fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Sarkozy obraża partnerów

Prezydent Sarkozy na spotkaniu w Pałacu Elizejskim
AFP
Znany z ciętego języka prezydent Francji kolejny raz wykazał brak taktu. Obraził trzech bliskich sojuszników
Rutynowe spotkanie w Pałacu Elizejskim poświęcone kryzysowi bankowemu zakończyło się skandalem na skalę europejską, gdy francuski dziennik „Liberation” opublikował treść rozmów Nicolasa Sarkozy'ego z posłami i senatorami. Według gazety, chcąc się popisać przed gośćmi, zamiast o sytuacji francuskich banków prezydent mówił o wrażeniach z ostatniego szczytu G20. Przy okazji obraził prezydenta USA Baracka Obamę, kanclerz Niemiec Angelę Merkel oraz premiera Hiszpanii Jose Luisa Zapatero. Sugerował między innymi, że Zapatero jest „mało inteligentny”, prezydent USA „niezdolny do podejmowania decyzji”, a pani kanclerz nie ma pojęcia o kryzysie gospodarczym.
– Obama ma subtelny umysł, jest bardzo charyzmatyczny, jednak nie ma własnej opinii na temat wielu spraw – ocenił. W podobnym tonie wypowiadał się o pani kanclerz: – Miała jak zwykle własne zdanie. Kiedy jednak zorientowała się, w jakim stanie są niemieckie banki i przemysł samochodowy, nie miała innego wyjścia i musiała przyznać mi rację – oświadczył. Potem przyszła kolej na premiera Hiszpanii. – Zapatero chyba nie jest zbyt mądry. Znam jednak takich, którzy są bardzo inteligentni, a mimo to nie dotarli do drugiej tury wyborów prezydenckich – stwierdził Sarkozy. Pozytywnie wypowiadał się jedynie o premierze Włoch Silvio Berlusconim.
Pałac Elizejski natychmiast zdementował doniesienia francuskiego dziennika, ale obecni na obiedzie posłowie lewicowej opozycji upierają się, że „każde słowo cytowane przez gazetę jest prawdziwe”. W Europie wybuchł skandal.
Według brytyjskiego dziennika „The Guardian” wypowiedzi Sarkozy'ego są „głupie i świadczą o kompletnej niedojrzałości”. Podobnie ocenia prezydenta „The Times”. „To koniec miesiąca miodowego z USA” – pisze. Prasa w Hiszpanii, gdzie Sarkozy wybiera się 27 kwietnia, oskarża go wręcz o „kompleks niższości”. Nawet prawicowa opozycja zamierza bronić Zapatero przed atakami znad Sekwany. – Może Sarkozy ma rację, ale Zapatero jest naszym premierem, więc będziemy go bronić – zapowiada Partia Ludowa. Wiele gazet uważa, że Sarkozy powinien przeprosić Zapatero, nim uda się na rozmowy do Madrytu. Kancelaria hiszpańskiego premiera odmówiła komentarza na ten temat.
Także francuska prasa nie szczędzi Sarkozy'emu krytyki. „To był spektakl jednej gwiazdy. Politycy, którzy uczestniczyli w spotkaniu z Sarkozym, mieli okazję zobaczyć prezydenta w pełnej formie. Zadowolonego z siebie i ze swojej polityki” – ocenia „Liberation”. Podobnego zdania jest „Le Monde”. „Pałac Elizejski może sobie dementować, ile chce. Francuska arogancja znów wyszła na jaw” – pisze dziennik.
„Wstydzimy się za naszego prezydenta”, „Wymieniłbym Sarkozy'ego na Zapatero w każdej chwili” – to reakcje francuskich internautów. Wszyscy pamiętają jego poprzednie wpadki i ostre wypowiedzi. Na początku lutego prezydent wywołał zgrzyt dyplomatyczny z Czechami. Nie spodobało mu się przenoszenie fabryk samochodów z Francji do Czech. – Nie po to dajemy pieniądze na restrukturyzację przemysłu samochodowego, by się dowiedzieć, że kolejna fabryka przenosi się do Czech czy gdzie indziej – stwierdził. W odpowiedzi ówczesny premier Czech Mirek Topolanek zagroził, że Czechy nie ratyfikują traktatu lizbońskiego. W grudniu 2008 roku w ostrych słowach skrytykował prezydenta Czech Vaclava Klausa, zarzucając mu, że nie rozumie zasad funkcjonowania demokracji ani istoty wolności. Nie oszczędził też polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Jeśli ten czy inny kraj z czymś się nie zgadza, niech mówi to w czasie negocjacji. Jak już powiedziałem polskiemu prezydentowi, on sam negocjował traktat lizboński. I dał nam słowo. Teraz musi tego słowa dotrzymać. To nie jest kwestia polityki, to kwestia moralności – stwierdził w lipcu 2008 roku. Kanclerz Niemiec nazwał raz ironicznie „kochaną Angelą”, innym razem to ona prosiła za pośrednictwem francuskiej ambasady w Berlinie, by jej więcej nie obściskiwał i nie obcałowywał na szczytach. „Sarkozy uważa się za pana świata. Reszta to jego zdaniem wyłącznie dekoracja” – komentuje złośliwie francuski „Le Monde”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA