fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Syriza Kukiza

Marcin Duma
PAP/Marcin Obara
Rozwiązaniem dla polskiego straconego pokolenia może być emigracja, ale nie każdy jest gotowy na taki krok i nie każdy chce być emigrantem – pisze szef IBRIS.

Ten, kto żyje manichejską walką Platformy z PiS, żyje przeszłością. Po wyborach samorządowych w wielu rozmowach przewijał się wniosek, że idzie fala buntu, która zmieni scenę polityczną w formule ustalonej po 2005 roku.

Z mojego zawodowego punktu widzenia takie zmiany objawiają się niespodziewanymi wynikami wyborczymi. Tak było jesienią 2014 roku i tak się stało w ostatnich wyborach prezydenckich.

Co to za fala? W Polsce jest sporo grup społecznych, dla których jedyną nadzieją jest bunt i które nie mają nic do stracenia. Jednym z istotnych podziałów jest wiek. Buntują się młodzi – ci do trzydziestki – i w nieco mniejszym stopniu młodzi dorośli w wieku 30–40 lat.

Dlaczego oni? Problemem młodych jest samorealizacja. Mogą znaleźć pracę, ale bez widocznych szans na awans w wymiarze finansowym lub w strukturze instytucji lub firmy. Wysokość ich zarobków nie pozwala im także na przeniesienie samorealizacji na pola pozazawodowe. Niemal połowa Polaków do 35. roku życia mieszka z rodzicami – nie mają szans na usamodzielnienie się. To jeden z najwyższych wskaźników w Europie.

Taka sytuacja rodzi silną frustrację. Być może obserwujemy proces materializacji tezy o „straconym pokoleniu" – efekcie zmian w gospodarce po kryzysie finansowym oraz zmian w związku z rewolucją informatyczną. Rozwiązaniem dla polskiego straconego pokolenia może być emigracja, ale nie każdy jest gotowy na taki krok i nie każdy chce być emigrantem.

Nieuniknione zmiany w systemie emerytalnym odbierają tej grupie nadzieję na zmianę sytuacji na rynku pracy, bo już sam wiek emerytalny to dla nich nieosiągalna perspektywa. Postulaty likwidacji śmieciówek nie odpowiedzą na bolączki młodego pokolenia, bo to nie one są przyczyną ich problemów.

W ostatnich wyborach prezydenckich po raz pierwszy jedna oferta zjednoczyła ich w tak dużej i liczącej się grupie. Paweł Kukiz zagospodarował bunt. W ostatnim badaniu dla „Rzeczpospolitej" – pomimo że jego stronnictwa faktycznie nie ma – aż 10 proc. badanych prosiło o dodanie ugrupowania Kukiza i przypisanie ich głosu do tej opcji. To dawno nieobserwowany efekt w badaniach opinii. Ostatnie badanie CBOS pokazuje, że Paweł Kukiz cieszy się największym zaufaniem społecznym i – co istotne – to zaufanie rozkłada się równomiernie między Polaków o poglądach prawicowych, centrowych i lewicowych. Od 25 lat żadna antysystemowa oferta polityczna nie była tak popularna. Liderzy PO i PiS brną w prowadzoną od dziesięciu lat wzajemną walkę, której jałowość jest paliwem dla popularności Pawła Kukiza.

W związku z tymi procesami jesienne wybory mogą przynieść niespodziankę – wygraną antysystemowców i istotną zmianę w polskim systemie politycznym. Monopol PO–PiS może zostać przełamany w sposób, na który Janusz Palikot – rewelacja 2011 roku – będzie mógł patrzeć z zazdrością. Pomimo zupełnie innej ideowej tożsamości (lub jej braku) Paweł Kukiz ma wszelkie zadatki, żeby stworzyć polską Syrizę lub Podemos.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA