fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Widmo nowej wojny nad Irakiem

AP
radykalny szyicki duchowny grozi. Tak gorąco w Iraku nie było od wielu tygodni. By załagodzić sytuację, do Bagdadu nieoczekiwanie przybyła sekretarz stanu USA Condoleezza Rice
Muktada as Sadr, który w przeszłości już dwukrotnie wywoływał powstanie w Iraku, zagroził władzom wojną, jeśli policja i rządowa armia będą nadal ścigać jego zwolenników. – Nie jesteśmy skonfliktowani z żadnym ugrupowaniem politycznym – odpowiada rzecznik rządu w Bagdadzie i przekonuje, że władze są gotowe do rozmów. Generał Rick Lynch, który dowodzi amerykańskimi wojskami w środkowym Iraku, ostrzega jednak, że jeśli as Sadr wywoła nową wojnę, zmiażdży jego zwolenników. – Mamy wystarczająco dużo wojska, by walczyć z wrogiem – oświadczył.
Od pewnego czasu nasilające się ataki szyitów coraz bardziej niepokoją Amerykanów. – Są coraz bardziej wyrafinowane. Szyici muszą otrzymywać pomoc z Iranu – twierdzi generał Lynch. Jego zdaniem ataki rakietowe i moździerzowe, które przeprowadzają szyici, są bardziej precyzyjne niż kiedyś. – Liczba ataków, które można bezpośrednio przypisać ugrupowaniom powiązanym z Iranem rośnie. Podobnie jak liczba szyickich ekstremistów, którzy są szkoleni w Iranie – przekonuje.
Iran cały czas zaprzecza, jakoby wspomagał irackie bojówki. Wypierał się również, gdy Amerykanie znajdowali składowiska broni, na których widniały irańskie oznakowania.
Nasilające się, bardziej precyzyjne niż kiedyś ataki rebeliantów coraz bardziej niepokoją Amerykanów
Generał Lynch, dowodzący amerykańskimi wojskami w szyickich prowincjach Babil, Karbala, Nadżaf i Wasit, mówił jednak wczoraj, że tylko w ostatnich tygodniach Amerykanie zatrzymali 35 szyickich ekstremistów, którzy przeszli szkolenie w Iranie. A 146 amerykańskich żołnierzy zginęło od irańskiej amunicji.
Wczoraj wybuch pocisku moździerzowego wstrząsnął naj- pierw szyicką enklawą w północnym Iraku, potem pilnie strzeżoną tzw. zieloną strefą, gdzie znajduje się siedziba irackiego rządu oraz Ambasada USA. W tym czasie była tam sekretarz stanu Condoleezza Rice, która przyjechała do Iraku z niezapowiedzianą wizytą.
Z kolei w nocy z soboty na niedzielę Amerykanie zabili 20 szyitów w Bagdadzie. Do starć doszło w Mieście Sadra, dzielnicy szyickiej biedoty, która jest bastionem Armii Mahdiego radykalnego szyity Muktady as Sadra. Mieszkają tu dwa miliony ludzi. – Powiedziałbym, że była to najgorętsza noc od wielu tygodni – stwierdził rzecznik sił amerykańskich podpułkownik Steven Stover.
Od 23 marca, gdy premier Iraku Nuri al Maliki rozpoczął kampanię przeciwko “przestępcom” w Basrze, w Mieście Sadra toczą się walki. Według Amerykanów właśnie stąd szyici wystrzelili już 600 moździerzowych i rakietowych pocisków – głównie w kierunku zielonej strefy. – Oni przekształcają ulice Bagdadu w pole bitwy. My nie inicjujemy tych ataków. To oni są agresorami – mówi o zwolennikach Sadra Stover.
Condoleezza Rice ostrożnie zareagowała jednak wczoraj na groźby Muktady as Sadra.
– Trudno zrozumieć motywy jego działania i jego intencje. Nie wiem, czy traktować go poważnie, czy nie – powiedziała o pogróżkach, jakoby chciał wywołać nową wojnę w Iraku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA