fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

KUL dla ludzi mentalnie suwerennych

prof. Jerzy Gałkowski absolwent i wieloletni wykładowca filozofii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
Rzeczpospolita
- KUL miał opinię uczelni, na której nie trzeba było należeć do PZPR ani ZMP. To przyciągało do niego ludzi mentalnie suwerennych, o silnej motywacji do intelektualnego rozwoju bez oglądania się na okoliczności polityczne - mówi Jerzy Gałkowski, absolwent i wieloletni wykładowca filozofii na KUL.
[b]RZ: Dziś 90. rocznica otwarcia KUL. O ile w okresie międzywojennym był on po prostu jedną z dynamicznie rozwijających się uczelni, w PRL dorobił się legendy oazy wolnej myśli. Ile w tym prawdy?[/b]
[b]Jerzy Gałkowski:[/b] Tak po prostu było. KUL był wówczas dziwnym tworem, ciałem obcym w organizmie PRL. Władze starały się nas izolować od świata zewnętrznego, co im się w dużym stopniu udawało. Tworzyliśmy więc dość zamknięte środowisko, które niespecjalnie zważało na rzeczywistość zewnętrzną. Mieliśmy co prawda świadomość, że są wśród nas wtyki, ale nie przejmowaliśmy się tym zbytnio.
[b]Na innych uczelniach silny był strach przed konfidentami i władzą. Wam udało się przed nim obronić?[/b]
KUL miał opinię uczelni, na której nie trzeba było należeć do PZPR ani ZMP. To przyciągało do niego ludzi mentalnie suwerennych, o silnej motywacji do intelektualnego rozwoju bez oglądania się na okoliczności polityczne. Wielu z nas zdarzyło się zostać zatrzymanym lub aresztowanym czy doświadczyć rewizji w akademiku. Jednak nie przeszkadzało nam to w śpiewaniu nieprawomyślnych piosenek na wycieczkach, a na co dzień – w robieniu swojego.
[b]Po 1989 roku to wszystko przestało mieć znaczenie. [/b]
Nasza nienormalność z poprzedniej epoki stała się w wolnej Polsce normalnością. KUL stał się jedną z wielu uczelni zajmujących się nauką, a nie indoktrynacją.
[b]Czy na KUL, jak na innych uczelniach, istnieje problem z rozliczeniami z przeszłością komunistyczną?[/b]
To jedna z najprzykrzejszych dla mnie spraw. Przed kilkoma laty została powołana specjalna komisja, która bada dokumenty IPN. I na razie nie doszła do jednoznacznych wniosków. Jest przy tym problem formalny: profesora nie można w Polsce usunąć ze stanowiska bez wyroku sądu. Musimy przestrzegać prawa.
[b]Abp Stanisław Wielgus, rektor KUL w latach 1989 – 1998, wkrótce po przyznaniu się do współpracy z SB został uhonorowany uniwersytecką nagrodą za całokształt twórczości.[/b]
Nagrodę dostał od Towarzystwa Naukowego KUL, a nie samej uczelni. Nad czym zresztą ubolewam i przeciwko czemu otwarcie protestowałem.
Nie spotkały mnie za to żadne nieprzyjemności na uczelni. Dostałem za to wiele listów z wyrazami poparcia. Co do meritum – osoby, wobec których są tego rodzaju wątpliwości, często nie dostają po prostu przedłużenia kontraktu, jeśli jest taka możliwość. Ale o tym nikt głośno nie mówi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA