fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Ile za nowe mieszkanie

Fotorzepa/SLAWOMIR MIELNIK
W Trójmieście i Warszawie firmy sprzedające nowe mieszkania mogą sobie pozwolić na niedawanie rabatów.

– Trójmiasto to taki rynek, na którym deweloper może nie opuszczać cen, gdyż klientów na mieszkanie nie brakuje – mówi Katarzyna Kuniewicz, partner w firmie doradczej Reas, dyrektor zespołu badań i analiz rynku. – Podobnie jest w Warszawie. Tutaj także bardzo dobra sprzedaż lokali w pierwszym kwartale nie tylko nie mobilizuje deweloperów do dawania rabatów, ale także pozwala im na niewielkie podwyżki cen.

Katarzyna Kuniewicz dodaje, że zauważalne jest podnoszenie cen minimalnych w projektach, bo firmy widzą, że nie są za to karane przez rynek niższą sprzedażą.

Będzie wysp lokali?

Z monitoringu firmy Reas wynika, że łącznie w ostatnich czterech kwartałach deweloperzy wprowadzili na rynek ponad 49,3 tys. lokali. Więcej mieszkań pojawiło się w sprzedaży w kolejnych czterech kwartałach tylko w rekordowym pod tym względem 2007 r.

Z kolei z danych GUS wynika, że deweloperzy w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2015 r. rozpoczęli w całej Polsce budowę o 7,8 proc. mieszkań więcej niż przed rokiem, czyli prawie 16,4 tys. W tym samym okresie uzyskali pozwolenia na budowę ponad 20,2 tys. mieszkań, czyli o 13,3 proc. więcej niż przed rokiem

Optymizmem napawa firmy dobra sprzedaż. Przypomnijmy, deweloperzy sprzedali rekordowo dużo mieszkań w I kwartale br. – 11,5 tys. w sześciu głównych miastach (w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście i Łodzi).

– Największy spadek liczby gotowych niesprzedanych mieszkań miał miejsce w Warszawie. Na koniec marca br. wyniosła ona nieco ponad 3,1 tys. To ponad 400 lokali mniej niż kwartał wcześniej. Jednocześnie udział ukończonych „M" w całej ofercie zmalał do 17,5 proc. – wylicza Katarzyna Kuniewicz.

Reas podaje, że liczba gotowych lokali zmalała także znacząco w ciągu I kwartału we Wrocławiu (o 6 proc.) i Trójmieście, natomiast wzrosła o 3 proc. w Krakowie. W pozostałych miastach pozostała na nieomal tym samym poziomie.

Analitycy Reasa policzyli okres teoretycznej wyprzedaży oferty, czyli czas potrzebny do wyprzedania wszystkich mieszkań będących w ofercie firm. Okazało się, że najkrócej wyprzedałyby się lokale w Trójmieście – zaledwie w ciągu 3,6 kwartału.

„MdM" pomaga

– Taki wynik wskazuje na lekką nadwyżkę popytu nad podażą. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że wyjątkowo dobra sprzedaż w Gdańsku jest silnie wspierana przez program „Mieszkanie dla młodych" i korzystny limit ceny – podkreśla Katarzyna Kuniewicz.

W Warszawie, Krakowie i Poznaniu mieszkania będące już na rynku wyprzedawałyby się nieco dłużej niż rok, a we Wrocławiu w pięć kwartałów, podobnie w Łodzi. Te wyniki świadczą o równowadze podaży i popytu.

Co pomaga sprzedawać nowe mieszkania? Na pewno „MdM". W Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu liczba wniosków o dopłaty złożonych w I kwartale 2015 roku wyraźnie wzrosła w porównaniu z poprzednim kwartałem i była najwyższa w tych miastach od początku działania programu.

W Krakowie wzrost był niewielki, ale także oznaczało to rekordowo dużą liczbę w skali kwartału.

Liczby złożonych wniosków wzrosły także nieznacznie w Gdańsku i Łodzi, ale nie dorównały wynikom z początku 2014 roku. W obu tych miastach limity cenowe były jednak w początkowym okresie działania programu wyższe niż na początku tego roku – podkreślają analitycy Reas.

W Gdańsku, Poznaniu i Łodzi co czwarty oferowany na rynku pierwotnym lokal ma taką cenę, że kwalifikuje się do sprzedaży w ramach „MdM". W Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu limity programu są tak znacząco rozbieżne ze stawkami rynkowymi, że zaledwie co dziesiąte lokum kwalifikuje się do dopłaty.

Największymi beneficjantami „MdM" w pierwszym kwartale tego roku – jeśli chodzi o wsparcie finansowe na tysiąc mieszkańców – był Gdańsk, Zielona Góra, Poznań i Olsztyn.

Najbardziej poszkodowanym rynkiem w programie dopłat jest Kraków. W tym mieście limit w „MdM" jest bowiem aż o ok. 25 proc. niższy niż średnia cena mkw. lokum na rynku pierwotnym.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, g.blaszczak@rp.pl

Opinia

Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej Reas

Zastanawia mnie, jak w kraju z pełzającą deflacją i stabilnymi od co najmniej dwóch lat kosztami wykonawstwa możliwe są kilkunastoprocentowe skoki wskaźnika kosztów odtworzeniowych w ciągu kilkunastu miesięcy? Jakim sposobem w miastach o podobnych cenach terenów inwestycyjnych i kosztach budowy wskaźniki mogą się tak bardzo różnić? A to one przecież wpływają m.in. na ceny mkw. w „Mieszkaniu dla młodych".

Dlaczego gdy w jednych miastach wskaźniki te rosły, to w innych w tym samym czasie spadały? I dlaczego od kilkunastu lat osoby odpowiedzialne za politykę mieszkaniową nie są w stanie wymyślić lepszego, czyli bardziej obiektywnego wskaźnika?

Co będzie dalej na rynku mieszkań? Z jednej strony dobre sygnały z gospodarki w połączeniu z zapowiadanym dłuższym okresem niskich stóp procentowych zachęcają do kupna mieszkań i zaciągania kredytów. Na zakup mieszkań będą w coraz większym stopniu decydować się osoby lub rodziny już posiadające własne mieszkanie.

Dla tych nabywców deweloperzy muszą przygotować odpowiednio atrakcyjną ofertę. Jeśli tak się stanie, to przeciętne ceny oferty mogą nieco wzrosnąć, ale sprzedaż utrzyma się na wysokim poziomie.

Z drugiej jednak strony nadal nie wiemy, jakie zmiany i kiedy obejmą ustawę o ochronie praw nabywców. Likwidacja otwartych rachunków powierniczych może dość istotnie wpłynąć na zachowanie deweloperów w okresie vacatio legis.

Część deweloperów może przed wejściem nowych przepisów w życie rozpocząć nowe inwestycje na dotychczas obowiązujących zasadach. Może to dotyczyć zwłaszcza firm, które będą się obawiać problemów z uzyskaniem zamkniętych rachunków powierniczych. Oferta wówczas znów nieracjonalnie szybko wzrośnie, a jeśli w tym samym okresie zacznie słabnąć popyt, pojawi się presja na obniżki cen.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA