fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Sposób na dodatkową gotówkę i jedną ratę

Rzeczpospolita
Banki udzielają coraz mniej kredytów hipotecznych, w porównaniu z I kwartałem 2007 r. o ok. 12 proc.Znacznie więcej osób refinansuje jednak kredyty lub konsoliduje inne zadłużenie na hipotece
Czym różni się refinansowanie od kredytu konsolidacyjnego?
– Kredyt refinansowy służy do spłaty starego, często droższego kredytu hipotecznego. Spłatę kontynuujemy w nowym banku, na lepszych warunkach. Natomiast kredytem konsolidacyjnym spłacamy kilka różnych kredytów. Oprócz hipotecznego może to być kredyt gotówkowy, samochodowy czy zadłużenie na karcie kredytowej. Łączymy po prostu kilka zobowiązań. W efekcie spłacamy miesięcznie jedną ratę – wyjaśnia Łukasz Bugaj, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl.
Kredyt konsolidacyjny pełni dwie funkcje: obniża koszty obsługi kredytów i porządkuje domowy budżet. Zabezpieczony hipotecznie, pozwala spłacić kredyty, które w przeszłości zaciągnięte były na wysoki procent.
Posiadając mieszkanie kupione na kredyt (do spłaty pozostało jeszcze 150 tys. zł), można zaciągnąć nowy kredyt refinansowy. Bank wyceni nieruchomość według obecnych realiów, np. na 300 tys. zł.
– Nieruchomość stanowi zabezpieczenie dla banku, zatem teoretycznie można pożyczyć do 300 tys. zł. Około 150 tys. zł trafia wtedy na spłatę starego zobowiązania, a reszta na inne potrzeby kredytobiorcy. Praktycznie nie jest jednak aż tak łatwo. Nie każdy bank ma taką ofertę. Jest jednak kilka, które choć nie pożyczą tyle, ile warte jest teraz mieszkanie, to znacznie więcej niż potrzeba na spłatę starego kredytu – na przykład 200 tys. zł – twierdzi Arkadiusz Droździel z Money.pl.
Jego zdaniem zaciągnięcie kredytu refinansowego opłaca się szczególnie wtedy, gdy będzie on udzielony na lepszych warunkach niż dotychczasowy. Można np. zamienić kredyt w złotówkach oprocentowany na poziomie 7 – 8 proc. na kredyt we frankach szwajcarskich oprocentowany na 4 – 5 proc. rocznie.
O opłacalności refinansowania mówi tez Paweł Majtkowski, analityk Expandera, według którego najlepszym pomysłem na zdobycie dodatkowej gotówki z przeznaczeniem na dowolny cel jest refinansowanie kredytu mieszkaniowego.
– Kredyt hipoteczny to najtańszy kredyt na rynku, dlatego grzechem byłoby nie wykorzystać go do sfinansowania innego celu niż mieszkaniowy. Obecnie oprocentowanie kredytu mieszkaniowego we frankach szwajcarskich to około 4,25 proc., a najtańszy kredyt gotówkowy jest oprocentowany na około 10 proc. rocznie. Jednak większość banków pobiera od swoich klientów 15 proc. i więcej. Możliwy zysk na oprocentowaniu jest więc znaczący – podkreśla Majtkowski.
Według Expandera banki coraz ostrzej konkurują między sobą o klientów refinansujących kredyty. – Dotychczas w Polsce stanowią one mniej niż 5 proc. wartości udzielanych kredytów, natomiast na rozwiniętych rynkach ich udział sięga połowy. W najbliższych latach na pewno będzie rósł, coraz chętniej Polacy będą też sięgać po dodatkową gotówkę – podsumowuje Majtkowski.
Jeśli dziś klient decyduje się na kredyt hipoteczny, częściej pożycza we frankach szwajcarskich. Dlaczego?
– Przed rokiem różnica w racie między kredytami w złotych i frankach szwajcarskich wynosiła ok. 17 proc., dziś już około 35 proc. W tej sytuacji większa część kredytobiorców zdecydowana jest na kredyty we frankach szwajcarskich, choć liczba nowych kredytobiorców spadła w tym samym czasie – wyjaśnia Emil Szweda.
Jak szacuje Open Finance, udział kredytów refinansowych w kredytach udzielonych ogółem wynosi dziś około 10 proc. Przed rokiem było to 3 – 4 proc. Skąd wzrost popularności?
– Coraz większa liczba kredytobiorców zamienia swoje kredyty złotowe na udzielane we frankach, szuka niższych marż dla kredytów złotowych lub konsoliduje inne zadłużenie na hipotece. Popyt na nieruchomości spada nie tylko ze względu na mniejszą liczbę udzielonych kredytów, ale również dlatego, że część kredytów w ogóle nie trafia na rynek nieruchomości, bo nie służą finansowaniu nowych zakupów.
W porównaniu z IV kwartałem ubiegłego roku liczba sprzedanych kredytów hipotecznych spadła o 6,3 proc. – wynika z ankiety, którą przeprowadził Open Finance w dziewięciu największych bankach aktywnych w tym segmencie rynku. W porównaniu z I kwartałem 2007 r. sprzedaż jest niższa o ok. 12 proc.
– Liczba udzielonych kredytów byłaby znacznie niższa, gdyby nie ożywienie na rynku kredytowym w marcu. Ponieważ zbiegło się w czasie ze spadkiem transakcyjnych cen mieszkań (w marcu obserwowaliśmy najsilniejszy, dochodzący do 5 proc., spadek cen transakcyjnych), potwierdza to nasze przypuszczenia: główną barierą dla kredytobiorców nie są koszty kredytu (oprocentowanie kredytów złotowych jest na poziomie 2005 r., kiedy boom mieszkaniowy dopiero się rozkręcał), lecz wygórowane ceny mieszkań. Ich spadek jest warunkiem ożywienia rynku i transakcji na rynku hipotecznym i na rynku kredytowym – wyjaśnia Emil Szweda, analityk Open Finance.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA