fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Po zabiegu prezent dla lekarza jest jak napiwek

Gdyby karać za przyjęcie koniaku, wszyscy lekarze byliby w więzieniach – uważa Jan Gierada, szef szpitala w Kielcach
W Lublinie trwa prawniczy spór o to, co można uznać za łapówkę dla lekarza. Czy jest nią np. koniak wręczony po zabiegu przez wdzięcznego pacjenta?
„Rz” opisała wczoraj sprawę urologa Dariusza S., który – poddany dziennikarskiej prowokacji – wziął łapówkę od pacjenta. Został za to skazany. Sąd uniewinnił go jednak od zarzutu przyjęcia trzech butelek alkoholu (do ich wręczenia przyznało się w śledztwie kilku zadowolonych z leczenia pacjentów). Uzasadnił, że zwyczaj dawania drobnych upominków w takich sytuacjach jest zakorzeniony w polskiej tradycji. Prokuratura odwołała się od wyroku, argumentując, że taki prezent to też korupcja.
Rz: Zorganizował pan dla pracowników swojego szpitala szkolenie antykorupcyjne. W jakim celu?
Jan Gierada, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach: Żeby lekarze byli świadomi, czym jest łapówka, wiedzieli, jak się zachować, gdy pacjent próbuje ich przekupić, i nauczyli się odmawiać. To był czas [szkolenie odbyło się dwa lata temu – przyp. red.], gdy jeden z moich pracowników został zatrzymany pod zarzutem korupcji, a w mediach huczało o zatrzymaniach znanych lekarzy. Uznałem, że takie szkolenie się przyda. Zajęcia prowadzili policjanci z Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej w Kielcach. Zakończył je test. Pracownicy dostali zaświadczenie ukończenia zajęć, które zostało dołączone do ich akt. Teraz mają pełną świadomość, czym jest korupcja i co za nią grozi.
Ale prawo nie jest do końca jasne, co widać na przykładzie sprawy Dariusza S. Prokuratura w Lublinie uznała, że alkohol wręczony po zakończonym leczeniu to łapówka. Sąd go z tego zarzutu uniewinnił. Myśli pan, że za przykładem śledczych z Lublina mogą pójść inne prokuratury? Czy lekarze powinni się zacząć bać, że z powodu butelki koniaku mogą mieć kłopoty z prawem?
Na szczęście nie słyszałem o podobnych przypadkach. Gdyby jednak przyjąć kryteria tej prokuratury, wszyscy doktorzy zamiast leczyć pacjentów, siedzieliby w więzieniach! Lekarze wykonują bardzo ciężki i odpowiedzialny zawód, trudno się więc dziwić, że pacjenci pragną im podziękować za opiekę i udane leczenie. Co może być złego w bukiecie kwiatów, bombonierce czy butelce niedrogiego alkoholu?
Zdaniem lubelskiej prokuratury butelka wódki czy koniaku to łapówka.
O łapówce możemy mówić wtedy, gdy lekarz od otrzymania prezentu uzależnia wykonanie operacji, rozpoczęcie leczenia czy przyjęcie do szpitala. Wtedy mamy do czynienia z przestępstwem i takich lekarzy należy bezwzględnie ścigać oraz przykładnie karać. Ale gdy pacjent daje drobny prezent po zakończonym leczeniu, nie ma mowy o korupcji. Przecież gdy smakuje nam kolacja w restauracji lub jesteśmy zadowoleni z wizyty u fryzjera, zostawiamy napiwek i nikt nie widzi w tym nic złego. Sam na imieniny od różnych osób dostaję 50 – 70 butelek alkoholu i nie doszukuję się w tym próby przekupstwa.
Fakty są takie, że na prezenty i łapówki w służbie zdrowia Polacy wydają co roku majątek.
Słyszałem, że nawet 12 mld zł rocznie. Przy 100 tys. lekarzy wykonujących ten zawód w kraju wychodzi, że każdy wziął około 120 tys. zł łapówek! To jakiś absurd.
—rozmawiał Tomasz Nieśpiał
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA