fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Miller się uratował, w SLD po staremu

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Głowa Leszka Aleksandrzaka jest jedyną, która spadła po fatalnym wyniku wyborczym Magdaleny Ogórek.

Zarząd Krajowy SLD nie przyniósł rewolucji. Kierownictwo partii uznało, że winne wyborczej porażki (zdobyła 2,4 proc.) Magdaleny Ogórek w prezydenckiej elekcji są media i sama kandydatka. Z tą ostatnią Sojusz pożegnał się już definitywnie. Ogórek nie znajdzie się na listach do Sejmu. Podobnie jak po słabych wynikach w wyborach europejskich (9,4 proc.) i samorządowych (8,8 proc.) stołek szefa partii utrzymał Leszek Miller, a jedynym, który za wynik kandydatki odpowiedział głową, jest Leszek Aleksandrzak.

Z naszych informacji wynika jednak, że były szef sztabu Ogórek początkowo nie miał zamiaru składać dymisji z funkcji wiceszefa SLD. Jeszcze w piątek przekonywał, że ci, którzy się tego domagają, powinni zrezygnować sami.

– W jego wystąpieniu na Zarządzie Krajowym trudno było się doszukać poczucia winy. Narzekał na kandydatkę i media – mówi nam jedna z osób obecnych na posiedzeniu. – Do dymisji zmusiła go ta dyskusja i naciski reszty kierownictwa – dodaje.

Miller swoją głowę uratował, choć szef śląskich struktur partii poseł Marek Balt odczytał list czołowych samorządowców i młodszych polityków SLD, w którym wzywano do dymisji lidera. „Panie Przewodniczący, dla dobra SLD i wszystkich środowisk lewicy w Polsce domagamy się ustąpienia Pana z funkcji przewodniczącego SLD oraz zwołania Rady Krajowej SLD na dzień 30 maja br." – brzmi treść apelu, pod którym podpisało się około 50 osób. Oprócz Balta byli to m.in. prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, wiceburmistrz stołecznych Bielan Grzegorz Pietruczuk, członek zarządu województwa śląskiego Kazimierz Karolczak czy szefowa Forum Równych Szans i Praw Kobiet SLD Monika Pniakowska.

Miller przekonał jednak współpracowników z Zarządu Krajowego, że zmiana lidera na kilka miesięcy przed wyborami do Sejmu groziłaby katastrofą, i zapowiedział rozszerzenie formuły SLD. – Nie ma wroga na lewicy. Zapraszamy wszystkie lewicowe środowiska, partie i osoby fizyczne do współpracy – mówił.

Nie wiadomo jednak, jak długo Miller utrzyma partię w jedności. Zarząd zwołał bowiem na 30 maja Radę Krajową, w której jego przeciwników jest więcej niż w Zarządzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA