fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Feta w Paryżu, stypa w Liverpoolu

David Luiz zdobył swoje pierwsze mistrzostwo Francji
AFP
Paris Saint-Germain mistrzem Francji. Liverpool pożegnał Stevena Gerrarda. Leicester Marcina Wasilewskiego świętuje utrzymanie.

– Ten tytuł smakuje nawet lepiej. Musieliśmy włożyć więcej wysiłku niż w poprzednim sezonie, kiedy wszystko zostało rozstrzygnięte już po pierwszej rundzie – mówi trener PSG Laurent Blanc.

Nie dało paryżanom rady AS Monaco, nie dały ambitne Lyon i Marsylia. Blanc w 2013 roku przejął już mistrzowską drużynę od Carlo Ancelottiego i od dwóch sezonów, razem z katarskimi właścicielami ją udoskonala.

Miejsce, w którym PSG zdobył trzeci z rzędu tytuł, jest symboliczne – Montpellier to ostatni zespół, który skutecznie się mu przeciwstawił. Ale wtedy szejkowie dopiero się rozsiadali w paryskich biurach, a transfer Zlatana Ibrahimovicia wydawał się marzeniem. Tylko sukcesu w Europie Paryżowi wciąż brak. – Nasz kolejny cel to wygranie Ligi Mistrzów – obiecuje prezes Nasser Al-Khelaifi, dając do zrozumienia, że imperium ma rosnąć w siłę.

Kiedy Paryż wyległ na ulice, by świętować, Liverpool żegnał swoją legendę Stevena Gerrarda. Na Anfield była uroczysta oprawa (m.in. ułożony z kartonów napis „Kapitan"), był szpaler utworzony przez zawodników gospodarzy i Crystal Palace, ale podniosłą atmosferę zepsuła porażka 1:3 odbierająca szanse na Ligę Mistrzów, a może nawet na europejskie puchary.

– Jestem zdruzgotany, że nigdy więcej przed wami nie zagram. Żadni kibice nie mogą się z wami równać – przyznał Gerrard. Za tydzień ostatni raz wyprowadzi kolegów na boisko, w Stoke, a potem odleci do Los Angeles na piłkarską emeryturę.

Dla Polaków w Anglii był to weekend słodko-gorzki. Marcin Wasilewski i jego koledzy z Leicester, remisując w Sunderlandzie (0:0), zapewnili sobie utrzymanie. W barażach o awans do Premiership odpadło Ipswich z Bartoszem Białkowskim w bramce (2:4 w dwumeczu z Norwich), a europejskie puchary uciekły Łukaszowi Fabiańskiemu, bo Swansea przegrała 2:4 z Manchesterem City. Wojciech Szczęsny remis Arsenalu (1:1) na Old Trafford oglądał z ławki. Manchester United po rocznej przerwie wraca do LM.

W europejskich pucharach zabraknąć może Interu. W sobotę mimo szybkiego prowadzenia uległ 1:2 Juventusowi grającemu w rezerwowym składzie.

Massimiliano Allegri, kilka dni po awansie do finału LM i tuż przed finałem Pucharu Włoch (mecz z Lazio w środę), dał wolne m.in. Carlosowi Tevezowi, Andrei Pirlo czy Gianluigiemu Buffonowi. Ale decydującego o zwycięstwie w Mediolanie gola strzelił ten, który ostatnio jest na ustach wszystkich – Alvaro Morata. Bardzo pomógł mu jednak nieporadną interwencją bramkarz Samir Handanović. – Nasz stadion powinien być fortecą nie do zdobycia, a jest odwrotnie – denerwował się Roberto Mancini.

Tabela nie kłamie: Inter w tym sezonie więcej punktów wywalczył na wyjazdach. Inaczej niż Borussia Dortmund. Z Wolfsburga też wróciła na tarczy, ale porażka 1:2 nie przekreśla jej szans na europejskie puchary, bo przegrał również Augsburg (1:2 z Hannoverem 96). Przed drużyną Juergena Kloppa jest też jeszcze jedna okazja do zdobycia biletu do Ligi Europejskiej – finał Pucharu Niemiec, w którym 30 maja zmierzy się znów z Wolfsburgiem w Berlinie. Może wystąpią w tym meczu obaj Polacy, w sobotę grał tylko Łukasz Piszczek. Wszedł na ostatni kwadrans. Jakub Błaszczykowski nadal leczy uraz.

Wszystko wskazuje na to, że Robert Lewandowski będzie musiał zdjąć z głowy koronę króla strzelców i oddać ją w ręce Alexandra Meiera z Eintrachtu. By ją zachować, musiałby w ostatniej kolejce wbić cztery gole FSV Mainz. Przestał jednak trafiać w Bundeslidze. Bayern przegrał wszystkie trzy spotkania po obronie tytułu, w sobotę we Fryburgu 1:2.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA