fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Na zabieg do komory najlepiej wchodzić nago

– Dlaczego krioterapia, choć zalecana przez lekarzy medycyny tradycyjnej, budzi kontrowersje?
Ewa Kuklewska, terapeutka: – Myślę, że tylko dlatego, iż nie ma opracowań wyników jej skuteczności. Każda z placówek, która specjalizuje się w krioterapii, może tylko korzystać z własnych obserwacji i doświadczeń.
A jakie w pani centrum były najbardziej zaskakujące rezultaty?
Jednym z naszych pierwszych pacjentów był mężczyzna, który od lat cierpiał na nawrotową depresję. Leki antydepresyjne stanowiły utrudnienie, np. w prowadzeniu samochodu. Szukał nowych rozwiązań. I tak trafił do Kriomedici. Spytał, czy może korzystać z zabiegów w kriokomorze. Na liście przeciwwskazań nie ma depresji, więc zgodziliśmy się. On nie miał nic do stracenia. To w tej chwili nasz najwierniejszy klient. W ciągu pięciu lat miał 400 wejść. Od tego czasu mógł znacznie ograniczyć przyjmowane leki, a jego aktywność znacznie się poprawiła. Na sesje przychodzi, gdy ma wahania nastroju.
Czy jeszcze ktoś miał tak spektakularne rezultaty terapii?
Tak. Był u nas szesnastolatek, którego do wózka przykuły zmiany reumatoidalne. Od lat brał leki. Choroba jednak postępowała. Lekarze nie dawali mu wielkiej nadziei na samodzielne poruszanie. Wstał z wózka po trzech miesiącach terapii w naszej komorze, przesiadł się na rower. To cieszy.
O krioterapii mówi się, że działa odmładzająco. Jak to możliwe?
Niskie temperatury stymulują krążenie krwi w naczyniach włosowatych, które występują w skórze. To poprawia jej jędrność. Ujemne temperatury opóźniają również procesy starzenia się komórek. Pobyty w kriokomorze to również sprawdzona forma odnowy biologicznej i podniesienia ogólnej sprawność organizmu.
Uważa pani, że każdy powinien korzystać z kriokomory?
Jeśli nie ma przeciwwskazań, to tak.
Jak należy przygotować się do seansu w komorze?
Przed każdym wejściem konieczna jest kontrola lekarza. Sprawdza on ciśnienie, bo nawet jednorazowy wzrost ciśnienia dyskwalifikuje pacjenta przed wejściem do kriokomory. Lekarz sprawdza też, czy nie mamy otwartych ran i czy nie jesteśmy przeziębieni. Jeśli badanie przejdziemy pozytywnie, to przechodzimy do pierwszej komory tzw. stabilizacyjnej, w której temperatura wynosi minus 60 st. C. Po chwili przechodzimy do komory właściwej. Która zostaje hermetycznie zamknięta. Cały czas jeden z terapeutów kontroluje przez okno, co dzieje się wewnątrz komory. I utrzymuje tzw. kontakt głosowy z osobami zamkniętymi w komorze. Jeśli któryś z pacjentów chce wyjść wcześniej, musi zapukać w okno. Wówczas drzwi są otwierane.
W jakim stroju wchodzi się komory?
Najlepiej na nagusa, ale koniecznie w drewniakach i z maseczką zasłaniającą usta i nos. Pacjenci jednak wchodzą ubrani, ale skąpo. Najlepiej sprawdzają się stroje z naturalnych włókien, czyli z wełny lub bawełny. Kiedyś przyszła do nas drużyna poznańskiego Lecha i w swoich reprezentacyjnych strojach weszli do komory. Piłkarze poodmrażali sobie pięty, bo w ich firmowych kolanówkach było sztuczne tworzywo.
Co jeszcze pacjenci zakładają na siebie?
Panowie zazwyczaj wchodzą w bokserkach oraz w rękawiczkach, w opaskach osłaniających czoło i uszy. Panie dodatkowo mają krótkie bawełniane topy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA