fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Powitanie w zdziczałych ogrodach

"Napisze od czasu do czasu wierszyk polityczny, skrzywi się na marność współobywateli. Ale naprawdę ciekaw jest już tylko spotkania z Julkiem Słowackim"
Fotorzepa/Darek Golik
Z kim rozmawia stary poeta? Ze sobą i z Duchami. Inni rozmówcy są mniej ekscytujący, bo cóż mu takiego powiedzą, czego by jeszcze nie wiedział? A Wielkie Cienie znają sekret Życia i Śmierci. Jarosław Marek Rymkiewicz wita więc Wielkich Poprzedników.

W najnowszym tomie poezji „Koniec lata w zdziczałym ogrodzie" Jarosław Marek Rymkiewicz rozmawia z Duchami. W obliczu wieczności jest mu do nich bliżej niż do żywych, kurczowo trzymających się życia. A poeta tej klasy i w tym wieku nie ma już czasu na głupstwa i nawet jeśli coś zauważa z wydarzeń świata tego, to jest to szary kot łowiący żaby albo ćma, która wpadła przez okno z ogrodu – drobiazgi, ale ważne, bo mówią o nieustannie obracającym się kole życia i śmierci.

To prawda, napisze od czasu do czasu wierszyk polityczny, bo przecież jakieś serwituty narodowe obligują spadkobiercę Adama, skrzywi się na marność współobywateli, pomarzy o silnym narodzie, który utrwali się w jestestwie swoim, jeśli powiesi kilku zdrajców. Ba! Warknie na ideologa, co się dorobił pieniędzy, tuszy i świńskiego ryja, ale... Ale naprawdę ciekaw jest już tylko spotkania ze starym przyjacielem Danielem Naborowskim i innymi, którzy umarli młodo, jak Julek Słowacki, zwariowali...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA