fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

OFE: rekordowe transfery

Liczba osób, które zmieniły OFE w danym roku
Rzeczpospolita
W 2008 r. Ponad 450 tys. osób zmieniło fundusz.Tylu zmieniających OFE nie było od początku reformy emerytalnej
W ostatnim listopadowym transferze wzięło udział ponad 115 tys. osób – dowiedziała się „Rz” w ZUS. W sumie więc w 2008 r. liczba ta wzrosła do ponad 450 tys. Była więc o prawie 70 tys. osób wyższa niż w 2007 r. Przez długi czas udział osób zmieniających fundusz w ogólnej liczbie uczestników II filaru emerytalnego oscylował wokół 2,6 – 2,7 proc. Ale w 2007 r. wzrósł on do 3 proc., a w tym roku do 3,4 proc. – Transfery na poziomie kilku procent nie powinny niepokoić. W Polsce są one i tak na niższym poziomie niż w innych krajach, gdzie wprowadzono podobną reformę – uważa Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Coraz większa liczba transferów może oznaczać większą konkurencję między funduszami. Wynikać to też może z wyższej świadomości klientów oraz większej aktywności akwizytorów. Atrakcyjność klienta z tzw. rynku wtórnego rośnie, bo ma on coraz więcej pieniędzy na swoim emerytalnym koncie. W ostatnim czasie kilka funduszy położyło szczególny nacisk na pozyskiwanie klientów z rynku wtórnego, a dodatkowo uaktywniły się też największe z nich.
Nie zmienia się natomiast fundusz, który przejmuje najwięcej klientów konkurencji. Od 2005 r. jest nim OFE Axa. Prawdopodobnie tak będzie też w tym roku (brak jeszcze szczegółowych danych za listopad). – To zamierzona polityka i nie planujemy jej zmieniać. Naszym celem jest milion klientów do 2012 r. i jesteśmy na dobrej drodze do jego osiągnięcia – mówi Maciej Szwarc, członek rady nadzorczej Axa PTE.
Od 1999 r. na zmianę funduszu zdecydowało się 2,8 mln osób. Transfery klientów OFE odbywają się cztery razy w roku: w lutym, maju, sierpniu i listopadzie. Fundusz na inny może zmienić każdy. Jeśli jednak ktoś zmienia OFE w ciągu pierwszych dwóch lat członkostwa, musi za to zapłacić z własnej kieszeni. W zależności od stażu jest to maksymalnie 160 zł.
Rosnąca liczba transferów niepokoi jednak Komisję Nadzoru Finansowego (KNF), która obawia się wzrostu kosztów związanych z wojną o klietów. Już dziś koszty akwizycji rosną i wydatki na nią w ciągu pierwszego półrocza tego roku wyniosły 172,4 mln zł. Oznacza to, że były o prawie 30 mln zł wyższe niż w takim samym okresie 2007 r. W całym ubiegłym roku PTE wydały na ten cel 313,6 mln zł wobec 266,7 mln zł w 2006 r.
Dlatego KNF rekomenduje zamiast rzeszy akwizytorów – scentralizowaną akwizycję. Lesław Gajek, wiceprzewodniczący KNF, tłumaczył niedawno na spotkaniu w redakcji „Rz”, że zmiany można wprowadzić dwuetapowo. Najpierw wyeliminować akwizycję na rynku wtórnym, a dopiero później na pierwotnym. Jego zdaniem można też od razu scentralizować akwizycję dla obecnych członków OFE, jak i dla tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Przedstawiciele OFE są jednak przeciwni wprowadzaniu ograniczeń w zdobywaniu klientów. Obawiają się, że zakaz akwizycji wyeliminuje jeden z podstawowych obszarów konkurencji między nimi – wprowadzi barierę wejścia dla nowego gracza na rynku.
Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy, zapewniła wówczas, że akwizycja jest dość dużym kosztem i resort będzie się zastanawiać nad rozwiązaniami, które spowodują jego obniżenie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA