fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Lizus melduje się do usług

Corbis
Dlaczego podlizywanie się prowadzi do patologii w firmie, kim są wazeliniarze i jak mądrze pozyskać przychylność szefa - mówi Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, trener wyższej kadry menedżerskiej
[b]Kiedyś pracownicy dawali przełożonemu czekoladki, kwiaty, alkohol. A dzisiaj?[/b]
Izabela Kielczyk: Przeważają ekskluzywne prezenty. Kij do golfa, rakieta tenisowa czy nawet... specjalnie sprowadzone kubańskie cygara.
Ale najczęściej zamiast upominków pracownicy dają szefowi siebie. Czynią to poprzez nadmierną pracę, rezygnację z urlopów, wzmożoną aktywność. Takie działania, choć cenione przez przełożonych, zwykle kończą się wypaleniem zawodowym, pracoholizmem.
Są różne formy oddania. Pewien pracownik postanowił, że miejscem parkingowym pracodawcy będzie to, które oznaczono numerem 12. Kiedy tylko zajął je ktoś inny, wszczynał awantury, denerwował się. Współpracownicy się śmiali, że powinien postawić tam znak drogowy z napisem "Miejsce TYLKO dla szefa". Wiele jest takich osób…
[b]Dlaczego się podlizują? [/b]
Mają niezaspokojone ambicje, niskie poczucie własnej wartości, potrzebują akceptacji. Pragną, żeby ktoś ich zauważył, docenił, poklepał po ramieniu i powiedział "Dobra robota". Nierzadko czynią to z pobudek zewnętrznych, jak podwyżka, awans, uznanie.
Osoby rzadko chwalone przez swoich opiekunów w dzieciństwie albo nagradzane tylko za to, co zrobiły zgodnie z oczekiwaniami rodziców, często zostają… manipulatorami.
[b]To znaczy?[/b]
Są ludzie nieumyślnie podlizującymi się szefowi. Kiedy jednak dostrzegą problem, chętnie się zmieniają. Inaczej świadomi manipulatorzy. Oni podlizują się w sposób wyrafinowany. Stosują w tym celu rozmaite formy usprawiedliwienia, jak niesprzyjająca atmosfera w firmie, zły charakter przełożonego czy niesympatyczni koledzy.
Lizusostwo może być efektem sposobu zarządzania firmą przez szefa. Jeżeli stosuje on zasadę "kija i marchewki" – to gani, to nagradza – zawsze znajdą się tacy, którzy za wszelką cenę będą pragnęli być tylko nagradzani.
[b]Jakie są najczęstsze formy uległości wobec szefa? [/b]
Przede wszystkim perfekcjoniści – zdolni do poświęceń na rzecz firmy, usłużni wobec szefa, często pracujący ponad normę. Takie osoby lubi zdecydowana większość pracodawców.
Pozostali to: kreatywni – posiadający wiele pomysłów, energiczni, przekonani o swojej wyższości względem współpracowników; pokorni, którzy nie odmawiają nigdy przełożonemu. Natomiast manipulatorzy starają się zdobyć zaufanie szefa, by poznać jego słabe strony i przejąć należne mu stanowisko. Często przypisująsobie zasługi innych pracowników. Wazeliniarze z kolei chętnie prawią komplementy i obsypują szefa upominkami, są zawsze w pogotowiu na wypadek, gdyby przełożony akurat ich potrzebował.
Pokorni są lubiani przez szefów, gdyż nie stanowią zagrożenia dla ich pozycji. Inaczej kreatywni, często uznawani przez przełożonych za potencjalną konkurencję. W przypadku wazeliniarzy zdania są podzielone. Niektórzy pracodawcy reagują na takie osoby alergicznie i od razu mają ochotę zwolnić je z pracy. Inni sami zarządzają firmą w sposób autorytarny i manipulacyjny, więc lubią ten typ lizusów.
[b]Czym się różni lizusostwo od zwykłego spoufalania się?[/b]
Kiedy zwracamy się do szefa po imieniu, wychodzimy z nim na obiad czy też spotykamy się poza pracą, to nie ma w tym nic złego.
Problemem jest, jeżeli za sprawą łączącej nas relacji zaczynamy zatracać samych siebie; pragniemy nadmiernie przypodobać się przełożonemu czy też – kosztem wszystkiego innego – zaskarbić sobie jego zaufanie.
Najlepiej, żeby nasza chęć przypodobania się szefowi była wypadkową dwóch pragnień: dopasowania się do jego stylu zarządzania oraz zachowania własnej tożsamości.
[b]Jak to zrobić? [/b]
Dobrze jest zaobserwować, jaki styl zarządzania preferuje nasz przełożony. W jaki sposób się komunikuje i pracuje – szybko i bezpośrednio czy wolno i precyzyjnie.
Jeżeli zauważymy, że chciałby, żeby sprawozdania zawierały drobiazgowe szczegóły, to zamieśćmy je w naszym raporcie. Nawet jeśli nie jest to nasz ulubiony styl pracy. Przychylność szefa można zaskarbić sobie poprzez takie umiejętne działanie,
Można też te obserwacje wykorzystywać podlizując się. Drugi sposób to manipulacja.
[b]Kiedy lizusostwo staje się patologią w firmie?[/b]
Jeżeli szef przyzwala na tego typu zachowania albo jest to jedyny sposób zaistnienia pracownika w firmie. Kiedy lizusów jest wielu, to prawie zawsze działa to na niekorzyść zespołu. Między jego członkami dochodzi wtedy do nieporozumień, zawiści czy nawet wzmożonej agresji. Jeżeli pracodawca chce ustrzec się przed patologią w firmie, to już na samym początku powinien nakreślić granice, powiedzieć pracownikom, co im wolno, a czego nie.
[b]Czy szefowie również podlizują się swoim podwładnym?[/b]
Oczywiście! Stosują w tym celu rozmaite techniki pozyskiwania ich sympatii: od tańszych, jak czekoladki, kwiaty, alkohol, po droższe – wycieczki zagraniczne, opieka medyczna czy samochód. Radziłabym jednak z ostrożnością przyjmować prezenty od przełożonych. Z szefami często jest tak, że im więcej i częściej dają, tym później więcej wymagają.
Domeną współczesnego lizusostwa jest indywidualne schlebianie podwładnym. Chodzi o to, żeby traktować każdego pracownika z osobna, dowiedzieć się, jakie ma potrzeby, a później – w miarę możliwości – systematycznie i konsekwentnie je zaspokajać.
[b]Po co przełożeni się podlizują?[/b]
Żeby pracownicy lepiej wykonywali swoją pracę. Podstawę dla takiego zachowania stanowi zasada wzajemności – "Jestem dobry dla ciebie, więc ty bądź dobry dla mnie".
Nierzadko szefowie wybierają takie upominki, które zaspokajają najważniejsze potrzeby człowieka, jak wynajem mieszkania czy opieka medyczna. W ten sposób starają się związać pracownika z firmą. Bo jak powiedzieć pracodawcy, który opłaca przedszkole dla naszego dziecka, że nie zostaniemy w pracy po godzinach?
[b]Lepiej więc nie przyjmować podarunków od przełożonego? [/b]
Na pewno warto zadać sobie wcześniej pytanie, na ile pragniemy związać się z daną firmą. Jeżeli uznamy, że nie chcemy przyjąć upominku, to pójdźmy do przełożonego i podziękujmy mu za prezent. Możemy zapytać, czy nie mógłby nas wynagrodzić w jakiś inny sposób, np. poprzez podwyżkę, premię czy dodatkowy urlop.
Pamiętajmy jednak, że nie każdy upominek od szefa to manipulacja. Nierzadko przełożeni chcą po prostu nagrodzić w ten sposób dobrego pracownika...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA