fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Licytacja mieszkania za mały dług w opłatach

Fotorzepa/Piotr Wittman
Za niewielką zaległość w opłatach mieszkania trafiają pod młotek. Niektóre sądy mają wątpliwości, czy to zgodne z prawem.

Spółdzielnie mieszkaniowe nie patyczkują się z osobami, które zalegają z opłatami za mieszkanie własnościowe. Za zaległości rzędu kilkuset złotych wystawiają mieszkania na licytację. Tymczasem niektóre sądy mają wątpliwości, czy taka droga na skróty jest w ogóle dopuszczalna.

O skutkach niepłacenia przekonał się mieszkaniec Zambrowa, zajmujący lokal własnościowy, który nie płacił spółdzielni. Jego dług urósł do 3 tys. zł. Spółdzielnia wystąpiła o nakaz zapłaty. Gdy go dostała, zwróciła się do komornika, by wystawił mieszkanie na licytację. Zadłużony lokator złożył zażalenie na czynności komornika do sądu rejonowego w Zambrowie. Ten uchylił te czynności i umorzył postępowanie w części dotyczącej mieszkania. Zdaniem sądu spółdzielnia nie powinna przeprowadzać egzekucji z mieszkania własnościowego, dysponując jedynie nakazem zapłaty opatrzonym klauzulą wykonalności. Najpierw powinna w sądzie uzyskać w formie orzeczenia zgodę na licytację na podstawie art. 171o ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Przepis ten w wypadku egzekucji z mieszkań własnościowych odsyła do art. 16 ustawy o własności lokali. Ten zaś reguluje, że dopiero gdy właściciel lokalu zalega długotrwale z należnymi opłatami, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji. Zdaniem sądu ten przepis ma chronić także spółdzielców. Nie może być bowiem tak, by z powodu każdej drobnej zaległości spółdzielnia na podstawie nakazu zapłaty wystawiała mieszkanie na licytację.

Spółdzielnia z Zambrowa odwołała się do Sądu Okręgowego w Łomży. Ten nabrał wątpliwości prawnych. Zawiesił postępowanie i zadał Sądowi Najwyższemu pytanie, czy mieszkanie można licytować ,dopiero gdy ma się zgodę sądu na podstawie ustawy o własności lokali, czy wystarczy tytuł wykonawczy.

Takich wątpliwości nie ma jednak Jarosław Świeczkowski, komornik.

– Spółdzielnie mieszkaniowe nie mogą być traktowane gorzej niż inni wierzyciele – tłumaczy. Ci zaś mogą kierować egzekucję do nieruchomości teoretycznie nawet wtedy, gdy dług wynosi 100 czy 200 zł.

Prezesi spółdzielni uspokajają.

– Nikt nie licytuje mieszkania, jeżeli lokator chce współpracować. Gdy reaguje na wezwania, przychodzi na spotkania i z nami rozmawia, idziemy mu na rękę. Dług rozkładamy na raty nawet na dwa lata – tłumaczy Michał Tokłowicz, wiceprezes Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Przyznaje jednak, że nie zawsze tak jest. W PSM w ostatnim roku przeprowadzono dziesięć takich licytacji.

Grzegorz Abramek - Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie

Zaległości w opłatach za mieszkanie to dla spółdzielni oraz jej mieszkańców poważny problem. Dlatego dłużnikom nie można pobłażać. Oczywiście, jeżeli dana osoba ma kłopoty finansowe, to powinno jej się podać rękę i pomóc. Niestety, nie w każdym wypadku jest to możliwe. Moim zdaniem, to od samej spółdzielni powinno zależeć, z którego trybu egzekucji chce skorzystać: czy szybszego i tańszego nakazu zapłaty, czy też dłuższej i droższej drogi, jaką przewiduje art. 171° ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Z reguły korzystają z tej pierwszej. I nie widzę w tym nic złego. Dłużnik zawsze może bowiem zaskarżyć zajęcie nieruchomości do licytacji przez komornika do sądu. Ten oceni jego sytuację majątkową.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA