fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Neandertalczyk odzyskał głos

Rekonstrukcja wyglądu neandertalskiej dziewczynki wykonana przez badaczy z Uniwersytetu w Zurychu
PAP/EPA
Wymarli krewniacy człowieka po 30 tysiącach lat ponownie przemówili. Pozwoliła na to symulacja przeprowadzona w komputerowym syntezatorze mowy
Posłuchaj mowy neandertalczyka
Czy neandertalczycy umieli mówić? To pytanie naukowcy zadają sobie od lat, co i rusz odnajdując dowody istnienia wyższej kultury u naszych dawno wymarłych krewniaków. Do ich rehabilitacji nie wystarczyły jednak odkrycia, że opiekowali się niepełnosprawnymi i przyozdabiali ciała zmarłych kwiatami. Antropolodzy poszukiwali czegoś więcej, co uczyniłoby z neandertalczyka pełnoprawnego przedstawiciela gatunku Homo. I zdaje się, że znaleźli, bo cóż może być bardziej ludzkiego niż mowa?
Ponieważ z oczywistych powodów wypowiedzi neandertalczyka nie dało się nagrać, trzeba było jego głos odtworzyć, wykorzystując dane dotyczące budowy jego aparatu mowy, m.in. szerokości i długości krtani oraz więzadeł głosowych.
– Aby wykonać tę symulację, musieliśmy przebudować ludzki model artykulacji dźwięków – powiedział "Rz" dr McCarthy.
Skąd jednak badacz wziął informacje na temat budowy krtani i więzadeł głosowych naszych wymarłych krewniaków? Przecież do dziś nie zachowały się żadne pozostałości tzw. części miękkich ich aparatu mowy. Jedyną twardą jego pozostałością jest kość gnykowa. Dla zdolności mówienia kluczowa wydaje się jednak nie ona, ale długość i położenie krtani.
Aby ustalić te parametry, zespół kierowany przez dr. McCarthy'ego przebadał liczące 60 tys. lat kostne szczątki pochodzące z Francji. Według badaczy neandertalczyk mógł mówić, i to całkiem wyraźnie, mimo że jego krtań leży niżej niż krtań człowieka i jest od niej dużo krótsza (co wynika z faktu, iż nasi krewniacy mieli dłuższe twarze od naszych).
– Wprowadzając do syntezatora dane m.in. na temat wymiarów krtani, możemy uzyskać konkretne dźwięki, które symulują przepływ powietrza przez ten model – powiedział "Rz" Łukasz Osowski, twórca polskiego syntezatora mowy Ivona. – Przypuszczam jednak, że uzyskane w ten sposób dźwięki mogą być dalekie od rzeczywistego brzmienia głosu.
– Staraliśmy się dopasować język i aparat mowy współczesnego człowieka do modelu głowy i szyi neandertalczyka – wyjaśnia dr McCarthy. – Symulacje wykazały, że nasz krewniak umiał mówić, ale w sposób odmienny niż my. Nie potrafił np. artykułować głównych samogłosek takich jak "a" czy "o".
McCarthy odtworzył na razie jedną neandertalską głoskę "i", która brzmi jak... skrzeczenie żaby połączone z ludzkim beknięciem. Badacz twierdzi, że "i" jest kluczowe dla zrekonstruowania wszystkich innych głosek. W ciągu najbliższych miesięcy ma zamiar odtworzyć neandertalskim głosem pełną sentencję z "Hamleta": "What a piece of work is man".
Budowa krtani to niejedyna przesłanka przemawiająca za umiejętnością mówienia naszych krewniaków.
– Sekwencja genu FOXP2, jedynego znanego genu bezspornie zaangażowanego w rozwój mowy, u człowieka współczesnego i neandertalczyka jest taka sama. Oznacza to, że neandertalczycy mogli mówić tak jak ludzie współcześni – mówi Jacek Bryk z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maksa Plancka. – Pamiętajmy jednak, że to niejedyny gen zaangażowany w rozwój mowy, dlatego umiejętność mówienia przez neandertalczyka nadal pozostaje w sferze spekulacji.
Wyobrażam sobie, że neandertalczycy pod względem lingwistycznym osiągnęli stadium pośrednie między szympansami a nami. Posługiwali się bogatszą skalą dźwięków i znaczeń niż szympansy, ale do ludzkiej mowy wiele im brakowało. Rekonstrukcja ich aparatu głosowego na podstawie szczątków szkieletu wydaje się wróżeniem z kości, ale uczeni zajmują się tym od wielu lat i trzeba zaufać, że wiedzą, co czynią. Problem tylko, że nie mogą osiągnąć zgody. Wielu sądzi, że neandertalczycy nie byli w stanie artykułować podstawowych samogłosek, wydawali jedynie dźwięki nosowe i nie wymawiali "k" ani "g". Generalnie pod względem rozmiarów mózgu nie ustępowali nam, a może nawet ich mózgi były większe od ludzkich, ale przeszkodą w opanowaniu przez nich mowy miała być odmienna od naszej anatomia krtani. Mózgowe ośrodki mowy (centra Broki i Wernickego) zaczęły się kształtować już u małp, a zatem były już zapewne lepiej rozwinięte u neandertalczyków, ale dopiero u człowieka ewolucja aparatu głosowego dała pełne zdolności językowe. Przekonany jestem, że to właśnie one były naszym atutem w konkurencji z mniej wymownymi krewnymi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA