fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Ana – zdradliwa przyjaciółka

Rzeczpospolita
Ofiarami anoreksji są zwykle dziewczyny mądre, ambitne, typy perfekcjonistek – mówi dr Elżbieta Lipnicka, psychiatra, specjalista od leczenia zaburzeń łaknienia
[b]Rz: Czy anoreksja to rodzaj uzależnienia jak alkoholizm czy narkomania?[/b]
[b]Elżbieta Lipnicka:[/b] W moim odczuciu tak. To forma uzależnienia od niejedzenia i jednocześnie ciągłego o tym jedzeniu myślenia. Podobnie jak w alkoholizmie czy innym nałogu, mamy tu do czynienia z obsesją na punkcie danej substancji. W tym przypadku pokarmu. I choć anoreksja, a także bulimia, oficjalnie zakwalifikowane są jako typy nerwic, to mamy z tą klasyfikacją problem, ponieważ żadna nerwica nie jest chorobą śmiertelną. Uzależnienie może prowadzić do śmierci, ale nie nerwica! Anoreksja jest schorzeniem na pograniczu nałogu i choroby psychicznej.
[b]Osoba postronna może zauważyć, że ktoś sięga częściej np. do kieliszka. Ale jak dostrzec, że nie mamy już do czynienia ze zwykłą dietą?[/b]
Pierwszymi symptomami choroby są ciągle nowe pomysły i zabiegi, które mają udoskonalić ciało. Zaczyna się zwykle dość niewinnie, np. od próby zrzucenia dwóch, trzech kilogramów przez wykluczenie z diety np. słodyczy i ziemniaków. Do tego gimnastyka, jakieś sporty, masaże. Na tym etapie wszystko jest w porządku. Kiedy jednak dziewczyna po osiągnięciu pierwotnego celu wyznacza sobie kolejny – chce zrzucić następne kilogramy, nadal katuje swoje ciało ćwiczeniami , choć widać, że nie musi, bo jest bardzo szczupła – powinniśmy się niepokoić i obserwować.
Anorektyczki fakt odchudzania potrafią sprytnie ukrywać. Po pierwsze nie lubią jeść ze wszystkimi przy stole. Wynoszą posiłki do swojego pokoju pod byle pretekstem. Mówią, że muszą się uczyć lub chcą jeść, surfując po Internecie. Za zamkniętymi drzwiami posiłek trafia do śmietnika.
Po drugie ciągle się ruszają, ćwiczą, nawet przy oglądaniu telewizji stają np. na czubkach palców i napinają mięśnie, by je ujędrniać i zrzucać to, co zjadły. Potem ćwiczą też w ukryciu.
Po trzecie jest im stale zimno, zakładają ciepłe i obszerne rzeczy. Również dlatego, by skryć chudość. W tej całej manipulacji są przebiegłe. Ostatni ważny objaw, który pozwala mi bezbłędnie rozpoznać anorektyczkę – reagują niekontrolowaną wściekłością, niczym nieuzasadnioną agresją na wszelkie uwagi dotyczące ich niejedzenia.
[b]Czy moda i show-biznes mają wpływ na dziewczyny?[/b]
Oczywiście, „zarazki” choroby można przynieść w siatce na zakupy, w której tkwi kolorowy magazyn o modzie z idealnie wyglądającymi, podrasowanymi komputerowo modelkami. Show-biznes wymusza na nieszczęsnych niezdrową wagę. Jedną z moich pacjentek była dziewczyna, która startowała w konkursie Miss Polonia. Była śliczna, proporcjonalna, szczupła. Ale gdy dotarła do finału, kazano jej zrzucić kilka kilogramów, bo... telewizja pogrubia. W telewizji, w której widzimy dwu-, a nie trójwymiarowy obraz, by wyglądać szczupło, trzeba być rzeczywiście chudym.
[b]Co sprzyja chorobie? Czy można mieć do niej predyspozycje?[/b]
Dom, w którym bardzo ważny jest wygląd, nauka, kariera, ale nie rozmawia się o uczuciach... Co do predyspozycji... Ofiarami choroby są najczęściej dziewczyny o bardzo wysokim ilorazie inteligencji, ambitne, nierzadko atrakcyjne, perfekcjonistki w każdej dziedzinie życia, osoby „najlepsze w klasie”. Wszystkie, bez wyjątku, nie akceptują swojego wyglądu, a tym samym siebie. Nie radzą sobie z emocjami i szukają sposobu, by czuć się lepiej.
[b]Na dyskusyjnym forum internetowym, na którym wypowiadają się anorektyczki, jedna z nich napisała: „Ana. Ana znowu do mnie przyszła... I wiecie co? Czuję się z nią świetnie!”. Jak to się dzieje, że te mądre dziewczyny nie widzą w swym wyglądzie nic złego, że konsekwentnie się wyniszczają?[/b]
Dziewczyny ze świadomością swojej przypadłości często nazywają anoreksję „aną”. To, że któraś napisała „ana znowu przyszła” potwierdza nałogowy charakter tej choroby. Dziewczyny w nią brną, bo kontrola nad jedzeniem daje im poczucie kontroli nad życiem. Dzięki temu, że umieją odmówić sobie posiłku, czują się silne. To poprawia samopoczucie. Gardzą często osobami z fałdkami tłuszczu. Chudość wydaje im się ogromnie atrakcyjna. Ciągle coś chcą w swoim ciele poprawiać. Są już przeraźliwie chude, ale przeszkadza im np. obecny na udach celulitis.
Na ich dobry nastrój i brak obiektywizmu wpływają też pewne reakcje chemiczne, które zachodzą w organizmie przy intensywnym odchudzaniu. Poczucie odlotu daje tu ketoza. Przy głodzeniu się powstaje dużo ciał ketonowych. Są, zamiast glukozy, źródłem energii dla serca, mózgu i mięśni. Wprawiają w stan psychiczny, do którego z przyjemnością się dąży.
[b]Czy dziewczyny zaczynają jeść?[/b]
Wiele chorych wpada wcześniej czy później na pomysł, by jednak sięgnąć po jedzenie. Wówczas jedzą na potęgę, choć myślenie o przytyciu jest dla nich nadal obrzydliwe. To stadium choroby nazywam bulimiczną odmianą anoreksji. Chore potrafią opróżnić lodówkę w ciągu dnia, ale kupują przy tym i zużywają ogromne ilości środków przeczyszczających. Lub wymioują. A czujność najbliższych jest uśpiona, bo widzą, że chuda zaczęła jeść. Konsekwencje takiego traktowania organizmu są różne. Dziewczyny zapadają na różne choroby, mają osłabiony organizm, niemal zawsze przestają miesiączkować. Wiele ma problem z zajściem w ciążę. Zaczynają im wypadać włosy, cera staje się ziemista.
[b]Co robić, gdy widzimy, że choroba dotyka bliskiej nam osoby?[/b]
Rozmawiać, szukać przyczyn jej frustracji. Gdy to nie pomaga, trzeba ją nakłaniać wszelkimi sposobami (one się przed tym bronią!) do kontaktu z lekarzem terapeutą. W ostateczności nawet zaciągnąć siłą. Przy leczeniu pilnować jak dziecka, nie pozwalać jeść w samotności ani chodzić po posiłkach do toalety. Nie czekać z decyzją pójścia do szpitala do ostatniej chwili. Bo gdy dziewczyna będzie miała BMI poniżej 15, w Polsce nie przyjmą jej w większości miejsc leczących anoreksję.
[b]Dlaczego?[/b]
Na tym etapie dziewczyna już nie współpracuje, nie skutkuje żadna technika terapeutyczna. Należy ją wówczas jak najszybciej odżywić, podtuczyć, choćby sztucznie i na siłę. Gdy BMI skoczy do 15, oddać w ręce psychiatry. Inaczej umrze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA