fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Atak na rzecznika

Decyzja jest w rekach doświadczonych lekarzy - rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Lubelscy adwokaci krytykują w uchwale Janusza Kochanowskiego. - Bronimy zawodu przed insynuacjami, że jesteśmy poplecznikami przestępców – tłumaczą prawnicy
– Uczynił z powierzonej funkcji płaszczyznę promocji własnej osoby, propagowania osobistych kontrowersyjnych poglądów politycznych (...) zapominając o przesłaniu, jakie wiąże się ze sprawowaniem neutralnej światopoglądowo i politycznie funkcji rzecznika praw obywatelskich – tak w specjalnej uchwale na nadzwyczajnym posiedzeniu Okręgowa Rada Adwokacka w Lublinie skrytykowała w środę Kochanowskiego.
– Nazbierało się spraw, które nas bulwersowały. Teraz daliśmy temu wyraz – mówi Piotr Sendecki, dziekan Rady. Lubelscy adwokaci mają wiele zastrzeżeń do pracy rzecznika praw obywatelskich. – Nie słychać było jego protestów, gdy prokuratura osiągała szczyt upolitycznienia – twierdzą i wytykają mu brak krytycznej reakcji na słowa Zbigniewa Ziobry o doktorze Mirosławie G. i na spektakularne zatrzymania. Rzecznikowi dostało się też za to, że – według adwokatów – nie krytykował sądów 24-godzinnych, aresztów wydobywczych i osób publicznych, które nazywały środowisko sędziowskie "frontem obrony przestępców".
– Uchwała być może posiada elementy emocjonalne, ale zawarte w niej słowa są adekwatne do tonu i napastliwości wypowiedzi Janusza Kochanowskiego jako rzecznika praw obywatelskich. Bronimy zawodu wobec insynuowania, że jesteśmy poplecznikami przestępców i uczestniczymy w podziale ich zysków. To obrażanie adwokatury, znieważanie tysięcy adwokatów rzetelnie wykonujących ten zawód i ogromne niezrozumienie tego, czym jest rola obrońcy – mówi Sendecki. Kochanowski naraził się artykułem w "Rz", w którym oskarżył adwokatów o stosowanie chwytów na granicy prawa, m.in. na procesie FOZZ. Adwokaci uważają, że rzecznik zaatakował ich środowisko ze względów osobistych, w związku ze sprawą karną, którą wytoczyli mu mecenasi Jacek Brydak i Marcin Ziembiński (pozwali Kochanowskiego za to, że nazwał ich czarnymi owcami palestry). Twierdzą, że r. p. o. posługuje się językiem rodem z lat 50. – Mijają się z rzeczywistością – tak zarzuty lubelskich adwokatów komentuje Janusz Kochanowski i odsyła do zapoznania się z wynikami prac jego biura, dostępnymi na stronie internetowej. Przeczytać można tam, że m.in. polecił sporządzić raport w sprawie zbyt długich tymczasowych aresztów, skutecznie interweniował w sprawie sposobu zatrzymania byłego ministra skarbu Emila Wąsacza. Po zatrzymaniu Mirosława G. pytał CBA, dlaczego agenci skuli lekarza kajdankami i domagał się wyjaśnień. – Szanuję adwokaturę jako zawód i wszyscy powinniśmy pamiętać o ich zasługach w okresie PRL – mówi Kochanowski. – Teraz jednak stajemy w obliczu patologii wymiaru sprawiedliwości. Adwokaci nie są głównymi sprawcami tego stanu rzeczy, ale przykład obrońców ze sprawy FOZZ pokazuje, że istnieją brudni adwokaci. Fakt, iż murem stoją za nimi koledzy z Lublina, to przykład źle pojmowanej solidarności zawodowej. To nie jest moja prywatna wojna, ale wojna o standardy wykonywania zawodu adwokata, a zachowanie wspomnianych prawników przekracza wszelkie dopuszczalne normy etyczne i nosi znamiona poplecznictwa. Zamierzam udowadniać to w sądzie, dlatego już dwa lata temu złożyłem wniosek o uchylenie mi immunitetu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA