fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Maria Konwicka: Aktorka uciekła w alkohol

1983 rok: Elżbieta Czyżewska (na dole) i Maria Konwicka, absolwentka ASP, pracowała w USA w studiach filmowych Disneya i Universal. Jest córką Tadeusza Konwickiego
Archiwum Marii Konwickiej
Scenarzystka Maria Konwicka opowiada Małgorzacie Piwowar o Elżbiecie Czyżewskiej przed premierą filmu „Aktorka".

"Rzeczpospolita": Pamięta pani pierwsze spotkanie z Czyżewską?

Maria Konwicka
: Oczywiście. To było krótko po moim przylocie do Nowego Jorku w 1980 roku, ktoś mnie do niej zaprosił. Od razu jej magnetyczna osobowość zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Mieszkała sama, już była wtedy po rozwodzie z Davidem Halberstamem. Przez jej mieszkanie przewijały się tabuny Polaków, którzy byli przejazdem w Nowym Jorku albo przyjeżdżali na stałe. Wpadali też Amerykanie, chociaż po rozwodzie z Davidem Halberstamem byli to w większości nowi znajomi – wielkie nazwiska ludzi, których poznała przy mężu, pozostały w słynnym czerwonym notesie telefonicznym, którego wszyscy jej bardzo zazdrościli. Dla mnie to był wielki teatr, który ona reżyserowała. Prowadziła inny tryb życia niż ja – wstawała wieczorem, kiedy ja już zbliżałam się do końca dnia. Przychodziłam do niej około 19, w drodze z pracy. Kiedy wychodziłam, ona tak naprawdę dopiero na dobre zaczynała dzień.

Czuła się nieszczęśliwa?

Ela się nie zwierzała ani nie skarżyła. W latach 80. wydawało się, że była o włos od przełomu w swojej karierze. Miała nadzieję, że zagra w „Wyborze Zofii" według powieści jej znajomego Williama Styrona, w „Annie" Yurka Bogayewicza, gdzie bohaterka była na niej wzorowana. Niestety, nie dostała tych ról, a aktorki amerykańskie (Meryl Streep i Sally Kirkland), które je zagrały, musiały się uczyć polskiego akcentu! Grała na scenie w Woodstock w „Polowaniu na karaluchy" Głowackiego, ale jak sztuka została przeniesiona do teatru na Manhattanie, producent wybrał amerykańską aktorkę, która też musiała udawać polski akcent. Te i inne rozczarowania powodowały, że uciekała w alkohol. Do tego jeszcze była tęsknota za Polską. Trzeba pamiętać, że jej nieplanowany wyjazd z Halberstamem wymuszony został przez władze polskie, gdy on –korespondent „New York Timesa" – opublikował tekst wytykający ekipie Gomułki antysemityzm. Kiedy wyjeżdżała z kraju, miała 30 lat i była u szczytu popularności, nakręciła 27 filmów i była prawdziwą gwiazdą. Ale w Ameryce przeszkodą nie do pokonania był akcent. Mimo to, kiedy już dostawała role, robiła wrażenie. Nawet na Meryl Streep zrobiła wielkie wrażenie.

W filmie jest fragment wywiadu z Meryl Streep z 2014 r., gdzie aktorka bardzo komplementuje Elżbietę Czyżewską, z którą spotkały się w „Biesach" Wajdy.

Meryl Streep była wtedy młodą, początkującą aktorką i dobrze zapamiętała Czyżewską, zachwycona jej grą i osobowością. Naprawdę dobrze zapamiętała, bo od tamtego czasu upłynęło 40 lat. Nie ona jedna. John Guare napisał cztery sztuki, inspirując się Czyżewską. Tylko że ona nie miała szczęścia do zagrania tych postaci. Zawsze ważną rolę, nawet tę specjalnie dla niej napisaną, dostawała inna aktorka.

Kiedy umawiałyśmy się na rozmowę, powiedziała pani: „Dla Eli wszystko". Dlaczego?

Kiedy po 30 latach wróciłam do Polski, od razu do niej zadzwoniłam. Usłyszałam smutek w głosie, bo tęskniła za Polską, miała z nią niezamknięty rozdział. Czasem tu wracała, ale rzadko coś z tego wychodziło. W czasach PRL zagrała we „Wszystko na sprzedaż" Wajdy swoją fantastyczną rolę. To był sukces. Kiedy jednak przyjechała do Polski w 1994 roku ze sztuką znajomego Johna Guare'a „Sześć stopni oddalenia", miał to być wielki come back, ale nie był. Sztuka się nie podobała, gra Czyżewskiej chyba też nie. Zamiast w hotelu umieszczono ją w „loży Stalina", czyli dziwnym pomieszczeniu w Pałacu Kultury należącym do Teatru Dramatycznego, w którym sztuka została wystawiona. Wtedy zrozumiała, że i Polska, i ona się zmieniła i wielkiego powrotu, o którym marzyła, nie będzie. Wróciła do USA. Znalazła sobie swoje miejsce – teatry off-off broadwayowskie. Tam ją ceniono, a jej akcent nie był problemem. Zachwycała. Za role w sztuce Crowbar dostała Obie Award.

Czym zachwycała?

Ciągle tym samym – niesłychanie bogatą osobowością, oryginalną ekspresją, inteligencją, dowcipem. Pozostała do końca sobą. W czasach, kiedy wszyscy się do siebie upodabniają, odstawała wyraźnie. Bardzo dużo czytała, można powiedzieć – była erudytką. Miała dystans do życia, do siebie. I do końca chciała być tylko aktorką. Nawet kiedy była już ciężko chora, mówiła: „To nie dla mnie rola, niepotrzebnie ją wzięłam". Nigdy nie plotkowała, nigdy się nie skarżyła. Uwielbiała dawać. Mnie, mimo że jej o nic nie prosiłam, załatwiła mieszkanie naprzeciwko niej, przy wytwornej ulicy za niski czynsz i jakby tego było mało, jeszcze mi je umeblowała.

Ale jak wynika z filmu była kontrowersyjną postacią.

I to też jest prawda. Była cudowna, ale bywała też nieznośna, a nawet niemożliwa we współżyciu, zwłaszcza w okresie, kiedy bardzo piła. Muszę zaznaczyć, że przez ostatnie 20 lat nie tknęła alkoholu. Pragnę też sprostować pewną legendę, która narosła wokół Czyżewskiej i Joasi Pacuły. U Eli znajdowało gościnę mnóstwo ludzi. W pewnym momencie zamieszkała u niej Joasia. Nie pamiętam, jak długo to trwało, może kilka tygodni. Dwie aktorki pod jednym dachem, tak różne i w tak różnych momentach życia i kariery. Można się było spodziewać, że to się skończy kłótnią. Zwłaszcza że Ela wtedy piła i żyła w, jak to sama nazywała, „japońskim czasie", czyli nocą. No i skończyło się kłótnią. Czyżewska wymówiła Pacule mieszkanie teatralnym gestem – wyrzucając jej rzeczy na ulicę. Wkrótce potem u Eli gościła Agnieszka Holland i słysząc tę historię, postanowiła napisać scenariusz fabularnego filmu, mocno ubarwiając to, co się wydarzyło. Nakręcił ją w 1987 roku Yurek Bogayewicz. Tak narosła legenda. Prawda zlała się z fikcją. Ponieważ znałam obie aktorki, wiem, że one same śmiały się potem z tej kłótni. Kiedy parę miesięcy po moim powrocie do Polski Ela zmarła, nie dawało mi spokoju, że tak niewiele o niej w Polsce wiadomo. I tak powstał film „Aktorka".

Premiera dokumentu w reżyserii Kingi Dębskiej i Marii Konwickiej w poniedziałek o 23: 05 w TVP2

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA