fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Bez rzecznika będzie bieda

Medialny premier nie zastąpi polityki informacyjnej rządu i sprawnego rzecznika – uważa politolog Kazimierz Kik
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
We wrześniu premier Donald Tusk miał przedstawić nowego rzecznika rządu. Nic jednak nie wskazuje, by dotrzymał tej obietnicy. Główne powody to brak dobrego kandydata i przepychanki w Kancelarii Premiera
– Gabinet Tuska jest w impasie, reformy stoją i trudno się spodziewać, by rząd sam wybronił się z niepowodzeń. Niebawem pojawią się protesty społeczne i sytuacja stanie się coraz bardziej napięta – uważa politolog prof. Kazimierz Kik. – Potrzeba komentatora, który będzie dla rządu zasłoną. Medialny premier nie zastąpi polityki informacyjnej rządu i sprawnego rzecznika. Kik podkreśla, że szef rządu powinien być bohaterem wydarzeń, a nie ich komunikatorem.
Tymczasem Rada Ministrów od niemal dwóch miesięcy nie ma rzecznika. Kiedy z tej funkcji odchodziła Agnieszka Liszka, w Kancelarii Premiera ustalono, że do czasu powołania jej następcy funkcję tę będzie pełnić szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
– Ale on nie chce być rzecznikiem. Ma większe ambicje – mówi „Rz” jeden ze współpracowników premiera. W efekcie w kancelarii trwa przepychanka. – Każdy minister czuje się stworzony do wyższych celów, nikt nie chce się podjąć rzecznikowania – twierdzi polityk PO.
W sprawach technicznych dziennikarze kontaktują się z szefem Centrum Informacyjnego Rządu Jackiem Filipowiczem, a w politycznych starają się uzyskać kontakt z Nowakiem. Ten jednak raczej dyryguje ruchem dziennikarskim, niż komentuje. Preferuje przy tym formę esemesową. Przykłady? „O tym już mówiłem” – to odpowiedź na pytanie o raport o zdrowiu premiera. Zapytany o jednego z doradców Tuska radzi: „Z tym proszę do Jacka Cichockiego”. Tyle tylko, że premier zakazał Cichockiemu zajmującemu się służbami specjalnymi kontaktów z mediami.
Jak długo potrwa jeszcze taka sytuacja? – Natłok bieżących wydarzeń sprawił, że poszukiwania odpowiedniej osoby całkowicie zawieszono – zdradza współpracownik szefa rządu.
Tymczasem wymagania są spore. Otoczenie premiera chce, by nowy rzecznik był nie tylko przekaźnikiem informacji, ale też komentatorem wydarzeń. Grono potencjalnych kandydatów zawęża się więc do wytrawnych dziennikarzy lub doświadczonych polityków. Zdaniem naszego rozmówcy z kancelarii poszukiwania następcy Liszki nabiorą tempa, gdy rządowi przydarzy się jakaś poważniejsza wpadka.
Blisko było już w końcówce negocjacji z Amerykanami w sprawie tarczy. Reporterów, którzy oczekiwali na ich efekt przed hotelem rządowym przy ul. Parkowej, gdzie toczyły się rozmowy, wyprowadziło z równowagi, gdy w zachodnich agencjach pojawiły się depesze, że jest porozumienie.
– A my nie mieliśmy o tym pojęcia tylko dlatego, że nikt nie poinformował nas o konferencji prasowej, która odbywała się w Kancelarii Premiera – irytuje się jeden z dziennikarzy. Problemy pojawiają się zresztą na co dzień. – Bez rzecznika pracuje się fatalnie – mówi Paweł Płuska z „Faktów” TVN. – Kiedyś było przynajmniej wiadomo, do kogo dzwonić. A teraz to jest dzwonienie w parapet. Nigdy nie wiadomo, kto akurat odpowiada za dane zagadnienie.
Na brak rzecznika narzeka też Mariusz Gierszewski z Radia Zet. – Na pewno nie jest to dobra sytuacja. Powoduje bezwład informacyjny – mówi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA