fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Listy I blogi, komentujące tekst Anny Piotrowskiej pt. „Kaczka Homeopatyczna”

[srodtytul]Spór o homeopatię [/srodtytul]
Nie wszystkie leki homeopatyczne okazały się skuteczne – ale i nie wszystkie leki alopatyczne. Medycyna nie jest nauką ścisłą – zbyt często w artykułach naukowych na temat działania tych czy innych leków pojawia się wzmianka „dokładny mechanizm działania tego leku nie jest znany”. Polacy przyjmują w ogóle za dużo leków, głównie zresztą alopatycznych, sprzedawanych bez recepty, reklamowanych bardzo natrętnie we wszelkich „przekaziorach”, również tych publicznych. Dopiero gdy to nie skutkuje, idą do lekarza i każą sobie zapisać antybiotyk. Jest wiele nieporządków w polskiej medycynie i farmacji, nie wiem, czy ekspansja homeopatii jest akurat najbardziej skandalicznym z nich.
[i]—Wojciech Żełaniec[/i]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Artykuł pani Anny Piotrowskiej „Kaczka homeopatyczna” pozostaje w sprzeczności z moimi doświadczeniami w stosowaniu leków homeopatycznych. Mam trójkę dzieci, moja pierwsza córka przez cały drugi rok życia chorowała na zapalenie gardła. W październiku była chora dziesiąty raz; za każdym razem kończyło się antybiotykiem, powstało błędne koło: choroba – antybiotyk – spadek odporności wywołany antybiotykiem – choroba itd.
Z bezsilności wylądowałam u homeopaty, dziecko przestało chorować. O efekcie placebo w przypadku małego dziecka chyba nie może być mowy. Do dziś choruje bardzo rzadko, kiedy ostatnio brała antybiotyk, nie pamiętam. Jeśli zaczyna się coś dziać, podaję leki homeopatyczne sama, bo zdołałam się przez kilka lat doskonale zorientować w podstawowych pozycjach, które są skuteczne od ręki!
Mam także o siedem lat młodsze bliźniaczki. Urodziły się jako wcześniaki w 33. tygodniu, a w pierwszym czy drugim miesiącu życia jedna z nich zachorowała na zapalenie gardła: temperatura 40 stopni przez trzy dni; bardzo się bałam w przypadku tak małego dziecka przy takiej temperaturze podawać lek homeopatyczny, ale ufałam lekarce prowadzącej – homeopacie, dyplomowanemu lekarzowi; podawałam leki homeopatyczne – po trzech dniach choroba się skończyła. Efekt placebo u dwumiesięcznego dziecka? Od lat jest tak, że jeśli u któregoś z moich dzieci zaczyna się np. kaszel, podaję lek homeopatyczny
– przechodzi, jak ręką odjął. Słyszałam o różnych dyskusjach na temat leków homeopatycznych, na temat tego, że badania nie potwierdzają skuteczności itp., ale wiem, że w przypadku mojej rodziny
– szczególnie dzieci – są skuteczne; choroba przechodzi niemalże od ręki. Jak można
z tym dyskutować? Zaskoczył mnie tak jednoznaczny i radykalny osąd w artykule „Kaczka homeopatyczna”.
[i]—Lidia Wosiak[/i]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Cytowana w artykule „Kaczka homeopatyczna” metaanaliza opublikowana w „Lancecie” nie spełnia kryteriów i podważyło ją dwóch niezależnych badaczy: A. L. B. Rutten oraz R. Lüdtke. Do końca 2008 r. wykonano wiele badań dotyczących homeopatii, w tym 135 podwójnych ślepych prób z kontrolą placebo. Oprócz metaanalizy Aijing Shang („Lancet” 2005) wykonano pięć innych metaanaliz, wnioski były przychylniejsze dla homeopatii.
20 marca będzie gościł w Polsce dr Peter Fisher, osobisty lekarz królowej Elżbiety II oraz dyrektor medyczny i naukowy Royal London Homeopathic Hospital. W Poznaniu wygłosi wykład „Evidence based Homeopathy”, który zawiera odpowiedzi na niedoinformowanie autorki i wątpliwości wyrażone w dyskusji. Na ten wykład bardzo serdecznie autorkę zapraszam.
[i]—Barbara Liberowicz, wiceprezes Wielkopolskiego Stowarzyszenia Homeopatów Lekarzy i Farmaceutów[/i]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Próbuje się uformować pokolenia, które przyjmą za naukę wróżniarstwo i różdżkarstwo. Harry Potter, jakkolwiek na to spojrzeć, to skarb prawdziwy dla robiących to środowisk i wcale się nie dziwię, że tak lansowany. Od dawna pogardzane i uważane za siedlisko ciemnoty Radio Maryja walczy z homeopatią. Inna sprawa, że to, z czym to radio walczy, automatycznie zyskuje wsparcie wielu środowisk, inteligenckich przede wszystkim.
[i]—Z. Domolewski[/i]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Nudzą mnie, a niekiedy śmieszą uczone rozprawy o szkodliwości i oszukańczych właściwościach homeopatii. Wszystkie brzmią tak samo jadowicie i fałszywie. Dyszą nienawiścią do producentów „leków bez leku” i powołują na prawa oszukanych pacjentów, którzy z głupoty – bo się przecież nie znają – dają się naciągać na bezwartościowe specyfiki. Argumenty z artykułu Anny Piotrowskiej pt. „Kaczka homeopatyczna” świetnie jednak dadzą się zastosować również w obronie tych samych pacjentów zaopatrujących się w leki chemiczne.
Ja lubię tę szarlatanerię, to znachorstwo i ciemnotę. Leczę się homeopatycznie (wraz z całą rodziną) od kilkunastu chyba lat. O błahych schorzeniach nie wspominam, bo tych w ogóle nie leczę. Zdrowy człowiek radzi sobie z nimi chociażby za pomocą herbatki z miodem. Wcale więc nie wydaję w aptece zbyt dużo, chociaż moje leki są drogie. Ja po prostu rzadko muszę po nie sięgać. I działają, serio, pomagają nam wszystkim. Zdarzyło się też nieraz, że lekarz badający moje dziecko gratulował sobie skutecznej terapii, a kiedy zdradziłam mu, że nie zrealizowałam jego recepty, tylko podałam lek homeopatyczny, nie był już dumny, tylko psioczył na szarlataństwo. A wcale nie były to marne przeziębienia, tylko np. zapalenie płuc. Takie reakcje mocno podważają we mnie wiarę w mądrość pana doktora.
[i]— Ewa Mokrzecka[/i]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Moje dwie grypy. Pierwsza: wirusy atakują nagle. Bolą mięśnie, stawy, głowa, gardło, rośnie temperatura, 38,5 – 39,2 stopnia. Fatalnie, bo najbliższe siedem – dziesięć dni spędzę w domu. Biorę leki, najlepsze z konwencjonalnych, dobrane z troską przez lekarza (tu nie silę się na ironię, moja pani doktor w przychodni jest dobrym specjalistą). Czuję się coraz gorzej – aż do przesilenia choroby po trzech – pięciu dniach. Potem jeszcze tylko przez tydzień wracam do sił… albo biorę antybiotyk, bo doszło do infekcji bakteryjnej. Ot, taka chorowita jednostka. Druga grypa: wirusy atakują nagle. Wszystkie objawy pojawiają się w znanej już kolejności. Po południu trafiam do lekarza homeopaty. Pierwsze kulki biorę ok. 18. W nocy śpię. Rankiem nie czuję się źle. Ustaje ból głowy, nie męczy kaszel, katar nie blokuje zatok. Gorączka mija. Około południa nabieram chęci do życia i niechęci do łóżka. Wstaję i po raz kolejny cieszę się, że to działa.
[srodtytul]—Elżbieta Małecka[/srodtytul]
[srodtytul]*[/srodtytul]
Stosuję homeopatię od 16 lat na sobie i czwórce dzieci. Kilka razy nie było innego wyjścia jak antybiotyk, jednak w wielu sprawach, w których profesjonalnie przepisywane antybiotyki nie dawały nic poza ubocznymi skutkami, profesjonalnie przepisane homeopatyki ratowały zdrowie. Apeluję do sumienia autorki: audiatur et altera pars.
[i]—Anna Pawlikowska[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA