fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Weto dla człowieka Wałęsy

Forum
Rozgrywki polityczne, a nie reforma służb to przyczyna rezygnacji z kandydatury Andrzeja Ananicza na stanowisko szefa AW – ustaliła "Rz"
W przyszłym tygodniu premier ma przedstawić na posiedzeniu kolegium ds. służb specjalnych, wyniki audytu w służbach oraz plan usprawnienia ich funkcjonowania – poinformowała Agnieszka Liszka, rzeczniczka rządu.
Na razie nie wiadomo, czy jednym z elementów reformy będzie połączenie wywiadu cywilnego (Agencji Wywiadu) z wywiadem wojskowym (Służbą Wywiadu Wojskowego). Media od pewnego czasu spekulowały, że nad takim wariantem pracuje zespół pod kierownictwem Jacka Cichockiego, koordynatora służb specjalnych w Kancelarii Premiera.
Z doniesień wynika, że właśnie dlatego premier nie przedłożył sejmowej speckomisji kandydatury Andrzeja Ananicza na stanowisko szefa połączonych wywiadów. Na czele nowych służb miałby stanąć gen. Maciej Hunia, obecny szef SWW. Problem jednak w tym, że nie ma jeszcze projektów ustaw, które zmieniałyby ich strukturę.
PO musi się też liczyć z wetem prezydenta w sprawie reformy służb
– Do komisji nic takiego jeszcze nie wpłynęło – mówi Janusz Zemke, szef sejmowej speckomisji. Jego zdaniem nawet gdyby projekty do Sejmu dotarły, to i tak procedura ich przyjmowania potrwałaby co najmniej rok. Wygląda więc na to, że AW zostanie, przynajmniej na jakiś czas, bez szefa. Platforma Obywatelska musi się też liczyć z wetem prezydenta w sprawie reformy służb.
– SWW to dziecko PiS, nie sądzę, by prezydent zgodził się na likwidację tej służby. Chyba że Platforma postawi na czele nowej służby kogoś, kto będzie do zaakceptowania dla PiS – mówi jeden z naszych rozmówców związanych z wywiadem. Jednak takim człowiekiem na pewno nie jest Ananicz. Rozmówcy „Rz” twierdzą, że nie podoba się partii Jarosława Kaczyńskiego, bo jest za bardzo kojarzony z byłym prezydentem Lechem Wałęsą.
PiS oskarża go o to, że razem z byłym prezydentem i służbami specjalnymi inwigilował prawicę w pierwszej połowie lat 90. Ananicz był wówczas doradcą Wałęsy do spraw zagranicznych, sekretarzem stanu w jego kancelarii. W sierpniu 2004 r. premier Marek Belka, mimo oporu posłów SLD, powołał go na szefa AW. Po dojściu do władzy PiS Ananicz został odwołany. PO zdecydowała się ponownie go powołać, jednak jako pełniącego obowiązki szefa AW. Jeśli premier Donald Tusk teraz nie przedstawi jego kandydatury do zaopiniowania speckomisji, Ananicz będzie musiał pożegnać się z funkcją.
Z informacji „Rz” wynika, że taki wniosek był gotowy. Na początku tego miesiąca miał być wysłany do Sejmu. Dlaczego, tak się nie stało? – Premier w ostatniej chwili się rozmyślił – twierdzi informator „Rz”. Dlaczego? – Wygląda na to, że PO zgodzi się na odsunięcie Ananicza z AW w zamian za akceptację przez prezydenta projektów zmian w służbach specjalnych – wyjaśnia nasz informator.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA