - w ostatniej chwili Jarosław Kaczyński wstrzymał rejestrację małopolskiej listy. Według nieoficjalnych informacji zamiast Pęka ma znaleźć się na niej ekonomista Mariusz Andrzejewski.
- W poniedziałek oglądając telewizję dowiedziałem się, że zamiast mnie startuje Bogdan Pęk. A wczoraj poinformowano mnie, że nic się nie zmieniło - oświadczył w TVN24 Andrzejewski, uchodzący w Krakowie za człowieka byłego ministra koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna. To on miał namówić Andrzejewskiego do startu z list PiS.
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" europoseł Bogdan Pęk mówi, że o zmianach na liście dowiedział się nieoficjalnie, a nikt z władz PiS nie skontaktował się z nim, by porozmawiać o ewentualnych wątpliwościach dotyczących jego startu z Krakowa.
- Ostatnią rozmowę w sprawie wyborów odbyłem w piątek o godzinie 19 z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem jego osoby. Uścisnął mi rękę i powiedział, że daje mi słowo honoru, że będę na liście PiS - mówi "Rz" Bogdan Pęk
Eurodeputowany rozpoczął już przygotowania do kampanii wyborczej, co jak mówi pochłonęło "pewne, niemałe środki finansowe".
Teraz obawia się, że zostanie na lodzie. - Próbuję skontaktować się z prezesem Kaczyńskim, ale jest z tym pewien problem - twierdzi Pęk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA