fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Izraelska minister. Zbyt ładna czy zbyt radykalna?

Nowa minister sprawiedliwości Izraela Ajelet Szaked
AFP
W nowym rządzie Beniamina Netanjahu resort sprawiedliwości objęła Ajelet Szaked, której przeciwnicy zarzucają, że uważa, iż „dobry Palestyńczyk to martwy Palestyńczyk”.

Zanim Netanjahu oficjalnie ogłosił w czwartek, że 39-letnia Szaked, posłanka nacjonalistycznej i religijnej partii Żydowski Dom, będzie szefową ministerstwa sprawiedliwości, stała się przedmiotem ataków mających charakter seksistowski.

Najwięcej komentarzy zebrała opinia centrolewicowego polityka i prawnika, byłego ministra infrastruktury Josefa Parickiego, który na portalu społecznościwym napisał: „Po raz pierwszy ministrem sprawiedliwości jest ktoś, kto może występować w sesjach zdjęciowych do kalendarzy, które wiesza się w warsztatach samochodowych".

Potem jeszcze żartował w telewizji, że jako prawnik cieszy się, że mógł coś pozytywnego dostrzec w kandydatce na szefa resortu sprawiedliwości. Parickiego za „szowinizm" krytykowały nawet posłanki lewicy.

Lewicowe izraelskie media podkreślają jednak, że problemem nie jest to, czy pani minister atrakcyjnie wygląda, ale jakie ma poglądy na temat Palestyńczyków i rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Rok temu międzynarodową karierę zrobił wpis internetowy Ajelet Szaked, w którym doszukano się apelu o eksterminację Paletyńczyków w Strefie Gazy, miały tam też paść słowa o dzieciach palestyńskich jako „małych wężach". Oburzona Szaked odpowiedziała na łamach „Jerusalem Post", że jej wpisu nie zrozumino, był on poświęcony zmarłemu właśnie dziennikarzowi Uriemu Elicurowi i przypominał jego wypowiedzi.

Słowa przypisywane Szaked żyły później własnym życiem, ówczesny premier Turcji Recep Tayyip Erdogan porównał ją do Adolfa Hitlera.

Partia Żydowski Dom jest jednak wyjątkowo antypalestyńska. Gdyby jej pomysły weszły w życie, o powstaniu państwa palestyńskiego nie mogłoby być mowy. Proponuje między innymi wcielenie do Izraela dodatkowych części Zachodniego Brzegu Jordanu i rozdania izraelskiego obywatelstwa mieszkającym tam Arabom.

Szaked jest traktowana przez lewicę jako zagrożenie także dlatego, że chce ograniczyć władzę wpływowego i ważnego dla izrealskiej demokracji Sądu Najwyższego. Jak komentuje prawicowy dziennikarz Ari Soffer, to jest prawdziwa przyczyna wściekłości lewicy. Jego zdaniem sędziowie Sądu Najwyższego (jest ich 15) reprezentują jedną opcję (lewicową), a nikt ich nie wybierał, w przeciwieństwie do posłanki Szaked. I to oni są zagrożeniem dla demokracji, a nie ona.

Żydowski Dom ma osiem mandatów w Knesecie, były one niezbędne Netanjahu do uzyskania większości w Knesecie. Partia reprezentuje głównie interesy żydowskich osadników i wywodzi się z Narodowej Partii Religijnej. O Szaked mówi się, że jest jedynym niereligijnym posłem Żydowskiego Domu.

Na czele tej partii stoi Naftali Bennet, charyzmatyczny polityk i multimilioner (był wcześniej właścielem firmy zajmującej się ochroną danych cyfrowych).

Szaked nie jest pierwszą kobietą na stanowisku ministra sprawiedliwości. Jeszcze niedawno zajmowała je centrolewicowa polityk Cipi Liwni (niegdyś szefowa MSZ), która w poprzednim rządzie Netanjahu miała jednocześnie obowiązki głównego negocjatora w rozmowach z Palestyńczykami. Trudno sobie wyobrazić w tej roli Ajelet Szaked.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA