fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Notowania surowców poszły w górę jak w czasie wojny

Za wzrostem cen żywności stoją miliardy dolarów, które pojawiły się na giełdach rynków towarowych. Żywność, do tej pory niedoceniana jako inwestycja, stała się nagle niezwykle popularna - mówi Andrzej Kalicki, szef Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa
Rz: Czy żywność jest droga, czy też ceny surowców rolnych po prostu odbiły się od bardzo niskiego poziomu?
Andrzej Kalicki: Prawdą jest, że przez lata ceny żywności rosły wolniej od innych surowców i produktów przemysłowych i musiały te dysproporcje w końcu nadrobić. Gorzej, że zrobiły to w tak krótkim czasie.
Wzrost cen, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich kilkunastu miesiącach, jest charakterystyczny dla: wojen, kataklizmów i innych niezwykłych wydarzeń. Podobny skok notowań nastąpił np. w czasie kryzysu kubańskiego, kiedy w ciągu dwóch tygodni cukier zdrożał kilkadziesiąt razy. Oczywiście była to spekulacja, bo potem notowania spadły.
Teraz nie ma wojen ani kataklizmów, a ceny surowców rolnych na giełdach światowych wariują...
Stoją za tym miliardy dolarów, które pojawiły się na giełdach rynków towarowych. Żywność, do tej pory niedoceniana jako inwestycja, stała się nagle niezwykle popularna. Najlepiej widać to na przykładzie ryżu, który jest trzykrotnie droższy niż przed rokiem, a przecież produkcja i konsumpcja ryżu rosły powoli i nic nie zapowiadało takiego wzrostu cen. Rządy podejmują w sytuacji paniki niekorzystne decyzje, np. o wstrzymaniu eksportu zboża, co pogarsza jeszcze sytuację na rynku. W ten sposób sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.
Co można zrobić, by surowce rolne przestały drastycznie drożeć?
Zapowiadają się bardzo dobre żniwa, produkcja zbóż na świecie może w tym sezonie wzrosnąć nawet o kilkanaście procent. To powinno uspokoić rynek surowców przynajmniej w najbliższych miesiącach. Ale potrzebna jest też większa przejrzystość rynków finansowych.
A czy decyzje dotyczące reformy polityki rolnej mogą poprawić sytuację na rynku żywności?
Zmiany nie zajdą natychmiast. Trzeba pamiętać, że dotąd polityka rolna, nie tylko ta prowadzona w Unii, zmierzała do ochrony interesów rolników, zapewnienia im wysokich cen zbytu i utrzymania produkcji na stałym poziomie, a nawet hamowania i ograniczania jej wzrostu. Ale gdy ceny żywności rosną dwukrotnie, to pojawia się naturalna presja, by złagodzić wymogi czy restrykcje i doprowadzić do zwiększenia produkcji. Już teraz z powodu wysokich cen pasz, zbóż, nawozów przestaje opłacać się produkcja mięsa, mleka czy nawet biopaliw.
Niektórzy za wzrost cen zbóż obwiniają właśnie biopaliwa i uważają, że spowodują one kryzys żywnościowy. Czy mają rację?
Wprowadzenie biopaliw było decyzją polityczną, podyktowaną między innymi tym, że surowce rolne były tanie, a ropa droga. Teraz, kiedy wszystko podrożało, rozwiązania problemu upatruje się w biopaliwach tzw. drugiej generacji, czyli produkowanych np. z celulozy. Ale trzeba pamiętać, że wtedy zamiast konfliktu o zboże pojawi się konflikt o ziemię, bo surowce do produkcji nowej generacji biopaliw trzeba będzie także gdzieś uprawiać.
Wieszczono już wiele kryzysów, także głód na świecie i na szczęście te katastroficzne prognozy się nie sprawdziły. Przypomnę choćby słynny raport Klubu Rzymskiego z 1972 r. o tym, że wkrótce wyczerpią się surowce naturalne. Należy więc podchodzić do tego z dystansem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA