fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Debata telewizyjna Komorowski-Duda w TVP i Polsacie

W debacie z 2010 r. między Jarosławem Kaczyńskim, a Bronisławem Komorowskim kandydaci mogli siedzieć. Dziś Komorowski wraz z Andrzejem Dudą będą musieli stać
Fotorzepa/Magda Starowieyska
Dzisiejsza debata w TVP i Polsacie może być kluczowa dla wyniku wyborów prezydenckich. W obu obozach rosną emocje, ale też pojawiają się obawy

Na ostatnim klubie PO w Sejmie padało wiele haseł mobilizacyjnych. Posłowie zostali poproszeni m.in. o większą aktywność w mediach społecznościowych. To widać. Ich zwiększone zaangażowanie przed debatą zmobilizowała również ich stronników, którzy byli nieco rozbici po pierwszej turze przegranej przez Bronisława Komorowskiego. Nie zawsze to jednak pomaga. Wpisy posłanki Ligi Krajewskiej budzą kontrowersje, choć są zgodne z przekazem z ostatniego spotu prezydenta.

W nieoficjalnych rozmowach politycy PO nie mają jednak wątpliwości. - Jeśli prezydent nie odbije się dzięki debacie, to w drugim tygodniu kampanii można wyjechać na wakacje. Przewaga Andrzeja Dudy będzie zbyt duża - przekonywał nas w piątek jeden z posłów po serii sondaży, z których wynika, że kandydat PiS prowadzi.

Wygórowane oczekiwania to największy problem prezydenta. On musi przełamać złą passę, którą zapoczątkowała przegrana w zeszłą niedzielę i wpadki podczas spacerów po Warszawie. Duda ma jedno zadanie: nie może popełnić błędu, prezydent musi zaś wyraźnie wygrać. Ma jeden atut, bardzo ważny w takich starciach. Oczekiwania wobec niego są obniżone. To on unikał debat, a Duda jest uważany za sprawniejszego retorycznie.

Dodatkowo walkę o obniżenie oczekiwań toczą współpracownicy obu kandydatów. – Chyba lepszy jest Duda, bo on wchodzi do tych ludzi i tam jakoś obiecuje więcej. Może dlatego jest w lepszy w sensie komunikacji - mówił prezydencki minister Henryk Wujec w rozmowie z Polsatem.

Podobnie zachowują się politycy PiS. - Faworytem tej debaty jest urzędujący prezydent, z wielu powodów. Przede wszystkim ze względu zaplecza, jakim dysponuje - przekonywał z kolei Joachim Brudziński.

Ale dla PiS jest już za późno. Oczekiwania wobec występu Dudy są duże, choć on nie musi przełamywać złego wrażenia jakie wywołał chaos po porażce w obozie rywala. Dudzie służy też formuła debaty. To jego sztab nalegał, by starcie było na stojąco. Chciał 90 minut, stanęło na 80, a przedstawiciele prezydenta woleliby, żeby była to godzina.

Drugim czynnikiem, które martwi zaplecze Dudy jest stan przygotowań i forma fizyczna kandydata. Prezydent przez całą kampanię przed drugą turą wyjechał tylko raz, na krótki wiec w Łodzi. Od piątku ograniczył zaś mocno swoją aktywność. Duda jeździ przez cały czas, dopiero po południu w sobotę wrócił ze Śląska i mógł nieco odpocząć. Choć przygotowania zaczął późno, to z naszych informacji wynika, że pomagają mu uznani w branży specjaliści, partyjne zaplecze zrobiło zaś solidny research.

Sytuacja Dudy jest o tyle komfortowa, że to nie on musi atakować. PO nagłaśnia wpis europosła Janusza Wojciechowskiego, w którym ten zadrwił ze spacerów prezydenta. Przywołał on unijne dyskusje o wolnym wybiegu dla kur, zamiast klatki. "Odwrotnie dla prezydenta Komorowskiego" - napisał, a po krytyce dodawał, że chodzi mu "złotą klatkę" pałacu. Młodzieżówka PO wykorzystała to do akcji, przekonującej, że PiS zamknie ludzi w klatkach. Jednak po debacie wszystkie te wojny na złośliwości mogą nie mieć już żadnego znaczenia.

Do emocji napędzonych debatą należy podchodzić jednak z dużą ostrożnością. W pierwszej turze największy sukces odnieśli dwaj kandydaci. Oprócz Andrzeja Dudy również Paweł Kukiz. Obaj wypadli źle według politycznych komentatorów.

Początek starcia o 20.10. Wcześniej rozpocznie się relacja na żywo w rp.pl, w której zajrzymy za kulisy tego co będzie dziać się w TVP.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA