fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Ognie w polu". Szokujące obrazy wojny i zezwierzęcenia

Aurora Films
„Ognie w polu” Shinya Tsakumoto to ekranizacja głośnej powieści Shohei Ooki, która jest wstrząsającym rozliczeniem z doświadczeniem II wojny światowej w Azji.

W 1959 roku przeniósł ją na ekran Kon Ichikawa. Od zakończenia II wojny światowej upłynęło niespełna 15 lat, wielu ludzi miało jeszcze w pamięci koszmar zabijania i masowej śmierci. Ichikawa pokazał straszliwe obrazy. Traumę, przez jaką przeszli żołnierze japońscy w filipińskich lasach w ostatnich tygodniach walk. Recenzent „New York Timesa" pozwolił sobie wówczas na uwagę, że widz, który ma przed oczami obrazy okrutnego traktowania amerykańskich jeńców przez Japończyków – odczuje satysfakcję.

Dzisiaj coraz częściej patrzymy na wojnę inaczej. Artyści pokazują, że śmierć i strach dotykają wszystkich, że ludzie giną po obu stronach barykady. Tak było choćby w „Cienkiej czerwonej linii" Terrence'a Malicka czy w „Listach z Iwo Jimy" Clinta Eastwooda. Dlatego i na „Ognie w polu" patrzymy teraz inaczej.

Tsakumoto opowiada historię japońskiego żołnierza, który zapada na gruźlicę. Dowódca odsyla go do szpitala, tam jednak jego choroba wydaje się zbyt banalna w porównaniu z porozrywanymi brzuchami i przeszytymi pociskami czaszkami. Tsukamoto pokazuje koszmar wojny: bryzgającą krew, wylewające się wnętrzności, wypływające z czaszek mózgi, walające się poodrywane ręce, rozdarte policzki. Ale gdy nie ma walki, też jest straszliwie. Tu nawet niepotrzebny jest wróg. Wystarczy przeczucie niebezpieczeństwa, filipińska dżungla, przeraźliwy głód, który sprawia, że człowiek może zjeść drugiego człowieka. Że patrzy na niego jak na mięso — strawę mogącą uratować od śmierci z wyczerpania. Wojna degraduje, z istoty ludzkiej czyni zwierzę.

„W naszym sterylnym świecie zapominamy czym są: życie, śmierć, przetrwanie" - mówi reżyser tłumacząc, dlaczego zdecydował się na odtworzenie na ekranie tak naturalistycznych i okrutnych scen. Szokujące? Niewątpliwie. Ale może tak właśnie dzisiaj trzeba pokazywać koszmar zabijania.

Film już na ekranach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA