fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Bez obietnic dla Kijowa

Wiktor Juszczenko (pierwszy z prawej) potrzebuje sukcesu na scenie krajowej, dlatego ogłosił wielki sukces w Paryżu. Obok niego Nicolas Sarkozy, szef Komisji Europejskiej Jose Barroso i szef unijnej dyplomacji Javier Solana
AFP
Anna Słojewska
Ukraina jest krajem europejskim – potwierdził szczyt w Paryżu. Na razie jednak bez wielkich szans na członkostwo. Bruksela proponuje tylko umowę stowarzyszeniową
Wprost z rozmów w Moskwie i Tbilisi, gdzie negocjował pokojową przyszłość dla Kaukazu, Nicolas Sarkozy przybył wczoraj do Paryża na dawno planowany szczyt UE – Ukraina. Francuski prezydent, kierujący obecnie UE, przedstawił osiągnięcia spotkania z prezydentem Wiktorem Juszczenką jako „historyczne”.
Ale wyraźnie było widać, że chciał czegoś więcej dla Ukrainy. – Nie mogę mówić w swoim imieniu, ale tylko jako przedstawiciel UE. A w niej są różne poglądy. Zaoferowaliśmy Ukrainie maksimum tego, co do czego była jednomyślna zgoda – powiedział. Zapewnił Ukrainę, że jej integralność terytorialna nie podlega dyskusji. Ale wiadomo, że przeciw obietnicom jej członkostwa w UE są m.in. Niemcy, Austria, Hiszpania, Holandia czy Belgia.
Ukraina rozpocznie więc na razie z UE rozmowy nad nową umową o stowarzyszeniu z UE. Będzie ona gotowa prawdopodobnie w drugiej połowie 2009 roku. Jednym z jej elementów będzie stworzenie strefy wolnego handlu. Juszczenko lubi przypominać, że podobne umowy miały nowe państwa członkowskie, w tym Polska, w latach 90. – A potem weszły do Unii – stwierdził ukraiński prezydent. Ale niechętni takiej perspektywie wskazują, że umowy stowarzyszeniowe mają też kraje, które nawet nie leżą w Europie, jak choćby Maroko, Chile, Egipt czy Izrael. Bardziej odczuwalne dla Ukraińców może być zniesienie wiz dla UE. Obie strony uzgodniły wczoraj, że rozpoczynają dialog ekspertów, który ma prowadzić do tego celu.
Jak powiedział Sarkozy, ustalenia szczytu przenoszą relacje z Ukrainą na poziom wyżej. – Nie zamykamy żadnych drzwi, a niektóre może nawet otwieramy – sugerował prezydent. Bardziej entuzjastyczny był jego rozmówca. Juszczenko zdecydowanie chciał wrócić do pogrążonego w kryzysie politycznym Kijowa w glorii chwały. – To wielki sukces – przekonywał Juszczenko. Przyznał, że perspektywa członkostwa wymaga czasu, ale umowa stowarzyszeniowa jest dla niego istotnym krokiem naprzód.
UE nie dała Ukrainie konkretnych obietnic akcesji. Ale stwierdziła, że Ukraina jest krajem europejskim, który dzieli z UE wspólną historię i wartości. – Pierwszy raz powiedzieliśmy to tak wyraźnie – zauważył Sarkozy. Z tej perspektywy sukcesem może być fakt, że wczorajsza deklaracja nie wyklucza członkostwa w UE. Wcześniej niektóre kraje chciały zapisu, że umowa stowarzyszeniowa nie oznacza perspektywy członkostwa.
Gdy we Francji dyskutowano o sytuacji politycznej na Ukrainie, w Kijowie trwała walka w obozie pomarańczowych. Otoczenie Ju- szczenki oskarżyło premier Tymoszenko o rozpad demokratycznej koalicji tuż przed szczytem, by osłabić pozycję kraju. Deputowani jej bloku twierdzili zaś, że prezydent szykuje się do rozwiązania parlamentu. Zalecenia w tej sprawie już miała otrzymać jego partia Nasza Ukraina i gubernatorzy obwodów na zachodzie kraju, gdzie Tymoszenko traci poparcie. Szefowa rządu, oskarżona przez sojuszników o zdradę i porozumienie z Rosją przed wyborami prezydenckimi w 2010 r., apeluje o powrót do rozmów.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorek a.slojewska@rp.pl, t.serwetnyk@rp.pl
Nie można mówić o sukcesie Ukrainy na szczycie we Francji. Ci, którzy zbyt pozytywnie oceniają jego wyniki, są albo przebiegli, albo nie wiedzą, gdzie jest prawda. A prawda jest taka, że umowa stowarzyszeniowa jeszcze o niczym nie przesądza.
Unia ma dwa rodzaje takich dokumentów. Jedne były podpisywane na przykład z państwami Europy Wschodniej – Polską, Węgrami, Słowacją czy Czechami, które potem weszły do Wspólnoty. Inne z takimi krajami jak Chile czy Maroko, które – według założeń Unii Europejskiej – nigdy nie zostaną jej członkami. Tak więc, bez konkretnej treści, umowa stowarzyszeniowa zaproponowana Ukrainie jest jedynie atrakcyjną zachętą. Oświadczenia prezydenta Sarkozy’ego o tym, że drzwi UE dla Ukrainy nie są ani zamknięte, ani otwarte, świad- czą o tym, że Bruksela nie jest jeszcze gotowa, by mówić o członkowskiej pers- pektywie naszego kraju. I że nadal nie jest zdecydowana w sprawie przyszłości Ukrainy. Jednym z powodów takiej postawy jest brak konsensusu wśród krajów Wspólnoty wobec europejskich aspiracji Ukrainy. Pań- stwa Unii, które w ogóle nie widzą dla niej perspektyw, wskazują na brak politycznej stabilizacji i podziały w obozie demokratycznym.
—not. ta.s.
Umowa stowarzyszeniowa to najwięcej, co można było osiągnąć w tym momencie dla Ukrainy. Bez tego dokumentu – swoistej preambuły członkostwa – nie można mówić o perspektywie wejścia w struktury unijne w ogóle. Podobną drogę przeszła także Polska, która czekała na ten moment 12 lat. Musieliśmy spełnić wszystkie zobowiązania i spełniliśmy je. Mam nadzieję, że taki sam finał na tej drodze czeka naszych ukraińskich partnerów. Potrzebny jest jednak ogromny wysiłek ze strony tamtejszych władz i elit politycznych. Gdyby nie ostatnie wydarzenia w Kijowie i nowe podziały w obozie pomarańczowych, Ukrainie zapewne udałoby się wytargować więcej. Szkoda, że prezydent Juszczenko, mimo próśb Francji, nie zabrał ze sobą na szczyt premier Julii Tymoszenko. To świadczy o podziałach i trudno oczekiwać, by w tej sytuacji Bruksela w geście przyjaźni zaoferowała coś więcej. Możliwe również, że to z powodu sporów w obozie pomarańczowych prezydent Sarkozy ostrzegł, że drzwi UE dla Ukrainy nie są ani zamknięte, ani otwarte. Mimo to władze w Kijowie nie powinny się zrażać czy zniechęcać.
Perspektywą zarówno dla prezydenta Juszczenki, jak i premier Tymoszenko jest zwarcie szyków i znalezienie kompromisu. Dla dobra Ukrainy.
—not. ta.s.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA