fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Życie od upadku do upadku

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Mariusz Lewandowski mówi "Rzeczpospolitej" o podnoszeniu się po porażkach, poparciu dla Leo Beenhakkera i konfliktach, które rodzą prawdziwą drużynę
Była kiedyś na zgrupowaniu reprezentacji równie zła atmosfera?
Nie uważam, żeby teraz była zła. Nike nie ukrywa, że ostatnio osiągamy słabe wyniki, ale wiadomo, że Leo Beenhakker to ambitny człowiek i jeżeli zdecydował się dalej pracować z reprezentacją to po to, żeby wrócić na ścieżkę zwycięstw. Po mistrzostwach Europy nie brakowało takich, którzy chcieli jego dymisji, nie było wśród nich jednak zawodników. Cieszymy się, że został z nami.
To prawda, że Beenhakker konsultował z panem zawieszenie Artura Boruca, Dariusza Dudki i Radosława Majewskiego za libację po mecze we Lwowie?
Tak, rozmawiałem o tym z trenerem i w pełni zgadzam się z jego decyzją. Zawieszenie może spotkać każdego z nas, jeżeli nie będziemy przestrzegać zasad ustalonych na samym początku. Moi koledzy muszą zrozumieć swój błąd, zastanowić się czy dalej chcą grać w reprezentacji. Boruc i Dudka są bardzo znaczącymi zawodnikami w kadrze i są potrzebni, ale to od nich musi teraz wyjść inicjatywa pojednania. Wspólnie z Michałem Żewłakowem przedstawiliśmy trenerowi nasz punkt widzenia, proponowaliśmy rozwiązanie sytuacji, a kiedy podjął decyzję, stanęliśmy po jego stronie, bo to on tu rządzi i odpowiada za wyniki.
Wygląda na to, że zasady nie zostały złamane po raz pierwszy, bo przecież Beenhakker każdemu daje drugą szansę.
Może trener chce dać drużynie jakiś impuls, wstrząsnąć zawodnikami. Moim zdaniem tego typu sytuacje budują prawdziwe zespoły. Konflikty często wychodzą na dobre, bo następuje oczyszczenie. Kiedyś schodząc z boiska w Kazachstanie nie podałem Beenhakkerowi ręki, była mała afera. Później jednak przeprosiłem, a reprezentacja zaczęła wygrywać. Z każdego chaosu wcześniej czy później wychodzi się na prostą.
Długo leczył pan kaca po mistrzostwach Europy?
Kaca nie leczyłem, ale kontuzję tak. Zdrowy byłem tylko w pierwszej połowie meczu z Niemcami, z Austrią zagrałem już na silnych środkach przeciwbólowych, a z Chorwacją w ogóle nie powinienem pojawiać się na boisku. Błędem było to, że od razu nie pojechaliśmy do szpitala na dokładne badania. A tak - dopiero po powrocie do klubu z dwutygodniowego urlopu okazało się, że mam pozrywane torebki stawowe i zapalenie ścięgna Achillesa.
Jedenastu nowych zawodników w kadrze w porównaniu z Euro to przyznanie się Beenhakkera do błędu?
To raczej szukanie piłkarzy, którzy mogą wnieść coś nowego. Taki Robert Lewandowski na przykład w lidze pokazuje niesamowite umiejętności i teraz dobrze byłoby gdyby jakoś potrafił je przełożyć na grę w reprezentacji. To taki zmodyfikowany Grzesiek Rasiak, piłkarz, który potrafi dobrze grać tyłem do bramki, bardzo przydatny drużynie. Musimy mu pomagać, tak jak wszystkim młodym. Żeby się nie bali, tylko żebyśmy razem osiągnęli sukces. Jest też Seweryn Gancarczyk, który od roku zbiera świetne recenzje w lidze ukraińskiej i którym interesują się kluby z Zachodu. Te zmiany, eksperymenty, muszą poprawić jakość naszej reprezentacji.
Liderzy jak byli, tak są bez formy. Ebi Smolarek musiał zmienić klub. Podobno nie dlatego, że słabo grał, ale nie potrafił się zaaklimatyzować.
Ebi proszę pana to w życiu, tak jak na boisku - niby siedzi spokojnie i go nie widać a potem cyk, cyk, cyk i dziewięć goli strzela w eliminacjach. Jedni dużo gadają, inni siedzą cicho. Dobrze, że zmienił klub, bo jakby go mieli dalej gnoić w tym Santander to by najlepszego humoru nie miał. W Boltonie ma ten komfort, że jak kogoś sprowadzają, to po to żeby dać mu szansę.
Jacek Krzyńowek w ogóle nie gra...
Żal mi go. W Wofsburgu jest dziwny trener. Ma zawodnika, któremu za rok kończy się kontrakt i można by na nim zarobić, jednak nie chce go nigdzie puścić, a grać nie pozwala. Ma 30 piłkarzy, wydał 80 milionów na wzmocnienia, a z tego Jacka niewolnika robi. To jest świetny zawodnik, chcieli go gdzie indziej, ale jak już z długopisem w ręku siedział, to okazywało się, że nagle inflacja poszła w górę i ceny też trzeba podnieść. Kiedy ktoś jest za przeproszeniem piątym kołem u wozu, to nawet jak jest silny psychicznie, może wybuchnąć. A szkoda, bo od takich zawodników jak Krzynówek, Smolarek, Żewłakow czy ja, zależy gra zespołu.
Skąd pan bierze w sobie siłę do tego, by po ciągłych niepowodzeniach podnosić się i przekonywać, że będzie dobrze?
Miałem już w życiu sporo sportowych upadków. Kiedyś awansowalibyśmy do półfinału Pucharu UEFA i dostali takie premie, że na Hawaje można było jechać, ale bramkarz strzelił nam gola w 96 minucie i odpadliśmy. W Lidze Mistrzów było podobnie. A jednak na drugi dzień trzeba było przyjść do klubu i zaczynać od nowa. Życie piłkarza jest życiem od upadku do upadku, sztuka się podnosić i grać dobrze w kolejnym meczu. Teraz takim meczem jest ten ze Słowenią - Dario Srna mówił mi, że grając przeciwko nim miesiąc temu w meczu towarzyskim zobaczył dużo lepszą drużynę, od polskiej z którą zmierzył się na Euro i dał mi do zrozumienia, że nie będziemy mieli łatwej przeprawy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA