fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Ogień pojawił się na korytarzu

Pogorzelisko po hotelu socjalnym.
Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Dlaczego wybuchł pożar w Kamieniu Pomorskim. Nie sprawdzano, czy budynek spełnia normy przeciwpożarowe – ustaliła „Rz”
– To zaprószenie na korytarzu potwierdza też akcja ratownicza. Trudne czy niemożliwe było skorzystanie z klatki schodowej i wybiegnięcie przez korytarz z tego domu, stąd tyle ofiar – mówił wczoraj wicepremier Grzegorz Schetyna w Radiu Zet. [wyimek]Komisje ustalają przyczynę pożaru i wyjaśniają, czy strażacy dopuścili się zaniedbań [/wyimek]
Taką wersję potwierdzali mieszkańcy, którzy ocaleli z pożaru. – Wyszedłem na korytarz, a tam płonęła szafa. Po chwili w płomieniach stało już wszystko. To pewnie od tej szafy przeszło na ścianę i poszło w górę – opowiadał „Rz” Remigiusz Rymarski.
W efekcie pożaru, który wybuchł w bloku socjalnym w nocy z niedzieli na poniedziałek, zginęło 21 osób, dwie uznano za zaginione.
Jak ustaliła „Rz”, straż pożarna z Kamienia Pomorskiego nigdy nie kontrolowała budynku pod kątem wymogów związanych z bezpieczeństwem przeciwpożarowym. Rok temu, po niewielkim pożarze w jednym z mieszkań, strażacy dokonali jedynie inspekcji.
– Nie mieliśmy zastrzeżeń. Oceniliśmy, że to jeden z bezpieczniejszych obiektów pod kątem ewakuacji – potwierdza kapitan Daniel Kowaliński, rzecznik straży. Według naszych informacji pozytywną ocenę wystawiono, bo korytarze na każdym piętrze były odpowiednio szerokie, posiadały wyjścia awaryjne, a w oknach nie było krat. – Sprawdzamy te kwestie szczegółowo, ale dopóki nie będą w pełni wyjaśnione, nie chcemy się wypowiadać – ucina brygadier Piotr Wojtaszewski, specjalista rozpoznawania zagrożeń Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.
Wczoraj Radio RMF ujawniło, że hotel miał czujniki dymu, ale zdemontowała je gmina, która przejęła budynek pod koniec 2007 r. – Czujniki dymu już wtedy nie działały – tłumaczy „Rz” Krzysztof Gawroński, dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Kamieniu Pomorskim, administrator bloku. Nieczynne urządzenia nigdy nie zostały zdemontowane. Zarządca hotelu socjalnego nie zamierzał jednak uruchamiać systemu. – To nie miałoby sensu. Czujnik reagowałyby na każde zapalenie papierosa. A wielu mieszkańców paliło właśnie na korytarzach. Zresztą uruchamianie systemu odradzali nam fachowcy od instalacji elektrycznych – mówi Gawroński.
Sprawę badają dwie komisje. Powołana przez komendanta wojewódzkiego w Szczecinie, pod nadzorem prokuratury okręgowej, ustala przyczynę pożaru. Druga wyjaśnia, czy doszło do zaniedbań ze strony strażaków, którzy brali udział w akcji ratowniczej. „Rz” pisała, że świadkowie i ofiary pożaru zarzucają straży nieudolność.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA