fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

USA już nie izolują Kremla

Dla Władimira Putina USA to jedyny naprawdę poważny partner na świecie. Na zdj. z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym
AFP/RIA NOVOSTI
Pierwszy raz od dwóch lat Kerry poleciał do Rosji. Bez Putina USA nie radzą sobie na Bliskim Wschodzie.

John Kerry do końca nie wiedział, czy w Soczi spotka się z rosyjskim prezydentem. To okazało się dopiero w ostatnim momencie. Najpierw sekretarz stanu USA rozmawiał przez cztery godziny z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych. Potem dołączył do nich Władimir Putin na kolejną czterogodzinną sesję rozmów. Na koniec wszyscy kosztowali lokalne, rosyjskie wina.

– Nie przyjechaliśmy tu z nadzieją na nakreślenie konkretnego planu na przyszłość albo dokonania jakiegoś przełomu. Chcieliśmy natomiast przeprowadzić bardzo dogłębną i otwartą rozmowę – oświadczył po zakończeniu rozmów w środku nocy z wtorku na środę Kerry. Zaraz potem poleciał do tureckiej Antalyi, aby złożyć sprawozdanie z rozmów sojusznikom z NATO.

Zdaniem doradcy Putina Jurija Uszakowa z inicjatywą spotkania wyszła strona amerykańska. Tego nie chciał potwierdzić Departament Stanu. Ale jedno jest pewne: Putin zdołał udowodnić, że Rosja jest wciąż zbyt ważnym krajem, aby udało się ją Zachodowi całkowicie odizolować z powodu agresji na Ukrainę. Bo choć od wybuchu kryzysu w Kijowie Kerry i Ławrow spotykali się wielokrotnie, to przecież sekretarz stanu od wiosny 2013 r. ani razu nie postawił stopy na rosyjskiej ziemi.

– Rosjanie bardzo skutecznie powiązali ze sprawą ukraińską szereg innych konfliktów na świecie, które Zachód chce rozwiązać, ale nie może tego uczynić bez wsparcia Moskwy. Kiedy więc Rosjanie decydują się na podjęcie dialogu, natychmiast znajdują partnerów zarówno w Berlinie, jak i Waszyngtonie – mówi „Rz" Andrew Michta, profesor studiów międzynarodowych w Rhode College i współpracownik waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS).

Zdaniem Michty Amerykanie liczą przede wszystkim na pomoc Rosji w dojściu do porozumienia z Iranem w sprawie wstrzymania programu zbrojeń atomowych. Porozumienie w tej sprawie ma zapaść do końca czerwca.

Z kolei rzeczniczka Departamentu Stanu Marie Harf powiedziała, że Kerry podjął także z Putinem rozmowy, jak wspólnie zakończyć wojnę w Syrii i pokonać Państwo Islamskie.

– Sekretarz Kerry od długiego czasu zastanawia się, w jaki sposób powrócić do procesu dyplomatycznego w tym obszarze. W tym celu musimy przekonać wszystkie strony, aby zasiadły za stołem rokowań – mówi o Syrii Harf.

Amerykanie od wielu tygodni prowadzą bombardowania pozycji Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, jednak z niewielkim skutkiem.

Sygnałem, że Ameryka może uwzględnić interesy Rosji na Bliskim Wschodzie, była niepisana aprobata Kerry'ego dla sprzedaży Iranowi rosyjskich systemów obrony powietrznej S-300. Sekretarz stanu powiedział w Soczi, że choć „nie jest to transakcja, którą Waszyngton popiera", to „nie łamie ona rezolucji ONZ".

John Lough z londyńskiego Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House) ostrzega jednak, że od rozmów w Soczi do porozumienia rosyjsko-amerykańskiego w sprawie Iranu i Syrii droga jeszcze daleka.

– Rosjanie przez ostatnie lata byli bardzo niechętni współpracy w sprawie Syrii, odmawiali nacisku na Baszara al-Asada. Z kolei gdy idzie o Iran, porozumienie nie jest w interesie Rosji, bo umocni pozycję USA na Bliskim Wschodzie i doprowadzi do dalszego spadku cen ropy – mówi „Rz" brytyjski ekspert.

Najważniejsze jednak jest to, jak dużych ustępstw w sprawie Ukrainy oczekują Rosjanie w zamian za współpracę na Bliskim Wschodzie. W Soczi Kerry nie podjął publicznie sprawy okupacji Krymu. Ostrzegł natomiast prezydenta Poroszenkę przed wznowieniem ofensywy w Donbasie, w tym prób odbicia lotniska w Doniecku.

– Usilnie radzimy mu, aby trzy razy się zastanowił, zanim podejmie taką inicjatywę – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

Sygnałem, że Zachód nie zamierza się mocniej zaangażować na Ukrainie, będzie szczyt Partnerstwa Wschodniego pod koniec przyszłego tygodnia w Rydze. Zawiedzie oczekiwania Petra Poroszenki, który liczył na jakąś formę obietnicy, że jego kraj znajdzie się w dalekiej przyszłości we Wspólnocie. Przywódcy Unii nie zgodzą się tam także na liberalizację wiz dla Ukraińców czy zwiększenie pomocy dla tego kraju.

– Polityka Zachodu wobec Ukrainy jest kształtowana przede wszystkim przez Niemcy, na to zgadza się Barack Obama. To oznacza, że pewne linie nie będą przekroczone, np. dostawy broni dla Kijowa i bezpośrednie zaangażowanie wojskowe – mówi Andrew Michta.

Czy taki kompromis, który de facto oznacza, że Ukraina pozostanie w szarej strefie między Unią i Rosją, z gospodarką podtrzymywaną na kroplówce i bez szans na znaczące inwestycje zagraniczne z braku perspektyw na integrację z Zachodem, będzie do zaakceptowania przez Kreml?

– Obama i Putin nie cierpią się. Ale Rosja musi zdać sobie sprawę, że po wyborach w listopadzie 2016 r. prezydentem USA może zostać republikanin i polityka Waszyngtonu wobec Moskwy zostanie bardzo zaostrzona. Porozumienie z Obamą jest więc w interesie Putina – mówi John Lough.

Okazją do spotkania obu przywódców może być szczyt G20 w Turcji w listopadzie tego roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA