fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Król daje poczucie bezpieczeństwa

materiały prasowe
Rozmowa z Radosławem Zenderowskim, politologiem z UKSW w Warszawie

Rz: Brytyjczycy oszaleli na punkcie nowo narodzonej córki księcia Williama i księżnej Kate. Można odnieść wrażenie, że royal baby obchodzi ludzi bardziej niż zbliżające się wybory parlamentarne i lokalne.

Prof. Radosław Zenderowski:
Brytyjczycy dobrze rozumieją demokrację, więc wybory na pewno też ich interesują. Ale rozumieją oni także to, że w polityce potrzebny jest jakiś czynnik, który nie zależy od wyborów politycznych obywateli. Potrzebne są instytucje, które zapewniają poczucie ciągłości historycznej, a nawet do pewnego stopnia poczucie bezpieczeństwa.

Tylko że dwór królewski właściwie nie ma żadnych kompetencji.


To nie ma większego znaczenia. Samo istnienie monarchii stabilizuje sytuację społeczną, zwłaszcza w czasach dynamicznych przemian. Dobrym przykładem może być cesarz Franciszek Józef, który panował przez blisko 70 lat. Praktycznie więc trzy pokolenia mieszkańców Austro-Węgier oswajały się z jego wizerunkiem.

To jednak nie był symboliczny władca.

Ale też nie miał jakiejś wielkiej władzy. Natomiast dawał ludziom poczucie ciągłości i bezpieczeństwa. Szczególnie że druga połowa XIX i początek XX w. to był czas olbrzymich przemian w Europie. Część poddanych go kochała, część odnosiła się do niego ambiwalentnie, wielu nawet uważało Austro-Węgry za „więzienie narodów". Niemniej jednak siła przyzwyczajenia do wizerunku monarchy, do jego stylu bycia sprawiała, że był postrzegany pozytywnie.

Jak ta ciągłość władzy wygląda w krajach, gdzie nie ma monarchii?

Dobrym przykładem są Stany Zjednoczone, które nie mają żadnych tradycji związanych z monarchią. Tam zastępują ją tzw. ojcowie założyciele. Odwoływanie się do pierwszych prezydentów odgrywa istotną rolę w kształtowaniu tożsamości politycznej współczesnej Ameryki.

A czy my potrafimy odwoływać się do naszych „ojców założycieli"?

Niewątpliwie także mamy takie postaci symbole w naszej tradycji politycznej. To Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski czy Roman Dmowski. Pamiętajmy tylko, że polska tradycja przetrwała nie dzięki sile instytucji politycznych, lecz dzięki instytucji rodziny czy Kościoła – tego wszystkiego, co było w znacznej mierze niezależne od państwa.

Może warto by było przywrócić w Polsce choć symboliczną monarchię zamiast prezydenta, którego kompetencje właściwie pokrywają się z rządem.

Są podejmowane tu różnego rodzaju próby. Grzegorz Braun, kandydat na prezydenta, mówi nawet o intronizacji Chrystusa Króla. Jest wielu monarchistów, którzy powrót króla przywitaliby z aprobatą. Ale teraz to chyba byłby zbyt sztuczny zabieg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA