fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nowy kontradyktoryjny proces karny: kto się boi, kto się cieszy

Po rozprawie przed krakowskim Sądem Okręgowym: sędzia Rafał Lisak i prokurator Marek Sosnowski (zdjęcie z 2009 r.)
Fotorzepa, Piotr Guzik
Kontradyktoryjny proces karny ma szansę poprawić wizerunek Temidy, a pogorszyć prokuratury.

Nowe przepisy są nie do końca przemyślane i nie do końca precyzyjne. Takie wnioski płyną z konferencji „Nowelizacja procesu karnego – starzy aktorzy w nowym rolach", zorganizowanej w sobotę, 16 maja, przez Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie.

Prokuratorzy twierdzą, że poradzą sobie z wyzwaniem, ale zastanawiają się, czyim kosztem się to odbędzie. Sędziowie mają wątpliwości, ale twierdzą, że nowy proces pomoże odbudować wizerunek wymiaru sprawiedliwości. Adwokaci boją się niektórych niedopracowanych przepisów.

Chodzi przede wszystkim o pierwszy etap nowego postępowania – postępowanie przygotowawcze. Według wielu nie doczekało się ono takich zmian, jak powinno.

Adwokat Łukasz Chojniak uważa, że mocno zmieniono postępowanie sądowe w zestawieniu z pierwszym etapem postępowania – przygotowawczym. – Ustawodawca nie wymusił na prokuratorach przejścia na nowy model – mówił. W efekcie niektórzy mogą stosować postępowanie zredukowane ze skróconym protokołom, a inni – prowadzić je na starych zasadach i sporządzać protokoły pełne. I nikt, jak ocenia adwokat, nie popełni błędu.

Adwokaci boją się też, że na tym pierwszym etapie postępowania podejrzany zostanie pozbawiony jakiejkolwiek możliwości obrony. Ich zdaniem w fazie, w której podejrzanemu przedstawia się zarzuty i składa on wyjaśnienia, czyli w ciągu 48 godzin po zatrzymaniu, nie będzie miał on szansy skorzystać z wyznaczonego w tym czasie obrońcy.

Prokuratorzy od dawna twierdzą, że nie są przygotowani do nowej roli. Brakuje im asystentów i urzędników, którzy wspomogliby ich po zmianie jej charakteru na bardziej aktywny. Domagają się nowej ustawy o prokuraturze, by dopasować jej organizację do nowych zadań.

– Każdy prokurator, który staje przed sądem, powinien mieć na sali rozpraw laptop z aktami sprawy – mówił prokurator Jarosław Polanowski. – Tymczasem prokuratura dostała 750 laptopów, a prokuratorów jest 4 tys. – wskazywał.

Prokurator Dariusz Korneluk zwracał uwagę, że od lipca każdy akt oskarżenia musi zawierać wymagane załączniki. Jeden z nich dotyczy sytuacji majątkowej oskarżonego. Szkopuł w tym, że prokurator nie ma dostępu do odpowiedniej bazy, aby to sprawdzić. – A to grozi zawieszeniem oskarżenia, bo akt oskarżenia nie spełnia wymogów formalnych – podkreślał.

Najmniej problemów w związku z wejściem w życie nowej procedury spodziewają się sędziowie. Ich obecność na sali rozpraw zostanie ograniczona do roli arbitra. – To korzyść wizerunkowa dla wymiaru sprawiedliwości – podkreślała sędzia Dorota Radlińska. Sąd, który do tej pory przejmował rolę milczącej prokuratury i zadawał niewygodne dla oskarżonego pytania w imię dotarcia do tzw. prawdy materialnej, był odbierany na sali rozpraw jako dodatkowy oskarżyciel. Teraz nie będzie tego robił.

Dzięki reformie procesu karnego, która ma wejść w życie w lipcu, sąd przestanie zastępować biernego i nieprzygotowanego do rozprawy prokuratora. Prokurator i profesjonalny obrońca będą się spierać o dowody, a sąd jako arbiter rozstrzygnie, kto ma rację.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA