fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Operacja w Afganistanie

Zginęli trzej polscy żołnierze

Rzeczpospolita
Trzech polskich żołnierzy zginęło w wyniku eksplozji ładunku-pułapki. Jeden jest ciężko ranny
Samochód, którym przemieszczali się Polacy, najechał na zdalnie sterowany ładunek wybuchowy. W wyniku eksplozji ponieśli śmierć starszy kapral Waldemar Sujdak (28 lat), starszy szeregowy Paweł Szwed (27 lat) oraz starszy szeregowy Paweł Brodzikowski (25 lat.) Czwarty polski żołnierz został ciężko ranny. Jak podał major Jacek Popławski z polskiego kontyngentu w Afganistanie, przetransportowano go do szpitala w Bagram. Jego stan był wczoraj ciężki, ale stabilny.
Polacy, służący w 2. Mazowieckiej Brygadzie Saperów w Kazuniu, poruszali się samochodem Humvee. Do tragedii doszło w pobliżu miejscowości Shawal, 20 km na południowy wschód od bazy w Ghazni. W tej właśnie prowincji według planów dowództwa mają niebawem zostać skupione wszystkie polskie oddziały biorące udział w afgańskiej misji.
– Jako sojusz północnoatlantycki powinniśmy znaleźć w Afganistanie nowe rozwiązania – powiedział w reakcji na wiadomość o śmierci żołnierzy szef MSZ Radosław Sikorski. W wywiadzie dla TVN 24 podkreślił, że trzeba wysłać więcej żołnierzy tam, gdzie są niezbędni, to znaczy na wschód i na południe kraju. – Polska wzmocniła swój kontyngent i gdyby inni robili proporcjonalnie to co my, byłoby dobrze. (...) Jesteśmy na pierwszej linii frontu, dajemy przykład innym, ale inni powinni z większą solidarnością podejść do tej misji – mówił szef dyplomacji.
W ostatnich tygodniach sytuacja w Afganistanie uległa drastycznemu pogorszeniu. Talibowie przeprowadzają coraz bardziej skuteczne ataki na Amerykanów i ich sojuszników. Od poniedziałku walki toczą się w okręgu Sarubi, zaledwie 50 kilometrów na wschód od afgańskiej stolicy – Kabulu. We wtorek w zasadzce zginęło dziesięciu francuskich żołnierzy. Oddział około 30 talibów zamierzał zaatakować też bazę sił Stanów Zjednoczonych pod Chostem, niedaleko granicy afgańsko-pakistańskiej. Został jednak otoczony i rozbity. Część talibów schroniła się w pobliskiej wsi, którą następnie zbombardowały samoloty NATO.
Starcia trwają również w prowincjach Helmand i Kapisa, a w różnych punktach kraju nieustannie dochodzi do ataków zamachowców-samobójców. W poniedziałek wybuch samochodu pułapki pod bazą Camp Salerno spowodował śmierć dziewięciu afgańskich pracowników.
Talibowie poczynają sobie coraz śmielej, głównie na pograniczu afgańsko-pakistańskim, korzystając z zamętu politycznego w Pakistanie. Szef armii tego kraju, generał Ashfaq Kayani odbył w Kabulu rozmowy z dowództwem NATO na temat przeciwdziałania rosnącej w siłę rebelii. Według amerykańskich wojskowych do baz szkoleniowych na pograniczu bez przerwy przybywają ochotnicy z Czeczenii, Turcji i Bliskiego Wschodu, którzy następnie biorą udział w atakach na siły NATO. 13 lipca 200-osobowy oddział bojowników zaatakował Amerykanów w pobliżu granicy, zabijając 9 żołnierzy i raniąc 15. Od początku roku w Afganistanie poległo już 179 zagranicznych żołnierzy. W zeszłym roku, najbardziej krwawym od obalenia reżimu talibów, zginęło ich 232. Śmierć poniosło też kilka tysięcy talibańskich rebeliantów. 1200-osobowy polski kontyngent ma się zwiększyć od listopada do 1600 żołnierzy. Siły międzynarodowe liczą obecnie 34 tys. żołnierzy i pracowników wojska z 40 państw
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA