fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

O walce Manny'ego Pacquiao i Floyda Mayweathera w Las Vegas

AFP
Na taką noc kibice czekali od dawna i tracili nadzieję. Sobotni pojedynek Floyda Mayweathera juniora z Mannym Pacquiao w Las Vegas ma już swoje miejsce w historii.

W dużej mierze ze względów finansowych, bo to ekonomiczny Super Bowl. Padły już prawie wszystkie rekordy, ale na ten najważniejszy (wynik sprzedaży pay per view) trzeba trochę poczekać, a od niego zależą ostateczne wypłaty dla obu pięściarzy. Szacuje się, że Mayweather Jr. może zarobić nawet 180 mln dolarów, a Pacquiao 120 mln.

To oznacza, że gdyby walka trwała pełne 12 rund, to Mayweather bez względu na jej wynik zarobiłby 5 mln dolarów na minutę. Jego ubiegłoroczny rekord to 1,46 mln, bo stoczył dwie dwunastorundowe walki, zarobił 105 mln, co dało mu pierwsze miejsce na liście „Forbesa" wśród najbogatszych sportowców świata.

Nikt nie ma wątpliwości, że walka Mayweathera (47 zwycięstw – 0 porażek, 26 KO) z Pacquiao (57-5, 38 KO, 2 remisy) to być może nawet coś więcej niż Super Bowl, najważniejsze sportowe święto Ameryki. Jeśli bilet na ten pojedynek wystawiony w witrynie ticketnetwork.com może kosztować 335 tysięcy dolarów, to znak, że świat oszalał, ale też że ci wszyscy, którzy doprowadzili do tej sytuacji, są geniuszami.

Warto w tym miejscu przytoczyć słowa samego Floyda Jr.: – Być może ta walka nie zdefiniuje mnie ostatecznie jako boksera, ale na pewno dowiedzie, że jestem wielkim biznesmenem.

Miało do niej dojść 13 marca 2010 roku, ale rozmowy zostały przerwane, gdy Floyd Jr. zażądał olimpijskich testów dopingowych. Później wielokrotnie wznawiano negocjacje, ale kończyły się fiaskiem. Mayweather wygrywał kolejne walki, ogłaszał, że kończy karierę, i wracał, powiększając znacząco stan swojego konta. Podobnie jak Pacquiao, który jednak w 2012 roku doznał dwóch porażek: najpierw kontrowersyjnej z Timothy Bradleyem, a kilka miesięcy później bardzo bolesnej, przez nokaut z Juanem Manuelem Marquezem.

I kiedy wydawało się, że nie dojdzie już do „walki tysiąclecia", 27 stycznia tego roku dwaj mistrzowie i królowie pay per view spotkali się na Florydzie na meczu koszykówki. Miami Heat grali z Milwaukee Bucks, a Floyd Jr. z Mannym po raz pierwszy od lat stanęli oko w oko. Zamienili kilka słów, wymienili numery telefonów i tego samego dnia wieczorem usiedli do dłuższej rozmowy. 21 lutego ogłoszono, że najbardziej oczekiwany pojedynek ostatniej dekady dojdzie do skutku 2 maja w MGM Grand Arena w Las Vegas.

Słynny raper 50 Cent stawia 1,6 mln dolarów na swojego byłego przyjaciela Floyda Mayweathera Jr. O 250 tysięcy zakładają się producent muzyczny Puff Daddy (dziś Diddy), zwolennik Floyda Jr., i znany aktor Mark Wahlberg, który wierzy w Filipińczyka. Wielkie bokserskie sławy też się różnią w swych opiniach. Oscar De La Hoya, który przegrał z jednym i drugim, mówi, że więcej atutów ma Mayweather; George Foreman uważa, że lepszy będzie „Pacman".

Ray „Sugar" Leonard, mistrz olimpijski z Montrealu (1976) i wielokrotny zawodowy mistrz świata, który w 1981 roku wygrał pierwszy bój z Thomasem Hearnsem (do dziś oceniany jako najlepszy w wadze półśredniej), powtarza, że dużo światła rzuci pierwsza minuta walki: – Pacquiao zaatakuje od razu, być może zaskoczy Floyda Jr.

36-letni Filipińczyk jest spokojny: – Nie denerwujcie się, wygram – przekonuje swoich fanów. To samo powtarza o dwa lata starszy Mayweather: – Udowodnię, że jestem najlepszym bokserem w historii. Lepszym od Muhammada Alego i „Sugara" Raya Robinsona.

„Money" Mayweather jest niepokonany, wie też, jak wygrywać z pięściarzami, którzy tak jak „Pacman" walczą z odwrotnej pozycji. Pokonał ich ośmiu, ale z niektórymi, takimi jak Jab Judah, miał problemy. A Pacquiao jest przecież najlepszym z nich. Najszybszym, najsilniejszym, potrafiącym również bardzo mocno uderzyć prawą ręką.

Freddie Roach, trener Filipińczyka, jest przekonany, że Manny sobie poradzi. – Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność – zapewnia Roach, który stał w narożniku Oscara De La Hoi w jego pamiętnej walce z Mayweatherem w 2007 roku. To wtedy sprzedano najwięcej pay per view (2,44 mln).

– Jeśli Floyd przyjmie walkę, to dla mnie dobrze – ocenia Pacquiao. – Ale jeśli będzie uciekał, nie ma problemu. Taki wariant też uwzględniamy.

– Wygra ten, kto będzie miał lepszy plan, mocniejsze nerwy i chłodną głowę w ringu – uważa De La Hoya. Inni dodają, że decydująca będzie szybkość.

Pacquiao jest mańkutem, zadaje ciosy pod bardzo dziwnym kątem, narzuca szalone tempo. Mayweather będzie musiał się nieco inaczej bronić. Jego słynne blokowanie ciosów lewym barkiem w przypadku „Pacmana" na niewiele się zda. A nogi olimpijczyka z Atlanty (1996) nie są już tak zwinne jak kiedyś. Częściej staje przy linach, co było już widać w obu walkach z Marcosem Rene Maidaną.

– Spokojnie, zawsze mam lekarstwo, gdy trzeba rozwiązać problem – uspokaja wątpiących w jego umiejętności Mayweather Jr.

Stawką w sobotniej walce będą mistrzowskie pasy w wadze półśredniej organizacji WBC, WBA (należące do Mayweathera) i WBO Manny'ego Pacquiao. Sędzią ringowym będzie doświadczony Kenny Bayless, który pełnił tę funkcję w czterech pojedynkach Floyda Jr. i siedmiu „Pacmana".

Wypełniona po brzegi Grand Garden Arena w Las Vegas (16 800 miejsc) to matecznik Mayweathera Jr. Wygrał tu 13 pojedynków. Pacquiao ma gorszy bilans (siedem zwycięstw, trzy porażki i remis).

Nie brakuje takich, którzy twierdzą, że pojedynek ten zakończy się przed czasem, ale warto pamiętać, że Mayweather Jr. wygrał ostatni raz w taki sposób, pokonując Ricky'ego Hattona w 2007 roku (nie licząc kuriozalnego nokautu z Victorem Ortizem w 2011 r.).

Pacquiao też rzadko nokautuje. Sześć lat temu pokonał przed czasem Miguela Angela Cotto, później jeśli wygrywał, to na punkty.

Całej prawdy o kulisach „walki tysiąclecia" zapewne nie poznamy nigdy. W sobotę dowiemy się tylko, kto wygrał.

Walkę w niedzielę o 4.45 pokaże TVP 1. Powtórka o 11.55 w TVP Sport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA