fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nowy szantaż Kima

Demonstranci w Seulu spalili portrety Kim Dzong Ila i miniaturowe modele rakiety na wiecu zorganizowanym przed ambasadą USA
Associated Press, Lee Jin-Man ljm Lee Jin-Man Jin-Man
Obama wzywa do stanowczej reakcji Korea Północna zignorowała ostrzeżenia Ameryki i jej sojuszników i wystrzeliłanad Pacyfikiem rakietę dalekiego zasięgu
Komunistyczny reżim w Phenianie dotrzymał słowa: w niedzielę odpalił potężną rakietę, która przeleciała nad Japonią.
Według Korei Północnej wyniosła ona na orbitę okołoziemską satelitę komunikacyjnego w ramach pokojowego programu badania przestrzeni kosmicznej. Jak twierdzi północnokoreańska agencja prasowa KCNA, satelita Gwiazda Polarna 2, nazwany tak na cześć „Drogiego Przywódcy” Kim Dzong Ila, już nadaje z kosmosu patriotyczne pieśni. – Jesteśmy szczęśliwi. Udało się – mówił wczoraj w Nowym Jorku uradowany ambasador Korei Północnej przy ONZ Sin Son Ho.
Prezydent USA Barack Obama i przywódcy UE uczestniczący w szczycie w Pradze nie podzielali tej euforii. Potępili postępowanie Phenianu, stwierdzając, że wymaga ono międzynarodowej reakcji.
Według Zachodu i jego dalekowschodnich sojuszników niedzielna operacja była słabo zakamuflowaną próbą rakiety dalekiego zasięgu. „Bez względu na oficjalny cel tej próby prowadzony przez Koreę Północną program rakietowy ma zapewnić temu krajowi możliwość grożenia krajom bliskim i odległym bronią masowego rażenia” – stwierdzili we wspólnym oświadczeniu przywódcy.
Amerykanie twierdzą, że Phenian złamał zakaz testowania broni rakietowej, nałożony przez ONZ po próbie atomowej w 2006 r. – Korea Północna kolejny raz złamała reguły, testując rakietę, której można użyć jako pocisku dalekiego zasięgu. Ta prowokacja najlepiej ilustruje potrzebę działania nie tylko na forum Rady Bezpieczeństwa, ale i szerzej, by powstrzymać rozprzestrzenianie tych broni – stwierdził w Pradze Obama. Waszyngton od paru lat stara się nakłonić Phenian do zaprzestania prac nad bronią atomową.
Nie jest jasne, jak Amerykanie i ich sojusznicy mogą zmusić Phenian do zmiany zachowania. Charakterystyczna była reakcja rządu Korei Południowej, który oświadczył, że odpowie „twardo i zdecydowanie na prowokacyjne działanie” reżimu Kim Dzong Ila. Ale władze w Seulu zaznaczyły, że będą cierpliwie czekać na zmiany w Korei Północnej. Japoński premier Taro Aso nazwał północnokoreańską próbę „aktem, którego Japonia nie może pozostawić bez odpowiedzi”, ale nie przedstawił żadnego planu działania.
Według amerykańskich analityków dotychczasowe sankcje nie wywarły wrażenia na reżimie Kima, a ich zaostrzenie jest mało prawdopodobne bez pełnej współpracy dwóch kluczowych członków Rady Bezpieczeństwa: Chin i Rosji.
Pekin, jedyny sojusznik Korei Północnej, od którego pomocy zależy przetrwanie reżimu Kima, obawia się chaosu, jaki wywołałby upadek jego rządów, i działa ostrożnie. Chiny nie potępiły próby, wzywając „wszystkie strony” do zachowania spokoju.
Wczoraj nie było pewności, czy Korei Północnej udało się wynieść satelitę w kosmos. – Żaden obiekt nie wszedł na orbitę – twierdziło amerykańskie dowództwo. Według Pentagonu pierwszy człon rakiety wpadł do Morza Japońskiego, pozostałe dwa do Pacyfiku. Amerykanie nie podjęli próby zestrzelenia rakiety, bo nie stanowiła zagrożenia dla Ameryki Północnej ani Hawajów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA