fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wybory, które elektryzują cały świat

Obama przestrzegał swych zwolenników przed przedwczesną radością i przekonaniem, że mają zwycięstwo w kieszeni
AP
W ostatnim dniu trwającej niemal dwa lata kampanii Barack Obama i John McCain przemierzali Amerykę, walcząc o głosy ostatnich niezdecydowanych wyborców
W listopadowe poniedziałki w hotelu Travelodge w centrum Chicago zwykle nie brak wolnych pokoi. Tym razem, podobnie jak inne hotele w pobliżu parku Granta, jest on pełen gości. Większość to przybyli z całego kraju zwolennicy Baracka Obamy. Chcą być świadkami mającego się rozegrać w parku historycznego wydarzenia – nocy wyborczej z jego udziałem.
– Przyjechaliśmy z dwójką dzieci. Nie mamy biletu, ale sama obecność w tłumie w taką noc jest tego warta – mówi Ellen Gray z Filadelfii.
W mieście, w którym mieszka i w którym zaczynał polityczną karierę Obama, panuje atmosfera radosnego podniecenia. W położonym nad jeziorem Michigan parku trwają ostatnie prace przy budowie sceny, na której późnym wieczorem pojawi się senator. Może znane już będą wstępne wyniki wyborów?
Burmistrz Chicago Richard Daley ocenia, że zbierze się milionowy tłum. Władze obawiają się rozrób czy gwałtownych manifestacji radości, jakie towarzyszyły w latach 90. zwycięstwom Chicago Bulls w rozgrywkach NBA. Ale większy niepokój wzbudza reakcja na ewentualną porażkę Obamy.
Pani Gray nie dopuszcza myśli, że zamiast wielkiej radości może ją czekać wielkie rozczarowanie. – On musi wygrać – mówi. Ma powody, by tak twierdzić. Z wyliczanej przez CNN średniej największych krajowych sondaży wynika, że Obama ma 7 punktów procentowych przewagi nad McCainem. Według badań Gallupa wynosi ona aż 11 punktów.
[srodtytul]Napięty program McCaina[/srodtytul]
Źle wyglądają notowania McCaina w stanach bitewnych, w których elektorat nie ma wyraźnych, trwałych preferencji i które – de facto – decydują o losach wyborów. Prawdopodobne porażki na Florydzie, w Ohio i Pensylwanii przekreślą jego szansę na prezydenturę. John McCain nie mógł się jednak koncentrować wyłącznie na tych stanach, bo na stronę jego rywala przesuwało się wahadło opinii publicznej także w wielu z tych, które wcześniej były solidnie republikańskie. Dlatego w ostatnim dniu kampanii przemierzył Amerykę z jednego końca na drugi, zatrzymując się w kluczowych miejscach.
Obudził się na Florydzie.
– Wygramy Florydę i wygramy wybory – przekonywał wczoraj rano w Tampie. Słuchaczy miał niewielu. Wedle szacunków lokalnych mediów przyszło nieco ponad tysiąc osób.
[wyimek]Amerykańskie stacje telewizyjne prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie widzów[/wyimek]
Kolejne postoje i wystąpienia na trasie obejmowały Tennessee, Pensylwanię, Indianę, Nowy Meksyk, Nevadę. Senator zakończył dzień w odległej o parę tysięcy kilometrów Arizonie, gdzie znajduje się jego sztab wyborczy i gdzie spędzi wyborczą noc. – Nieraz uznawano go za przegranego w stanach bitewnych, a potem wygrywał. Przed nami wielki zwycięski finisz – zapowiadał menedżer kampanii republikanina Rich Davis.
[srodtytul]Spokój Obamy[/srodtytul]
Demokratyczny rywal McCaina miał wczoraj nieco mniej napięty program. Występował w trzech stanach. Tak jak republikanin zaczął na Florydzie, w Jacksonville, gdzie nawiązał do słów wypowiedzianych tam półtora miesiąca temu przez jego przeciwnika.
– John McCain nadal nic nie rozumie. Pamiętacie, co powiedział tu 15 września? Że podstawy naszej gospodarki są wciąż silne – przypomniał. Później przeniósł się do Karoliny Północnej, a na koniec do Wirginii. Jego ostatni wiec odbył się w podwaszyngtońskim Manassas, miejscu dwóch krwawych bitew wojny secesyjnej.
Obama do końca zachował opanowanie. – Jestem dość spokojny. Zrobiliśmy wszystko, co się dało, teraz decyzja należy do narodu – oświadczył. Przestrzegał swych zwolenników przed przedwczesną radością i przekonaniem, że mają zwycięstwo w kieszeni.
[srodtytul]Rekordowe zainteresowanie[/srodtytul]
Ogromne zainteresowanie wyborami sprawiło, że amerykańskie stacje telewizyjne prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie widzów. CNN zamierza na żywo wyświetlać w studiu trójwymiarowe obrazy swych korespondentów nadających z całego kraju. NBC chce wyświetlać wyniki napływające z kolejnych stanów na wielkiej kolorowej mapie na lodowisku przy nowojorskim Rockefeller Plaza. ABC News będzie pokazywać swój program wyborczy na trzech gigantycznych ekranach zainstalowanych na Times Square.
Zainteresowanie wyborami przełoży się na frekwencję, która zdaniem ekspertów będzie rekordowa. Niektórzy obawiają się, czy system to wytrzyma. W wyniku reformy wymuszonej słynnym zamieszaniem wokół wyborów na Florydzie w 2000 roku ponad połowa wyborców głosować będzie w inny sposób niż przed czterema laty. W większości okręgów zamiast zawodnych urządzeń do głosowania wprowadzono papierowe karty. Nie rozwiało to obaw o to, czy uda się uniknąć wpadek.
[ramka][srodtytul]Główne różnice w programach demokraty i republikanina:[/srodtytul]
[b]Podatki[/b]
Barack Obama: kandydat demokratów chce znieść ulgi podatkowe dla najbogatszych wprowadzone przez Busha, ale zapewnia, że 95 procent podatników będzie płaciło takie same lub mniejsze podatki jak teraz. Chce zwiększyć podatek od zysków kapitałowych.
John McCain: kandydat republikanów zamierza utrwalić obowiązujące ulgi Busha, ale także zwiększyć ulgi dla rodzin z dziećmi. Chciałby zmniejszyć podatek od zysków kapitałowych – o połowę.
[b]Opieka zdrowotna[/b]
Barack Obama: chce poszerzyć zakres ubezpieczeń zdrowotnych, wprowadzając federalny program ubezpieczeń. Obywatele wybieraliby między polisami prywatnymi a programem państwowym. Program finansowałyby firmy nieobejmujące pracowników ubezpieczeniem. John McCain: zarzuca rywalowi chęć upaństwowienia systemu i karania tych, którzy się mu nie podporządkują. Proponuje ulgi podatkowe na zakup ubezpieczenia i zniesienie ograniczeń w jego zakupie.
[b]Polityka zagraniczna[/b]
Barack Obama: jest przeciwny wojnie w Iraku i zapowiada jak najszybsze wycofanie wojsk z tego kraju. Jest sceptyczny wobec zastosowania strategii zwiększania sił w Afganistanie. Zapowiada gotowość do rozmów z Iranem bez warunków wstępnych.
John McCain: był i jest zwolennikiem inwazji na Irak, jest też przeciwko zbyt pospiesznemu wyprowadzeniu wojsk. Proponuje wzmocnienie obecności w Afganistanie. Krytykuje rywala za gotowość do bezwarunkowych rozmów z Teheranem.
[b]Energia[/b]
Barack Obama: zapowiada stworzenie kosztem 150 mld dolarów funduszu inwestycyjnego wspierającego nowe technologie, mające uwolnić USA od zależności od ropy naftowej. Przeciwny jest budowie szybów naftowych na Alasce, popiera ograniczone poluzowanie zakazu odwiertów w innych rejonach.
John McCain: proponuje ulgi podatkowe za zakup energooszczędnych aut, popiera uchylenie zakazu odwiertów, także na Alasce. Zapowiada budowę elektrowni atomowych.
[b]Aborcja[/b]
Barack Obama: jako polityk lewicowy (czy też, jak to się określa w USA – liberalny) nawet w ramach Partii Demokratycznej popiera przyznanie kobietom pełnego prawa do decydowania o ewentualnej aborcji.
John McCain: prezentuje poglądy charakterystyczne dla konserwatystów: występuje zdecydowanie przeciwko aborcji poza ściśle określonymi, szczególnymi przypadkami – gwałtu, kazirodztwa i zagrożenia życia matki. [/ramka]
[b][ramka][link=http://www.rp.pl/temat/80250.html]Wszystko o wyborach w USA[/link][/ramka][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA