fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Wojna pod żyrandolem

PAP/serwis codzienny, Radek Pietruszka
W kręgach władzy trwa szukanie winnych słabego wyniku urzędującego prezydenta.

W Platformie ruszyło poszukiwanie odpowiedzialnych za porażkę wyborczą Bronisława Komorowskiego. Prezydent, który wedle przekonania sporej części liderów PO miał wygrać wybory już w pierwszej turze, nieoczekiwanie przegrał w niej z kandydatem PiS Andrzejem Dudą.

W trzech ośrodkach odpowiedzialnych za kampanię – sztabie wyborczym, Pałacu Prezydenckim oraz szefostwie PO – trwa teraz poszukiwanie winnych tej katastrofy.

Wśród najbliższych współpracowników Komorowskiego panuje przekonanie, że prezydent płaci za nie swoje winy. – Ludzie dali czerwoną kartkę Platformie. Gdyby premierem był nadal Tusk, wynik Komorowskiego byłby jeszcze gorszy – uważa jeden z bliskich współpracowników głowy państwa. – Prezydent zrozumiał, że zapłacił za to, że gładko podpisywał rządowe ustawy, które wyborcy dobrze zapamiętali, choćby dotyczące cięć w OFE oraz podniesienia wieku emerytalnego.

Dlatego też – jak się dowiedzieliśmy – jednym z pomysłów na kampanię Komorowskiego przed drugą turą będzie wystąpienie z pomysłami, które stoją w sprzeczności z politycznymi planami rządu. Z wypowiedzi Komorowskiego podczas wieczoru wyborczego wynika, że ma się to stać już w poniedziałek.

W Platformie chętnych do uderzenia się w piersi nie ma – i to mimo że partia wyjątkowo marnie angażowała się w kampanię Komorowskiego. W PO słychać za to ostrą krytykę kampanii tworzonej przez sztab wyborczy oraz współpracowników prezydenta.

Nasi rozmówcy z władz partii za nieskuteczny uważają podział na Polskę racjonalną oraz Polskę radykalną, który miał przedstawiać Komorowskiego jako kandydata obliczalnego w opozycji do ekstremisty, jakim próbowano zrobić Dudę.

Sztabowiec prezydenta broni się: – Komorowski nie wypełnił treścią tego podziału, i to był realny problem. Mówił tylko o radykalnych pomysłach Dudy w sprawie in vitro, a to za mało.
W sztabie słychać zarówno wypowiedzi krytykujące Platformę za bierność w kampanii, jak i Komorowskiego za to, że nie stosował się do rad sztabowców. – On prowadził kampanię informującą, że kandyduje. Nie było w tym żadnych emocji – mówi jeden ze sztabowców. I obwinia otoczenie Komorowskiego, składające się z dawnych polityków Unii Wolności: – Ludzie z UW nigdy nie wygrali wyborów. Pytanie, czy ta partia nadal będzie nadawać ton kampanii – dodaje z przekąsem.

Rzeczywiście w PO słychać, że w najbliższych dniach w sztabie i otoczeniu Komorowskiego może dojść do czystki. Ale nasi rozmówcy z Pałacu Prezydenckiego takich zmian nie potwierdzają.

Jak Komorowski zniósł porażkę? Według naszego rozmówcy z Pałacu Prezydenckiego był oczywiście przybity, ale wyniki zniósł „dość dobrze”. – Jest gotowy na ostateczną walkę – twierdzi.

Cel na drugą turę to – poza zdystansowaniem się od rządu – odgrzanie konfliktu z PiS i mobilizacja własnych wyborców, z których duża część została w domach.
– Zimny prysznic się Komorowskiemu przyda. Jeśli nic się nie zmieni, to on te wybory przegra – twierdzi jednak nasz rozmówca z otoczenia prezydenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA