fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Forma siatkarzy podobno rośnie

Rzeczpospolita
To może być dla naszych reprezentantów najważniejsze spotkanie w turnieju, ale wcale nie musi. Raul Lozano powtarza, że osiem drużyn ma szanse na medal, w tym Polska - pisze dziennikarz "Rz" z Pekinu
Jeszcze nie tak dawno Bernardo Rezende, trener Brazylijczyków, nie widział w tym gronie Niemców, ale gdy wygrali dwa sparingowe mecze z Bułgarią i zremisowali 2:2 (umówili się na cztery sety) z Amerykanami, którzy w Rio de Janeiro wygrali finałowy turniej Ligi Światowej, zmienił zdanie. Niemcy są pierwszymi rywalami Polaków, więc Lozano też ich chwali.
Polscy siatkarze niechętnie rozmawiają z dziennikarzami, trener też nie pali się do wywiadów, gdyż jak twierdzi jego asystent Alojzy Świderek, naczytali się za dużo przykrych słów po turnieju w Rio.
Obaj trenerzy powtarzają, że forma polskich siatkarzy rośnie z dnia na dzień. Michał Winiarski, jedna z ważniejszych postaci w zespole, goni uciekający czas i ma nadzieję, że pogoń będzie skuteczna. Jeszcze nie tak dawno grał na środkach przeciwbólowych, gdy wrócił na boisko po długiej przerwie spowodowanej kontuzją kręgosłupa.
Polacy mają świadomość, że sukcesem będzie tylko medal. Grupowe porażki przyjęte zostaną jak katastrofa
Teraz z meczu na mecz powinien grać lepiej. To przecież o nim Andrea Zorzi, włoska sława siatkówki, mówił, że ma największą szansę z polskich zawodników na wielką międzynarodową karierę i to on miał wraz z Mariuszem Wlazłym poprowadzić tę drużynę do sukcesów.
Pierwszy mecz na igrzyskach to niewiadoma. Cztery lata temu w Atenach Polacy rozbili w godzinę Serbię i Czarnogórę, mistrzów olimpijskich z Sydney. Ale później nie było już tak pięknie, choć awans do ćwierćfinału był sukcesem. Teraz rywal jest teoretycznie słabszy, bo Niemcy jeszcze nic wielkiego nie osiągnęli. Mają jednak dobrych siatkarzy, solidnego trenera i nic do stracenia. Jeśli nie wyjdą z grupy, nikt nie będzie miał do nich pretensji.
A Polacy mają świadomość, że sukcesem będzie tylko medal. Grupowe porażki przyjęte zostaną jak katastrofa. Taka jest cena popularności. Pełne hale, kilkumilionowa oglądalność w telewizji nie pozwolą się im ukryć w olimpijskim cieniu.
Niemcy mają kilku bardzo dobrych graczy, na czele z Jochenem Schoepsem i Stefanem Hubnerem. Ten pierwszy gra w Iskrze Odincowo, drugi w Sisley Treviso. Schoeps zdobywa najwięcej punktów, a Hubner najlepiej blokuje. W sezonie 2006/07 uznany został za najlepszego blokującego ligi włoskiej, a to o czymś świadczy. A Schoeps, gdy jego były klub VfB Friedrichshafen wygrywał Ligę Mistrzów w Moskwie, został uznany za MVP Final Four. Nic dziwnego, że kupiło go zaraz bogate Odincowo.
Centralną postacią w tej drużynie jest jednak trener Stelian Moculescu. Kiedyś wybitny gracz, który po igrzyskach w Monachium (1972) nie chciał wracać do Rumunii i poprosił o azyl w RFN. Teraz ma drużynę, która gra, jak on chce.
Hubner pytany o mecz z Polakami podkreśla mocne strony drużyny Raula Lozano, ale od razu dodaje, że odnosi się to do zespołu, który zdobył srebrny medal mistrzostw świata. – Teraz gracie słabiej, ale możliwości macie wciąż ogromne. Nie myślimy o medalu, ale liczymy na awans do ćwierćfinału. To byłby dla nas wielki sukces – mówi skromnie Hubner. Jego trener zapewne liczy na więcej. Niemcy potrafią wygrywać z silnymi. Serbię pokonali w Moskwie podczas mistrzostw Europy i w Izmirze, gdzie walczyli o olimpijski awans. Ale nie potrafią wygrywać ze słabszymi. W Moskwie pokonali ich Holendrzy, a w Izmirze Finowie. Przepustki do Pekinu wywalczyli ostatecznie w Düsseldorfie, wyprzedzając Hiszpanię (mistrz Europy) i Kubę.
Polacy zapewne rozpoczną niedzielne spotkanie w składzie z Pawłem Zagumnym (rozegranie), Wlazłym (atak), Sebastianem Świderskim i Winiarskim (przyjęcie), Danielem Plińskim i Łukaszem Kadziewiczem (środkowi bloku) oraz Krzysztofem Ignaczakiem (libero). W każdej jednak chwili mogą ich zmienić: Paweł Woicki, Piotr Gruszka, Marcin Wika i Krzysztof Gierczyński oraz Wojciech Grzyb.
Lozano zapytany, czy to będzie najważniejsze spotkanie Polaków w fazie grupowej, zaprzecza: – Inne będą równie ważne i wcale nie stoimy w nich na straconej pozycji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA