Polityka

Finanse bardziej jawne

Fotorzepa/Marta Bogacz
W internecie ujawnione zostaną wszystkie rachunki ugrupowań politycznych.

Za kilka dni Fundacja Stańczyka z Krakowa ujawni na portalu Finansewyborcze.pl faktury i rachunki, jakie składają w Państwowej Komisji Wyborczej komitety wyborcze partii politycznych.

– Liczymy, że dzięki temu uda się porównać deklarowane wydatki partii na kampanie wyborcze z rzeczywistością, bo przecież PKW sprawdza sprawozdania finansowe komitetów pod względem rachunkowym, w większości bez odnoszenia się do rzeczywistych wydarzeń czy kontekstu tych rachunków – mówi „Rzeczpospolitej" Jan Niedośpiał, koordynator akcji z Fundacji Stańczyka. Jak podkreśla, partie polityczne nie mają interesu w tym, by te dane szeroko ujawniać. – Żadna nie publikuje tego na swoich stronach partyjnych. Takiego interesu ani możliwości technicznych nie ma także PKW, chcemy pokazać, jak powinien wyglądać standard udostępniania tych dokumentów. W dłuższym okresie będzie to z korzyścią także dla partii. Stańczyk otrzymał zgodę PKW na sfotografowanie rachunków do sprawozdań finansowych partii, bo w statucie fundacji ma kontrolę finansowania kampanii wyborczych.

Co znajdzie się w pierwszej kolejności na Finansewyborcze.pl? – Wydatki centralne na kampanię samorządową PO i PiS, a także z województw: łódzkiego, śląskiego i małopolskiego w przypadku Platformy oraz Krakowa i dwóch powiatów w przypadku Prawa i Sprawiedliwości – wymienia Niedośpiał. Fundacja chce sukcesywnie publikować także partyjne wydatki w innych wyborach – prezydenckich, do europarlamentu oraz Sejmu i Senatu.

Wolontariusze fotografowali w PKW tysiące partyjnych dokumentów

Dziś jawność wydatków komitetów wyborczych gwarantowana konstytucją to w praktyce fikcja. Przedkładane przez partie sprawozdania finansowe wydatków na fundusze wyborcze partii – faktury za zakupy czy konwencje wyborcze, umowy na usługi, np. poligraficzne, wynajmu sal, ogłoszeń i reklam, wydatki na kancelarie prawne – można oglądać wyłącznie w warszawskiej siedzibie PKW. To dziesiątki tysięcy dokumentów zdeponowanych w kartonach. Organizacje pozarządowe chcą udostępnić je w internecie, bo środki komitetu wyborczego to głównie pieniądze budżetowe. To jednak tylko część ogromnych środków, jakie wpływają do partii. Drugą część stanowią wpłaty na fundusz wyborczy (wpłaty na konkretnego kandydata) oraz darowizny na partie polityczne. Każdy obywatel prywatnie może rocznie wpłacić na fundusz wyborczy partii blisko 21 tys. zł.

Beata Szydło, skarbniczka PiS, nie ma zastrzeżeń do publikacji wydatków. – Jesteśmy partią transparentną, która nie ma nic do ukrycia. Jesteśmy też kontrolowani przez PKW. Dlatego trochę dziwi mnie zainteresowanie i potrzeba dodatkowej kontroli ze strony organizacji społecznych. Wychodzi na to, że nie ufamy organom państwa? To niedobre zjawisko – dziwi się posłanka Szydło.

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Pawełek, skarbnik krajowy PO. – Nie mamy nic przeciwko jawności naszych wydatków – zapewnia. Dlaczego więc nie publikują ich w internecie? – To pytanie do ustawodawcy, a nie do partii – stwierdza. Według dr. Jarosława Flisa, socjologa polityki, inicjatywa Stańczyka jest chwalebna, ale ujawnienie finansów partyjnych to nie wszystko. – Najważniejsza jest weryfikacja tych danych i kontrola informacji. Mam nadzieję, że tak się stanie, a także że wyjdą na jaw nieprawidłowości w wydatkach bądź informacje pokazujące powiązania polityków z daną firmą, do której szły partyjne zlecenia. Poza tym oficjalnie wskazane wydatki to wierzchołek góry lodowej, znacznie większe pieniądze przepływają przez komitety, ale to szara strefa, która jest całkowicie poza kontrolą – wskazuje Flis.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL