Biznes

Handel w sieci ma za sobą świetny rok

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Na zakupy w sieci wydaliśmy w 2008 r. 11 mld zł. To skok o ponad jedną trzecią w ciągu zaledwie roku
Produkty warte ponad 11 mld zł kupili Polacy w ubiegłym roku w sieci – wynika z raportu Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego. Choć to zaledwie niecałe 2 proc. obrotów całego polskiego handlu detalicznego, to i tak o 36,4 proc. więcej niż w roku 2007. I prawie trzykrotnie szybciej niż rosły obroty tradycyjnego handlu (13 proc.).
Przyrost obrotów sklepów i aukcji internetowych jest coraz mniejszy. W 2007 r. sięgał 50 proc. Rozwój rynku to przede wszystkich zasługa aukcji internetowych, choć te coraz bardziej przypominają zakupy w sklepach. Na aukcje przypadło w ubiegłym roku 6,48 mld zł. Tyle że większość towarów wystawionych w serwisach aukcyjnych oferowana jest za z góry ustaloną cenę. W przypadku Allegro, największej platformy aukcyjnej w Polsce, tradycyjne licytacje stanowią już tylko ok. 20 – 25 proc. sprzedaży.
Przedstawiciele branży ecommerce zgodnie twierdzą, że kryzys ekonomiczny i spadek popytu nie dotyczą ich branży. – W 2008 r. odnotowaliśmy 70-proc. wzrost sprzedaży w porównaniu z 2007 r. Nie odczuwamy kryzysu – powiedziała Monika Marianowicz, PR manager Empik. Według Sławomira Karpińskiego z Connect Distribution mimo kłopotów gospodarki obroty e-handlu będą wciąż rosły. – Zakupy w sieci są tańszą alternatywą dla tradycyjnego kupowania np. w centrach handlowych – komentuje. Warunki działania e-sklepów są jednak trudniejsze, czego dowodem jest zniknięcie z rynku w ciągu ostatnich miesięcy kilku znaczących graczy, takich jak Hoopla.pl czy Sirius.pl. Raport Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego zwraca też uwagę na nowe zjawisko – zwiększający się wpływ handlu w sieci na tradycyjną sprzedaż sklepową. Według badania TNS Infratest dla Google 90 proc. polskich internautów deklaruje, że sieć jest dla nich źródłem informacji wspomagających decyzje zakupowe. Niekoniecznie muszą być one realizowane w sieci. – Następuje zatarcie granic między handlem online a offline – podsumowuje Karol Świtała, rzecznik eBay Polska. Niektórzy potentaci rynku, którzy narodzili się w sieci, otwierają normalne sklepy (Komputronik) lub punkty odbioru towarów (Empik, Merlin). Poszukiwanie w Internecie informacji jest tym częstsze, im droższy jest towar, którym interesuje się klient.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL