fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Pieniędzy na pewno nie zabraknie

Reuters
W lożach stadionów Euro 2008 siedzieli już hiszpański król, polski prezydent, niemiecka kanclerz. Premier i prezydent Rosji jeszcze nie, ale w mało którym kraju zwycięstwa piłkarzy mają takie znaczenie polityczne
Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew podobno zapowiedzieli się dopiero na finał, jeśli reprezentacja do niego awansuje. Dwaj najważniejsi Rosjanie na razie mają inne obowiązki na głowie, w półfinale drużynie będzie musiało wystarczyć wsparcie dwóch najbogatszych.
Na trybunach w Wiedniu mają być dzisiaj i Oleg Deripaska, właściciel królestwa metali wartego ok. 28 miliardów dolarów, i przegrywający z nim od niedawna w rankingach fortun Roman Abramowicz.
Premier Putin i prezydent Miedwiediew są jednak duchem z drużyną. Prezydent chyba nawet bardziej, choć dotychczas to raczej Putin uchodził za rosyjskiego sportowca numer jeden. Fotografował się na stoku narciarskim, ćwiczył przed kamerami, odsłaniając tors, przekonywał rodaków do judo tak skutecznie, że dziś telewizja nie tylko transmituje zawody, ale pokazuje też filmy dokumentalne o tym sporcie. Miedwiediew stara się nie być gorszy. Opowiada w wywiadach, jak odpręża się przy seansach jogi, lubi pływać, grać w tenisa. I kibicuje: już w czasach petersburskich był członkiem klubu kibica Zenitu, po przeprowadzce do Moskwy nie zmienił sympatii.
Siła przykładu z góry jest w Rosji ogromna. Za Borysa Jelcyna zapanowała moda na tenis, za Putina na sport w ogóle, Miedwiediew jest najważniejszym kibicem reprezentacji. A to napomknie półżartem, że trzeba nadać Guusowi Hiddinkowi honorowe obywatelstwo, a to podczas spotkania z hiszpańskim królem wymieni z nim kilka fachowych uwag na temat Euro. Nawet w czasie wizyty prezydenta w jednej ze szkół głównym tematem rozmów był futbol. Dziś w Rosji polityczne przemówienie bez nawiązania do piłkarskich sukcesów to złe przemówienie. Zabawa po zwycięstwie nad Holandią przebiła rozmachem nawet tę najważniejszą w Rosji, z okazji Nowego Roku.
Gdy telewizje pokazywały, jak sukces reprezentacji jest świętowany w różnych miastach, pojawiły się też obrazki z niepokornej Gruzji, ciągle kłócącej się z Rosją o przyszłość Abchazji.
Dzięki zwycięstwom piłkarzy Rosjanie zdobyli też kolejny przyczółek na Krymie. Stanął tam kilka dni temu pomnik Hiddinka wykonany na zamówienie dyrektora sanatorium Moskowski. Dyrektor już zapowiada, że jeśli Rosja zdobędzie tytuł mistrza, obok trenera ustawi wszystkich piłkarzy kadry. Spotkanie na szczyciePo powrocie do Rosji z tytułem Hiddink pewnie nie obroni się przed honorowym obywatelstwem. Pomysł prezydenta podchwycił już Witalij Mutko, prezes rosyjskiego związku piłkarskiego i minister sportu, który jeśli wierzyć informatorom hiszpańskich gazet, po porażce w pierwszym meczu mistrzostw 1:4 zastanawiał się, czy trenera nie trzeba odesłać do domu, a drużynę zostawić w rękach jego asystentów.
„El Pais“ opisuje spotkanie, do którego miało dojść wieczorem po meczu z Hiszpanią w hotelu Krallerhof niedaleko rosyjskiej kwatery w Leogang. Oprócz Mutki i Hiddinka w naradzie brali udział przedstawiciele trzech najważniejszych oligarchów angażujących się w futbol: reprezentant Abramowicza, Leonida Fieduna, współwłaściciela Spartaka i wiceprezesa Łukoilu, oraz Aleksandra Diukowa, szefa tej części Gazpromu, do której należy Zenit Sankt Petersburg. Podobno to właśnie oni wybili Mutce z głowy jakiekolwiek nerwowe ruchy.
Takie narady to w rosyjskim futbolu coś normalnego. Tu sukcesy rodzą się w biegu, nawet wysokość premii dla piłkarzy negocjowano już w Austrii i Szwajcarii, a poszukiwania hotelu dla drużyny na fazę pucharową zaczęły się dopiero po awansie. Za to, gdy wreszcie wynegocjowano premie, to najwyższe w mistrzostwach.
Rosjanie za sam awans do półfinału dostali trzy razy więcej, niż Hiszpanie mają obiecane za tytuł. A pieniądze od związku piłkarskiego to nie wszystko, gwiazdy reprezentacji już dostały premie za sukcesy w Austrii i Szwajcarii również od swoich klubów.
W Rosji futbol stał się sprawą wagi państwowej. Prezydent Miedwiediew jest członkiem klubu kibica Zenitu Sankt Petersburg
Pieniędzy dla piłkarzy na pewno nie zabraknie. Gorzej było z flagami narodowymi, zapasy szybko się kończyły. Z flagami jest jeszcze jeden problem: w Rosji obywatele mogą je wywieszać tylko w dni oficjalnych świąt. Teoretycznie, wymachując flagą na cześć reprezentacji, ryzykują konflikt z prawem. Deputowani rządzącej partii Jedna Rosja uznali, że tak nie może być, i już zgłosili projekt zmiany ustawy.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.wilkowicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA