fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Arsenał minionych wieków

Rzeczpospolita
W XVI wieku ciężkozbrojna jazda nadal stosowała hełmy zamknięte z ruchomymi zasłonami – miedzy innymi znany ze średniowiecza typ armet. Nowe – to szturmak, zwany też hełmem burgundzkim lub burgonettą, a także morion, który, dzięki filmom fabularnym, w powszechnej świadomości kojarzony jest przede wszystkim z konkwistadorami.
Szturmak miał sferyczny dzwon dobrze przylegający do głowy, z grzebieniem na szczycie i daszkiem z przodu, boki chronione były masywnymi integralnymi napoliczkami, z tyłu znajdował się profilowany nakarczek. Hełmów tych używali najczęściej żołnierze piechoty, zarówno strzelcy, jak i ci walczący bronią białą – mieczem/rapierem, piką lub inną bronią drzewcową. Rzadziej stosowała je wówczas kawaleria. Ewolucja szturmaka doprowadziła do powstania całkowicie zamkniętego hełmu, używanego w XVII wieku przez ciężką jazdę (lansjerzy, kirasjerzy).
Morion z kolei pochodzi od kapalina i tak jak poprzednik pozostawał przez cały okres funkcjonowania hełmem otwartym, wybitnie piechotnym, stosowanym także w oddziałach dragońskich. Z początku miał okrągły dzwon, niski grzebień i wąskie, płaskie półokrągłe rondo. Potem pojawiły się moriony z półokrągłym rondem łukowato zadartym do góry i przechodzącym w charakterystyczny spiczasty daszek z tyłu i z przodu, grzebień zdecydowanie zyskał na wysokości. Moriony cenione były przez strzelców, gdyż ich kształt nie przeszkadzał w dobrym złożeniu się do strzału. W ciągu jego wielowiekowej kariery istniało wiele odmian, jeśli chodzi o niektóre typy, granica pomiędzy nimi a podobnymi kapalinami jest bardzo płynna. Dzisiaj morionów w swej najbardziej klasycznej, XVI-wiecznej postaci używają papiescy szwajcarscy gwardziści.
Długa pika i broń palna, tak niesamowicie efektywne na starym kontynencie, nie odegrały większej roli w czasach konkwisty (piki raczej w ogóle zabrakło). Wpływ na to miał teren walki, charakter działań i wreszcie liczebność przeciwnika. Zmasowany ostrzał prowadzony z arkebuzów czy wczesnych muszkietów w otwartym terenie coraz częściej decydował o zwycięstwie, jednak konkwistadorów było niewielu i nawet gdyby wszyscy mieli broń palną, to straty zadane wielotysięcznym armiom inkaskim lub azteckim byłyby niezauważalne. Długotrwały proces ładowania, wilgoć wpływająca niekorzystnie na proch i funkcjonowanie broni miały też swoje znaczenie. Dlatego więcej od arkebuzerów było kuszników, chociaż i ich broń do szybkostrzelnych nie należała, a była również podatna na klimat (cięciwy). Co ciekawe, w czasie kampanii Cortesa w Meksyku bełtów do kusz dostarczali sprzymierzeni Indianie (groty z obsydianu).
O zwycięstwie Pizarra zadecydował koń. Zwierzęcia tego Inkowie nie znali i bali się go, klasyczna kawaleryjska szarża była po prostu nie do zatrzymania, przeciwnik nie miał ku temu odpowiednich środków (np. długich pik). W przypadku wbicia się jeźdźca w szyk przeciwnika, piechur jest zazwyczaj bez szans, rażony z góry białą bronią. To właśnie ona, a zwłaszcza miecz i ciężki rapier (w królewskiej zbrojowni w Madrycie przechowywany jest np. rapier Pizarra), była przyczyną większości ofiar po stronie wojowników Inki, którzy nie mieli przeciwko niej żadnej skutecznej ochrony.
Hiszpanie zaś dysponowali zbrojami płytowymi (przynajmniej część kawalerzystów), półzbrojami, brygantynami, pikowanymi kaftanami oraz hełmami: przyłbicami, szturmakami, późnymi saladami czy kapalinami/morionami. Niektórzy piechurzy używali stalowych okrągłych tarcz-puklerzy, choć wspomina się też o tarczach wykonanych z beczkowych klepek.
Z czasem cięższe europejskie osłony ciała zastępowane były (poza hełmem) wełnianymi kilkuwarstwowymi kaftanami indiańskimi. Bez wątpienia wielką rolę psychologiczną odegrała nieliczna artyleria w postaci kilku lekkich falkonetów.
Część wojowników inkaskich dysponowała wełnianymi watowanymi pikowanymi kaftanami, wygodnymi w użyciu i odpowiednimi do klimatu. Inkowie chronili niekiedy głowę hełmami robionymi z plecionej trzciny; na ich szczytach oficerowie nosili pióropusze umocowane w poprzek od ucha do ucha. Używano dwóch rodzajów tarcz: niewielkich rozmiarów, okrągłych, zbudowanych z desek, oraz prostokątnych drewnianych lub wiklinowych krytych tkaniną i zdobionych zwykle piórami. Tarcze te miewały przymocowany do dolnej krawędzi płat płótna, chroniący nogi wojownika przed pociskami z broni miotanej. Analogie znajdujemy w... starożytnej Grecji. Do tarczy hoplity również czasami przymocowywano w tym samym celu materiał.
Ważną rolę oręża zaczepnego odgrywała proca. Kamienne pociski wypuszczane z niewielkiej odległości (maksymalnie kilkadziesiąt metrów) mogły być groźne nawet dla opancerzonego żołnierza, zwłaszcza kiedy dostał w głowę. Znano oczywiście także prosty łuk, jednak nie był on tak szeroko stosowany jak w armii azteckiej. Wojacy Pizarra narażeni byli ponadto na oszczepy wyrzucane przez Inków z drewnianych miotaczy. Siła takiego pocisku była znacznie większa aniżeli wyrzucanego z ręki. Efektywną bronią (nawet przeciw konnicy) były bolas, czyli kilka kamieni powiązanych rzemieniami, które ciskało się w przeciwnika, raniąc go lub krępując ruchy kończyn. Do walki na bliskim dystansie wykorzystywano przede wszystkim włócznie z kościanymi lub kamiennymi grotami oraz wiele rodzajów toporów i maczug o różnej długości, które miewały niekiedy brązowe głowice z dookolnymi wydatnymi stożkami.
Ciekawą bronią był podobny do azteckiego macuahuitla miecz; sporządzany z twardego i długiego na ponad metr drewna miał wyprofilowaną wygodną rękojeść, część tnąca sporządzona była z brązowych ostrzy umocowanych dookoła „głowni” (w wersji azteckiej z obsydianu).
Bywały też miecze identyczne w formie, ale wykonywane w całości z brązu – należały do rzadkości.
Michał Mackiewicz, pracownik naukowy, Muzeum Wojska Polskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA