fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Kryptonim "WO"

Włodzimierz Odojewski
Fotorzepa, Bartlomiej Zborowski Bar Bartlomiej Zborowski
Pisarz Włodzimierz Odojewski był w latach 60. tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa – ustaliła na podstawie archiwów Instytutu Pamięci Narodowej Joanna Siedlecka. W czwartek ukaże się jej nowa książka – "Kryptonim "Liryka". Bezpieka wobec literatów", której jeden z rozdziałów poświęcony jest działalności kryptonimowanego przez SB jako "WO", "WOd" lub "W" Odojewskiego.
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/blog/2008/12/01/kryptonim-wo/" "target=_blank]blog.rp.pl[/link]
Nie zachowała się wprawdzie teczka pracy "WO", ale Siedlecka odnalazła w innych zbiorach dotyczących innych osób 15 raportów z rozmów prowadzonych z Odojewskim. Ocalał też protokół z pozyskania współpracownika oraz karty z nazwiskami jego oficerów prowadzących i oficerów kontrolujących sprawę.
[srodtytul]Na pokrycie kosztów[/srodtytul]
W książce "Kryptonim "Liryka"" zreprodukowane są również dwa dokumenty podpisane ręką Włodzimierza Odojewskiego: zobowiązanie z 25 lutego 1964 roku do zachowania w tajemnicy rozmów z esbekami, a także pokwitowanie z 16 września 1964 r. na 1000 zł, które przekazali mu funkcjonariusze.
Pozyskanie przez SB 34-letniego znanego już pisarza, kierownika Studia Współczesnego Teatru Polskiego Radia, było sukcesem bezpieki. W raporcie zaakcentowane zostało, że "zdobycie "WO" było dużą wartością operacyjną, ponieważ znany był w środowisku z liberalnych poglądów".
Prowadzący go esbek porucznik Krzysztof Majchrowski, stwierdził, że "WO" był "do kontaktów z SB chętnie ustosunkowany, dostarczył szereg cennych danych (...) Przyjmował do wiadomości sprecyzowane zadania i był obowiązkowy w ich realizacji". W ocenie bezpieki Odojewski podjął współpracę, bo "w przeciwnym wypadku zagrożone zostałyby jego swobodne kontakty z Zachodem".
Według ustaleń Joanny Siedleckiej "WO" przekazywał informacje dotyczące głównie zachodnich powiązań pisarzy z tłumaczami i wydawcami, ale również sądy o sytuacji w kręgu literatów, a także charakterystyki osób z tego środowiska.
[srodtytul]Nie mówił, kto z kim sypia[/srodtytul]
Nie oszczędzał – czytamy w książce "Kryptonim "Liryka". Bezpieka wobec literatów" – swoich kolegów z radia, m.in. Jerzego Krzysztonia, jak również z redakcji "Współczesności", choćby Jerzego Sito, a także innych pisarzy, w tym tak znanych, jak Maria Dąbrowska, Jarosław Iwaszkiewicz, Antoni Słonimski.
Odojewski nie mówił, kto z kim sypia, ale mimo to szkodził, bo od pisarzy wybitnych wymagamy więcej, a poza tym nawet niewinne informacje budowały przekonanie o wszechwiedzy SB, dostarczały jej danych o "figurantach". Eliminowały też potencjalnych konkurentów "WO" na rynkach zagranicznych.
Autorka "Kryptonimu "Liryka"" zwraca uwagę, że "WO" informował bezpiekę o stosunkach panujących w jego miejscu pracy, czyli w Polskim Radiu. I choć podkreślał, że "cieszył się sympatią Sokorskiego, który go popierał, wysyłał za granicę, ale informował SB i o nim. O dokonywanych przez prezesa niekorzystnych zmianach programowych, cięciach finansowych, usuwaniu niewygodnych ludzi, zawieraniu niekorzystnych umów, np. z radiofoniami krajów demokracji ludowej, w wyniku których nie płacą honorariów autorom polskim".
W trakcie zjazdu ZLP – raportował Majchrowski – "WO" spotykał się z nim, "przekazując istotne informacje o zachowaniu się i kuluarowych komentarzach interesujących nas literatów".
Obciążał też zachodnich tłumaczy, między innymi Wandę Buchman i, szczególnie, Heinricha Kuntsmanna. Gdy w 1965 roku wyjeżdżał służbowo do Wiednia, otrzymał zlecenie, "aby w prowadzonych rozmowach rozeznał, jakiego charakteru, na jakiej płaszczyźnie, czego i kogo dotyczą oraz jaką mają wymowę polityczną kontakty polskich pisarzy z zachodnimi wydawcami i tłumaczami. W umiejętny sposób miał rozmawiać na ten temat ze swoją tłumaczką Gerdą Hagenau, Oskarem Tauschinskim – tłumaczem literatury polskiej w Austrii oraz Wilhelmem Iohannysonem – właścicielem austriackiej agencji literackiej".
[srodtytul]Pisał znakomite książki[/srodtytul]
20 grudnia 1968 roku SB zakończyła z Odojewskim współpracę. Wcześniej pisarz podpisał protest przeciw zdjęciu ze sceny "Dziadów" Mickiewicza, co się – komentuje Siedlecka – SB podobać nie mogło.
W 1971 r. po dłuższym zakazie wyjazdów zagranicznych Włodzimierz Odojewski otrzymał paszport. Na Zachodzie podjął pracę w Radiu Wolna Europa, w którym przez 22 lata prowadził dział kulturalno-literacki. "Dalsze piękne karty biografii Odojewskiego – pisze w zakończeniu rozdziału o twórcy "Zasypie wszystko, zawieje..." Siedlecka – już znamy".
Pisał kolejne znakomite książki, redagował w Wolnej Europie audycję "Na czerwonym indeksie", propagując – może w ramach ekspiacji? – przede wszystkim autorów krajowych. Ale "czy najwybitniejsza nawet twórczość pisarza anuluje inne obszary jego życia? Czy mamy oceniać go tylko na jej podstawie? Bo jeśli tak, wolno mu wszystko" – pisał Bronisław Wildstein w tekście o związkach z SB Ryszarda Kapuścińskiego, które zresztą Odojewski w jednym z wywiadów bagatelizował i usprawiedliwiał, usprawiedliwiając tym samym siebie.
Największe dokonania pisarskie Włodzimierza Odojewskiego to obok arcydzieła prozatorskiego "Zasypie wszystko, zawieje..." (1973) opowiadania ze zbiorów "Zapomniane, nieuśmierzone..." (1987), "Jedźmy, wracajmy..." (1993), "Bez tchu" (2002), powieść "Oksana" (1999) i opowieść katyńska "Milczący, niepokonani" (2003). Jest laureatem wielu prestiżowych nagród, m.in. Kościelskich, Fundacji Jurzykowskiego, paryskiej "Kultury", londyńskich "Wiadomości". "Uważany jest również – pisze Siedlecka – za wzór moralnej bezkompromisowości i odwagi, który szarpie najboleśniejsze polskie rany, bo "lepiej się wtedy goją".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA