fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Lidl idzie na sprzedaż

Sklep Lidl na warszawskim Tarchominie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Piotr Mazurkiewicz
Niemiecka centrala szuka chętnych na sieć Lidl w Polsce – dowiedziała się „RZ”. Właściciela zmieni 260 sklepów, a wartość transakcji może sięgnąć 250 milionów euro
To kolejna sieć handlowa z kapitałem zagranicznym, która zdecydowała się na wyjście z bardzo konkurencyjnego polskiego rynku detalicznego.– Decyzja zapadła niedawno, oferty są dopiero wysyłane – mówi „Rz” osoba zbliżona do transakcji.
Głównym kandydatem do przejęcia jest niemiecki Aldi, który niedawno otworzył pierwsze sklepy w naszym kraju. Jednak do gry o sklepy Lidla włączy się także według informacji „Rz” francuska grupa Auchan, która poza hipermarketami prowadzi w Polsce supermarkety Elea oraz dopiero rozwija nową sieć dyskontową A-Tak.
– Nie komentujemy naszych planów inwestycyjnych – mówi Dorota Patejko, dyrektor komunikacji Auchan Polska. Polski oddział i centrala Lidla odmówiły komentarza. – Nie udzielamy żadnych informacji dotyczących wewnętrznych spraw firmy – stwierdziła zaś Marzena Cielek z polskiego oddziału Aldiego.
Z informacji „Rz” wynika, że lista chętnych do przejęcia Lidla dopiero się tworzy. Sieć, podobnie jak działające również w naszym kraju hipermarkety Kaufland, należy do grupy Schwarz, której roczne przychody wynoszą ok. 50 mld euro. Grupa z siecią dyskontową ma kłopoty nie tylko w Polsce – niemiecka prasa pisała już, że Lidl wycofa się też z rynku norweskiego. – Mimo szacunków, które wskazują na słabe wyniki sieci Lidl, spodziewaliśmy się, iż detalista zostanie w Polsce jeszcze przez pewien czas – mówi Małgorzata Machnicka, analityk z firmy badawczej PMR. – Aldi wygląda na najpoważniejszego kandydata do tego przejęcia – rozwija się w Polsce bardzo wolno, kilkakrotnie przesuwał termin debiutu, a jeśli nie chce być firmą z marginalnym udziałem rynkowym, nie obejdzie się bez przejęcia znaczącej sieci. Rozwój organiczny w Polsce trwa zbyt długo, a konkurencja o wolne lokalizacje jest coraz większa – dodaje.
Lidl już od dłuższego czasu wskazywany był jako jeden z kolejnych graczy, który zniknie z Polski. W ciągu ostatnich dwóch lat podobne decyzje podjęły holenderski Ahold, niemiecki Plus czy francuskie Geant i Leader Price. Niemiecka sieć, mimo ogromnego potencjału naszego rynku, rozwija się bowiem wolno – ma ponad 260 sklepów, a jej szacunkowe przychody w 2007 r. wzrosły o kilkanaście procent, do 1,88 mld zł, podczas gdy u konkurencji nie zaskakuje nawet tempo dwukrotnie wyższe.
Niemcy są też w ogonie pod względem obrotów generowanych rocznie z 1 mkw. sklepu – jest to bowiem tylko 7,5 tys. zł rocznie, podczas gdy u głównego konkurenta – Biedronki, wskaźnik wynosi 17,2 tys. zł, a w najlepszych sieciach, Alma, Delikatesy Centrum czy E.Leclerc, po 24,9 tys. zł rocznie. – To słaby biznes i ewentualny kupujący musi mieć tego świadomość – mówi pracownik jednej z największych sieci handlowych. Handlowcy wskazują także zupełnie chybione kampanie reklamowe Lidla, który jako sieć dyskontowa z zasady stawiająca na niskie ceny, zaczął się reklamować ofertą produktów luksusowych. Ostatnio ofensywa Lidla w mediach nabrała tempa – podobny manewr zastosowała sieć Plus, żeby podnieść wartość swojej firmy. Po kilku miesiącach pojawił się komunikat o sprzedaniu jej sklepów, które kupiła Biedronka.
Lidlowi wiedzie się słabo, mimo że kanał dyskontowy jest jednym z najdynamiczniej się rozwijających w polskim handlu detalicznym. Jak prognozuje firma badawcza Euromonitor International, w ciągu najbliższych czterech lat wartość zakupów w sieciach dyskontowych wzrośnie o 20 proc., do 17,1 mld zł. Liderem z ponad 1 tys. sklepów jest Biedronka, po sprzedaniu Lidla na tym rynku zostaną tylko duński Netto i Aldi.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorap.mazurkiewicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA